Wieści znad Liwca
Sezon wędkarski 2013
Pierwszy złowiony był na woblerka ok 4cm płytko schodzącego szaro czarnego. Była to zatoczka z małym korzeniem w wodzie, był tam dołek jakieś 1,2m. Wobler prowadzony z prądem rzeki. Branie typowo sandaczowe puknięcie i koniec, że to rzeka zacinanie było zbędne. Holowanie bardzie podobne do leszczowego niż sandaczowego (jakbyś ciągnął zielsko na końcu zestawu). Obok (3m) robiące dużo hałasu dzieci na materacu.
Kolejny złowiony na woblerka ok 3 cm płytko schodzący z mało agresywną pracą w barwach okonia. Przyneta prowadzona z prądem (szliśmy w górę rzeki). 50m dalej sporo kąpiących się ludzi. Było tam zwalone drzewo i dołek też około 1,5m (właziłem tam później bo miałem zaczep).
Ogólnie woda na tym odcinku sięga mi do pasa. Raz po jednej raz po drugiej stronie rynny. Burty raczej łagodnie schodzące bez roślinności w wodzie. Czasem zwalone drzewa i korzenie przy burtach.
Dziwi mnie fakt, że nie są płochliwe, bo w tych miejscach gdzie je wyciągaliśmy było na prawdę głośno...
Widać jednak, że nie wchodzą w tę najgłębszą wodę, tylko wybierają dołki na płytkich odcinkach.
Ubarwienie zupełnie inne niż te z ZZ, są dużo jaśniejsze i widać że w dobrej kondycji. Mam nadzieję, że reszta kolegów o kiju postępuje z nimi tak jak my, czyli dają buziaka i mówią do zobaczenia w przyszłym roku.
Nie pozwólcie im wyginąć, sandacz z tak małej rzeczki to na prawdę świetne doświadczenie i doskonała zabawa, cieszy jak min. 60cm kaczodzioba.
W sobotę byłem w wodzie o 6 rano i łaziłem do 12. Wynik to 8 okoni max 20cm i 3 szczupaki max 30cm.
W niedzielę 3 godzinki od 11. Wynik 3 sandacze max 30cm i 8 okoni max 20cm. Ryby dużo, ale wielkością nie powalają, zabawa niesamowita, do tego jeszcze ładna pogoda i łażenie w wodzie. Wszystko złapane na woblerki, a najwięcej na 3cm w malowaniu okoniowym. Jak na razie mam killera na Liwiec.
Pytanie do bardziej doświadczonych w tej rzece: Wchodzić do wody i próbować obławiać tylko najgłębsze miejsca czy też z brzegu "po całości" włącznie z płyciakami, na których trudno się cokolwiek prowadzi? Pytanie drugie: mieliście efekty w późniejszych godzinach? Pozdrawiam
Witam kolegów, dziś rano ok. 6.00 2 małe sandacze (naprawdę małe) i jeden malutki szczupły, kilkaset metrów od ujścia do Bugu. To moje pierwsze kroki na tej rzeczce więc jak na pierwszy raz kontakt z rybą był :) Oczywiście wszystkie wróciły do wody, wzięły na wspomnianego wczesniej woblerka w okoniowym malowaniu.
Pytanie do bardziej doświadczonych w tej rzece: Wchodzić do wody i próbować obławiać tylko najgłębsze miejsca czy też z brzegu "po całości" włącznie z płyciakami, na których trudno się cokolwiek prowadzi? Pytanie drugie: mieliście efekty w późniejszych godzinach? Pozdrawiam
ja łapię tylko z wody. adidaski i do przodu. Próbowałem różnie idąc w górę i w dół rzeki, większej różnicy nie widzę w braniach. Byłem w czwartek, woda bardzo opadła i rynienki są mocno wypłycone, brań dużo mniej...
Na pytanie drugie odpowiem Ci tak - kiedyś zrywałem się na ryby o 3-4 rano i owszem, dało się połowić. Ale teraz jeżdżę jak się wyśpię. Nie patrzę na godzinę, najczęściej jeżdżę o 12, czasami po 16 i da się także połowić.
ale i tak wypad udany, czepiały się same 20+ no i świetna pogoda.
nie spotkałem nikogo kto poza nami był w wodzie (oprócz oczywiście kajakowców).
Czy może był ktoś ostatnio na Liwcu w okolicach ujścia, miejscowości Kamieńczyk? Jakieś efekty? Widzę po wodowzskazach że już nie taki płyciak jak w sierpniu i zastanawiam się nad sobotą :)
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.