Ja pamiętam jak za życia mojego ojca, jak mieliśmy się wybrać z rosówkami nad wodę, to wychodziliśmy po godzinie 23 na trawniki między blokami i świecąc latareczką zbieraliśmy glizdy.
Polecam jeszcze jakiekolwiek ogródki, gdzie tak jak Michał mówi, podlewa się rośliny, warzywa.