Odczytałem go tak:
„W najbliższy weekend złapiesz sandacza, pięknego sandacza, na pewno….!
Tylko pamiętaj – musisz iść na ryby, poświęć im jak najwięcej czasu w ten weekend…!”
I zamierzam się zastosować, z siłą wyższą nie warto dyskutować!
Bo zapewne jest to prawda:
bo żeby wygrać - trzeba grać, a żeby złapać – trzeba rzucać😄!
A co to za znak, zapytacie….
Już odpowiadam:
Nie CO, ale KTO🤪!
Otóż spotkałem w centrum Stolicy naszego łowcę sandaczy – Krzyka🎉!
Pogadalim, pośmielim się chwilkę z rana w drodze do pracy👋.
Dzięki temu z większa ufnością patrzę na weekendowe wędkowanie.
Tym bardziej, że podchodząc do sprawy od strony statystycznej:
- przecież dużo większa jest szansa na złowienie sandacza w Wiśle, niż spotkanie Krzysia w dwumilionowej aglomeracji😄😄😄!
Czy Wam też takie znaki się przytrafiają?