Ta ryba na moje oko nie była w morzu, a tak się u nas przyjęło, że stacjonarne ryby salmo trutta nazywamy ptokowcami ;) . Też widziałem na Drwęcy zarybieniowe kolorowe, wielkie do 36 cm "smolty", które były ponad konieczność przeciągnięte na hodowli. Ale takie trafiały się zaraz po okresie zarybień i karencji. Do jesieni albo spływały, albo zostały zjedzone. Nie słyszałem aby zimowały w rzece i dopiero wiosną następnego roku po zarybieniu spływały. Gdyby jedna z tych zarybieniowych rybek postanowiła jednak spędzić całe życie w rzece, to po naszemu będziemy mówili, że to potok.