Takie wieczory pamięta się latami... Jesień, około 19:30, siedziałem na łódce próbując złowić sandacza, gdy zadzwonił kolega Leszek - "Szybko płyń do mnie mam dużego suma!"
Nie było czasu do stracenia. Leszek przesiadł się ze swojej łódki na moją i zaczęliśmy gonić rybę, która już zdążyła odpłynąć spory kawałek. Walka trwała do około 22:00, kiedy w końcu udało się wtargać tego kabana na pokład. Dokładnych wymiarów już nie pamiętam, ale było to około 228 cm długości i około 135 obwodu... Potwór!
Po krótkiej sesji sum wrócił do wody. Wyciągnęliśmy go za burtę na płytką wodę przy brzegu, kolega przytrzymał go pod płetwami, a ja odholowałem nas na środek rzeki. Chwilę później, na środku Narwi, olbrzym odzyskał siły i majestatycznie odpłynął do swojego domu 💪
Właśnie rozpoczął się sezon sumowy 2026... nastawiacie się na tego drapieżnika na Narwi?
dell
1 dzień temu
👍👍👍