Baner profilu Wozik77

@Wozik77

@Wozik77 89 6/6 Legendarny Shrap-Drakers Poziom 89 17 706 pkt

Być może treść tego artykułu większości z Was wyda się dziwna, a wręcz niezrozumiała jak na portal stricte wędkarski, jednakże podejrzewam, że dla wielu z Was dobro szeroko pojmowanej Przyrody Polskiej leży gdzieś na sercu i po głębszym zastanowieniu się, zrozumiecie, dlaczego...

Skomentuj

Przenikliwy chłód zbudził go, zanim zdążył to zrobić nastawiony na 4.30 budzik. Przymknął, uchylone przez całą noc okno. Rozejrzał się po pokoju, a jego wzrok przykuła odchylona kołdra. Zdawała się kusić. - Wracać?– zadał pytanie samemu sobie

Skomentuj

Warszawę opuszczaliśmy w strugach deszczu. W zasadzie nie w strugach a w małym oberwaniu chmury. W Legionowie jednak nie było już po tym śladu i w spokoju mogłem delektować się obrazami zza szyby.

Skomentuj

Pertraktacje z Żoną trwały już dłuższy czas. Koniec końców zgoda na samotny 3 dniowy wyjazd kosztowała mnie piramidę ciuchów do wyprasowania, bluzkę i parę szpilek zakupionych w galerii handlowej...

Skomentuj

Tą trasą jechałem pierwszy raz w życiu. Zastanawiałem się gdzie jedziemy, ale wózek, wanienka i leżaczek, które jechały razem z nami sugerowały coś zupełnie nowego. Do tego wszystkiego dwie walizki i masa mniejszych toreb z różnymi rzeczami.

Skomentuj

„Wyposzczony wędkarsko” maszerowałem w kierunku rzeki. Czerwcowy poranek smyrał mnie po policzkach swoją rześkością. Dłonie leciutko zmarzły i na przemian, przekładając wędkę z ręki do ręki, szukały schronienia w rękawie bluzy

Skomentuj

Koniec. Koniec i kropka!!! Mazowsze stało się dla mnie za ciasne!!! Do takiego wniosku doszedłem w końcówce poprzedniego sezonu. Otóż w miejscach, gdzie jeszcze nie tak dawno mogłem spokojnie przemierzać brzegi rzek czy rzeczek dziś nie mogę liczyć na samotne spotkania z przyrodą,...

Skomentuj

Ten zimowy, choć bardziej w kalendarzu niż rzeczywistości czas, to idealny moment, kiedy sięgam do wędkarskiego albumu. W ciche wieczory, kiedy domową krzątaninę mam już za sobą, mogę w końcu wrócić wspomnieniami do minionego roku...

Skomentuj

Od dobrej pół godziny wodziłem już palcem po niebieskiej nitce na mapie, starając się znaleźć uzasadnienie dla wyboru miejsca . Za oknem wiatr i zacinający deszcz. Sms od brata też nie zachęcał: „ Nie rozmyśliłeś się jeszcze, ja odpuszczam”.

Skomentuj

Nie jest to opowiastka o rekordowych połowach. Nie jest to nawet relacja o ciekawym łowisku, jednak wędkarska niespodzianka jaka mnie dziś spotkała dla mnie osobiście jest większa niż wszystkie szczupaki czy liny złowione w tym sezonie razem wzięte!!!

Skomentuj

- Wiesz, ma być ładna pogoda, a na pewno naspadało liści z drzew. Możeby tak pojechać na działkę i trochę pograbić? – usłyszałem głos teściowej w słuchawce. Hmmm... W sumie nic specjalnego do roboty w sobotni dzień wśród warszawskich murów nie mam, więc...

Skomentuj

Budzik wyrwał mnie z okruchów snu, lecz tym razem nie był dla mnie problemem. Nastawiłem się na ten dzień i nic nie było w stanie mi przeszkodzić. Nic, dopóki nie zerknąłem na termometr. Minus 2 st. Brrrrr... Chwila zwątpienia i pakuję manatki.

Skomentuj

Obwodnicę Serocka mieli otworzyć pod koniec sierpnia, jednakże skłonność polskich drogowców do niedotrzymywania terminów i tym razem kazała korzystać z objazdu przez Dębe, Nasielsk aż do Pułtuska.

Skomentuj

Było to w końcówce lat osiemdziesiątych. Upalny czerwiec, kiedy tuż po zakończeniu roku szkolnego wracałem z podwórka do domu. Piękne, letnie popołudnie. Na stole talerz kanapek, do których przysiadłem bez zastanowienia...

Skomentuj

Czerwone dachy popielatych chałup ewidentnie wskazywały, że wjeżdżamy do krainy jezior mazurskich. Roboczy tydzień był już gdzieś z tyłu mnie, a przede mną tylko radość i długo wyczekiwane wędkowanie...

Skomentuj

Bez mała rok temu stanąłem na Biebrzańskiej Ziemi poraz pierwszy. Już wtedy zauroczyłem się tą krainą i wiedziałem, że będę tu wracał nie raz. Z tym większą niecierpliwością czekałem na zbliżające się majowe dni urlopowe, by wyruszyć na Podlasie.

Skomentuj

Było to na początku maja. Mazurskie jeziorko, jakich wiele na naszym pojezierzu. Pewnie, gdybym umiał dłuższą chwilę przebywać powyżej lustra wody, dzień ten okresliłbym jednym słowem – zwyczajny. Niestety pod wodą odbywał się dramat.

Skomentuj

Całe lato czekałem na jesień. Jesień, której jeszcze nie dawno specjalnie nie lubiłem. Tym razem od paru już dni gościła na Mazowszu ta najpiękniejsza – typowo Polska, złocista, z fruwającym babim latem, z mglistym mroźnym porankiem i całkiem ciepłym popołudniem...

Skomentuj
← Poprzednia
Strona 1 z 2