Jesień zeszłego roku, była dla mnie przełomem. Po naczytaniu się o boleniach, postanowiłem kolejny rok poświęcić właśnie tej rybie, choć nie ukrywam, że ciężko było się skupić wyłącznie na rzecznych torpedach.
Ale po kolei
Zima jest dla wytrwałych, czyli nie dla mnie.U mnie to raczej okres zbrojenia się w wiedzę, kompletowania sprzętu, przynęt i innych bibelotów w mniejszym lub większym stopniu ułatwiającym życie na rybach. Wiadomo, że wyniki robi się, spędzając duże ilości godzin nad wodą.
Postanowienie było jakby podwójne. Pierwsza rzecz, to oczywiście rapy a druga, to jak najwięcej zarwanych dni nad wodą. Kompletowanie zacząłem od kijka, a z racji, że mój budżet był ograniczony, wybór padł na polecanego Dragona Super Fasta.
Jako, że młynek pod spinning mam uniwersalny, zostało tylko nabyć odpowiednie przynęty i jakąś żyłę. Tutaj również za radami kolegów z forum, zakupiłem takie standardy jak Thrille, Spirity i jakieś hand-mady.
Maj nie był dla mnie łaskawym okresem.
Nie mogłem zacząć spinningować na ukochanej Wiśle, bo musiałem wyjechać w okolice Bugu, a ten zaskoczył mnie wysoką wodą. Udało się jednak spędzić końcówkę maja na królowej. Woda była jeszcze wysoka, ale zaskoczenie przyszło szybko, kiedy w jednym tygodniu złapałem dwie 70tki, praktycznie z tego samego miejsca!
Nie musze chyba dodawać, że niema nic piękniejszego, jak widok tętniącej życiem wody.
Start sezonu, okazał się jednak udany.
Po cudzie nad Wisłą, znowu znalazłem się w okolicach Bugu. Na szczęście był już czerwiec, a woda zdążyła nieco opaść od mojej ostatniej wizyty, udostępniając przede mną swoje piękne i majestatyczne miejscówki.
Również tutaj zostałem zaskoczony przez bolenia tym, że chwycił szczupakowego woblera na rozlewisku z metrową i stojącą wodą.
Kolejne miesiące, nie przynosiły większych efektów.
Uwiesiło się jeszcze kilka mniejszych boleni, oraz innych rybek. Ciężko się było skupić na jednym gatunku i często wyprawy na rapy, zmieniały się w gonitwę za opaskową drobnicą.
Ten sezon już się powoli dla mnie kończy.
Pewnie jeszcze kilka razy uda się wyskoczyć, w poszukiwaniu zimnego szczupaka. Ogólnie sezon zaliczam na plus. Poznałem wiele ciekawych nowych miejsc, do których wrócę w przyszłym roku, a cel minimum został osiągnięty jeżeli chodzi o ryby.
Poznałem też w końcu nad wodą, kilku super Drakersów, oraz mogłem zobaczyć nad Bugiem ludzi, których łączy wspólna pasja i przyjaźń. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i do zobaczenia nad wodami.
Komentarze
Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami
Dołącz do dyskusji!
Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem