Wozik - no to jadę - tak w skrócie.
Po pierwsze - do końca sezonu daleko :)
Ten sezon jest dla mnie pełen nowych wrażeń. Wiosna to kropki - pierwszy raz w życiu :) Polecam! Okazów brak. Przeważały 30-40 cm. No ale początki bywają trudne.
Potem Odra.
Maj, czerwiec - bolenie. Rozmiarami jednak nie powalały. Największy coś koło 70 cm. Królowały 50-60 centymetrowe. Tu też coś nowego, bo po raz pierwszy łowiłem bolki na woblery. Wcześniej tylko gumy i blachy własnej produkcji.
Od czasu do czasu jakiś szczubełek. Znajomi podobnie.
Lato bez sukcesów. Choc od czasu do czasu wieści o jakimś sumie szły brzegiem Odry. Sztuki wagi średniej padały- 10-20 kg. Na woblery oczywiście. No i na gruntówki.
U mnie lipa. Bolki, szczupaczki, bodaj 2 wymiarowe sandałki - klapa :(.
Jesienią pierwsza w życiu wyprawa na trotki. Ale na 4 początkujących nie doczekaliśmy się nawet brania. Nic to - bedzie lepiej, może w styczniu :)
Liczyłem na wrześniowo-paździenikowe sandacze. W poprzednich sezonach coś tam udało się wydłubac na gumę w tym okresie. Jednak ten rok - porażka totalna. Wyniki były tak słabe, że Odra opustoszła. Większośc ludzi na wody stojące uciekła. Jako, że jakieś wytłumaczenie takiego stanu rzeczy musiałem wymyślic :) - uznałem, że to wina diablenie czystej Odry. W tym sezonie jest naprawdę bardzo czysta, przejrzysta wręcz. Może w jakiś sposób wpłynęło to na zwyczaje ryb...? No i postanowiłem w nocy powalczyc.
Ostatnich kilka nocnych wypraw (paździenik, listopad) z woblerami przyniosło mi nieco radości. Pierwsze nocne sandacze, jakieś przyłowy (boleń, kleń, szczupak). Gruntowcy też sandacze po zmierzchu zaczęli w końcu łowic. Coś się ruszyło przed zimą.
No ale chcę te moje nocne połowy nieco bardziej skutecznymi uczynic - stąd mój post z pytaniami kilkoma o nocne, zimowe sandacze :). Bysior - czekam z niecierpliwością.