Wieści znad Buga.
Sezon wędkarski 2011, 2010 i 2009
Nad wodą byliśmy o 8:30 większość wędkarzy już wracała i nie mieli wyników.
Pierwszą rybę złowił kolega szczupły 35-40cm.,
a potem złamał szczytówkę :beczy:
Bolenia ni widu ni słychu, ale się nie poddawałem założyłem RH10 i przechytrzyłem jednego, ale tylko 50cm. 🎉
Około godziny 11: 00 zmieniła się pogoda i zaczął wiać wiatr. Rybki zrobiły się jak by aktywniejsze.
Kolega złowił jeszcze szczupaka 70cm ja dwa małe sandaczyki i przeżyłem hol suma, lecz tym razem spadł. 😜
Bolenia już nie zapiąłem choć jeszcze dwa pobicia były.
Wszystkie rybki wróciły całe do wody 😎
Ps. Tym razem fota 480x640 ;)
Na zakończenie chciałem umyć wodery więc wlazłem do wody po kolana 😜 jakoś płytko mi się wydawało i chciałem się bardziej opłukać z tego syfu bo stosuję indiańskie pochody za bolkiem czyli klęcząc więc odłożyłem kij i dałem krok do przodu i...
Woda ciepła jak na maj fajnie się szło do auta...tak świeżo 🤐
Na co brały?
Mi na tej wodzie sprawdzały się dwa kolory żółto czerwony.
Będzie trzeba przeprosić się z Bugiem i wpaść na stare miejscówki.
Gratki za rybki z pięknej Rzeki👋
Może ma ktoś chęć spotkać się w Ślężanach?
Na dwa pontony lub inne łajby.
Dostęp do"bieżącej"wody.
Dużo gorzej jest w górę Rzeki"wyprostowanej"tam już chyba nic nie pływa.
Z wielką chęcią bym się z wami spotkał 😎 , lecz chyba wyjazd na ten weekend mi się szykuje :bezradny:
Wozik od trzech lat nikt siat legalnie nie stawia a nie legalnie też nie słychać, lecz presia wędkarska jest duża powiedziałbym bardzo duża. I nie każdy łowi zgodnie z regulaminem a takich „złów i wypuść” można na jednej ręce policzyć. Więc ryby jest coraz mniej :beczy:
Oczywiście okrętuję Mariano Italiano 😄
Spotkaliśmy się z Mariano Italiano przed południem, szybkie przepakowanie do mojego kombi i już moja małżonka wiezie nas nad wodę.
Nadmuchaliśmy gumową łajbę i do wody!
Pogoda z początku średnia, troszkę kłębiły się chmury...obawialiśmy się deszczu, lecz już przed godziną 13.00 prażyło słońce.
Mario smażył swe napakowane cielsko w pełnym słońcu :dokuczacz:
Troszkę zaczął przeszkadzać wiatr który dość mocno marszczył wodę.
Bolenie bardzo rzadko się pokazywały i nie wykazywały tym samym żadnej chęci do współpracy z nami.
Szczupaki też nie chciały wystawić dziobów ze swoich kryjówek.
Płynąc tak natrafiliśmy na miejsce, którego ja sam osobiście nie znałem i nie poznał bym łowiąc z brzegu gdyż jest ono skryte przed wędkarzami pomiędzy dwoma wyspami.
Mówię tu o rynnie przechodzącej w bardzo silny wlew.
Echo wskazało 4.5 m wody.
W tej rynnie na wobka Mario wyjął chyba w pierwszym rzucie ładnego krępego bolka.
Taki uśmiech powoduje tylko branie bolka!
Bolo cały i zdrowy wrócił do domu.
A tu ktoś zrobił jeden krok za daleko 😄
Ja już nie pamiętam nazwy ale chyba L.D. nie jestem jednak pewny :bezradny:
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.