Zmiany w mandatach
Wędkarstwo – ogólnie
Jeśli chodzi o kontrolę danych - jak PSR wystawiała mandat i ktoś nie miał dowodu osobistego ( i jako ciekawostka miał kartę wędkarską ze zdjęciem i danymi) to funkcjonariusze zabierali delikwenta na posterunek policji celem ustalenia danych osobowych potrzebnych do wypisania mandatu.
Tak było nie wiem jak jest teraz (miałem przyjemność pracować w PSR Warszawa przez jakiś czas)
- brak dokumentów (przy sobie)
Tak jak pisze Piotrek, a wie co pisze, nie ma obowiązku noszenia przy sobie dokumentu tożsamości. Tak więc o jakie dokumenty chodzi w punkcie 3? Nie wiem. Ale bardzo mnie to ciekawi...
- wprowadzanie ryb z innych wód (uwaga: ryby przeznaczone na przynętę muszą być złowione w łowisku w trakcie wędkowania),
Jako znany w świecie mięsiarz, co ja teraz zrobię z tymi zamrożonymi uklejkami z pułtuskiego kanałku - w marcu chciałem nimi nakarmić miętusy! Może dam kotu? 🐱 Tylko nie wiem czy Rapy kociak będzie chciał takie odmrażane uklejki :boisie: A może wprowadzą jeszcze na przykład obowiązek kopania robaków na łowisku? Bo jak można łapać ryby takim robakiem ze sklepu? Przecież to obce robaki są!!!
Beznadziejny przepis. Rozumiem, że miał chronić polskie wody przed wpuszczaniem do wód gatunków nie występujących w Polsce ( gdzieś ktoś w tym roku złowił piranię... ) - ale chyba nie udało przelanie pomysły na papier. A jeśli nie chodziło o coś innego - to nie rozumiem o co i uważam przepis ze beznadziejny.
O wpisach do rejestru było tyle, że nie chce mi się nawet pisać. Mój rejestr z 2010 roku jest pusty. O ile w ogóle gdzieś go mam...
Ale nie o sensie jego wypełniania pod kątem merytorycznym (w normalnych cywilizacjach sens na pewno jest, u nas na razie raczej nie ma), ale pod kątem praktycznym.
Jeszcze do niedawna niewypełnianie rejestru skutkowało, przynajmniej w mazowieckiem, dopłatą 10 zł przy opłacaniu karty na rok następny.
W tym roku jest o tyle inaczej, że wędkarz „przyłapany” nad wodą przez jakikolwiek organ kontrolny - bez wpisu w rejestr, zapłaci karę…
Czyli przed łowieniem każdorazowo należy wpisać datę i łowisko (nazwa akwenu, miejscowość), po łowieniu wpisać gatunek i ilość zabieranych ryb (tylko zabierane – w innych okręgach niż mazowieckie może być nieco inaczej), w domu można dopisać kilogramy…
I to wszystko!
Ja w tym roku byłem nad wodą 6 razy, mam 6 wpisów, 5 wpisów obejmuje tylko datę i łowisko, jeden wpis z kilkoma płotkami…
Wpisywanie tych wszystkich rzeczy nie jest żadnym problemem!
Zajmuje pół minuty!
Do czego zmierzam?
Moim zdaniem, nie warto zastanawiać się nad tymi rejestrami, bo to nic nie zmieni. Trzeba wypełnić i już!
A dlaczego tak uważam?
Otóż wypełnienie rejestru :
- pozwala spokojnie łowić, zgodnie z regulaminem,
- pozwoli uniknąć niepotrzebnych dyskusji z ewentualną kontrolą,
- zapewni pozostawienie w kieszeni pieniążków z tytułu mandatu,
- nie jest uciążliwe.
Widzę jeszcze jeden ogromny atut.
Wypełniając rejestr jestem zgodny z regulaminem.
Pozwoli mi to wytykać każdemu nierespektującemu tegoż regulaminu, jego nieregulaminowe działania.
Bo czym różni się, w świetle zapisów regulaminów naszego pożal się Boże związku, uchybienie w postaci niewypełnienia rejestru od np. zabrania niewymiarowej ryby? Niczym! I to i to jest niezgodne z regulaminem!!!
To tak kilka słów z tegorocznych moich doświadczeń i przemyśleń…🤔:bezradny:
mamy o tyle normalnych strażników (przynajmniej SSR-u, bo PSR nigdy jeszcze nie spotkałem) że patrzą przede wszystkim czy nikt nie wali prądem, lub nie stawia siat, na wszystko inne zwracają o wiele mniejszą uwagę, u Nas nawet za łowienie na trzy wędki dostaje się tylko pouczenie, za łowienie bez karty wędkarskiej proszą o zaprzestanie łowienia, awentualnie doniesienie jej przy okazji, a na limity to niewiem czy ktoś kiedyś zwracał uwagę...
Tego typu straż nie powinna istnieć, postawa godna pożałowania.
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.