Potem w siatce u jednego z wędkarzy - lin, taki z kilo jak nie lepiej i jakieś nieduże karasie - zaryzykowałbym stwierdzenie, że mogły być złociste 👏
W ogóle naprawdę fajnie, woda lustro, w krzakach można schować się przed wiatrem, cichutko, cieplutko, na wodzie spokój. Zupełnie inne miejsce niż w letnie weekendy czy podczas jesiennego pospolitego ruszenia za drapieżnikiem. Miałem usiąść jutro rano nad Wisłą, ale nie wiem czy nie zmienię kierunku 🤔