Niby to normalne o tej porze roku.
Ale ja mimo to pytam?
GDZIE TA WIOSNA???
Wyciągam kije, kręcę kołowrotkami, patrzę po woblerkach na allegro, przeglądam gazety wędkarskie, oglądam zdjęcia.
No i właśnie trafiłem na fotki z przełomu lata i jesieni 2008.
Ostatnia sobota września. Korzystając z zapowiadanego korzystnego, północnego wiatru postanowiłem urządzić sobie spływik Narwią i Zalewem Z. na odcinku Gąsiorowo – Rynia (raptem ze 12 km, ale jakby wiało z przeciwka to pontonikiem trudniej), oczywiście intensywnie spinningując. Piękna pogoda, cieplutki dzień. Fajnie było!
Tyle, że efekt połowów to 1 (słownie: jeden!) okoń 25 cm. I do tego mnóstwo (wyższego rzędu od mojego gumowego pływadełka) jednostek pływających. I każdy chciał mnie przejechać (przepłynąć?), za nic mając, że do takich szaleństw służy szlak wodny. Wtedy się na nich nakląłem. A teraz? Tęsknie wspominam ten dzień, patrząc na to co za oknem…..
I dodam jeszcze, że następnego dnia w jednym z tych miejsc przez trzy poranne godziny pięknie połapałem okoni. Ale pogoda była już inna, wiatr zmienił kierunek, a moc jego wzrosła.
W mordkę misia,
JA CHCĘ JUŻ WIOSNY!!!!!!