Kaz-mierz! Jak pomrozi to nie znacznie. Wczoraj na spacerniaku z piesem zostałem zaszokowany. Koks zainteresował się ciekawymi ptaszydłami na przechadzce po jego łące pod blokiem. Ździwko mnie walnęło jak podszedłem bliżej i zobaczyłem wspaniale ubarwionego kaczora ze swoją panią pasących się na trawce, która się ukazała z pod śniegu na kanale ciepłowniczym. Tego to na naszym osiedlu jeszcze nie było, a do tego były oswojone prawie jak gołębie nie bały się psa ani ludzi, no prawdę mówiąc to i Koks żyje w zgodności z naturą i nie zawraca sobie łba jakimiś pogoniami za obcym ptaszydłem. Sorki za jakość fotek, lecz nie chciało mi się lecieć po normalny aparat więc robiłem telefonem. Była już szarówka i ledwie udało mi się z tych fotek wyciągnąć cokolwiek.