Bornholm - miejsce marzeń wielu wędkarzy nie tylko tych łowiących w morzu z kutra, ale dla fanów troci morskiej, łososi oraz wielu gatunków ryb, które w wokół tej wyspy można złowić. Oczywiście ja i koledzy z pracy oraz trzech kolegów z Wcwi.pl wybraliśmy się kutrem "Doktor Lubecki" na połów dorszy na Bornholm.
Nie będe się rozpisywał jak wiele kosztowało mnie nerwów i niepewności z wyjazdem (pogoda przede wszystkim), ale wszystko doszło do skutku i to mnie bardzo podbudowało.
Dnia 06.03.2009 wreszcie z pod zakładu wyruszamy na kolejną wyprawę morską. Do Kołobrzegu docieramy na 23.00, po drodze przez telefon komórkowy dowiaduję się, że koledzy z Wcwi już się zaokrętowali na kutrze w osobach Kot Bury i Marian, którzy jechali osobno z Warszawy.
Po zakwaterowaniu i przygotowaniu kutra do wypłynięcia w morze jeszcze rozmowa z właścicielem w osobie pana Tomasza.
Teraz mogę sobie pozwolić na odpoczynek - zresztą zasłużony.
Oczywiście następują jak zwykle rozmowy polaków o wszystkim. I o rekordach i co tam ja będę wam to streszczał sami wiecie jak to jest w takich chwilach hihihhihi... Poranek zastaje nas na pełnym morzu, oczywiście śniadanie i zaraz zabieramy się za połów tych rekordów (przynajmniej w myślach).
Pierwszy dużą rybę i zresztą jego rekord łowi Marcin mój zięć - dorsz o wadze 7,05kg.
Blanek, którego znacie łowi następną rybę tego dnia dorsza o wadze 4,50kg.
🎣 Profesjonalna wędka spinningowa - 25% TANIEJ!
Odkryj sekret skutecznego łowienia z najnowszą wędką Pro Angler. Tysięcy zadowolonych wędkarzy nie może się mylić!
Ja niestety w tym dniu nie mam szczęścia i łowię same tak zwane bolki.
Koledzy łowią i to ze sporym powodzeniem, ale tak samo jak i ja. Do portu w Nexo wchodzimy późnym wieczorkiem i co widzę? Swojskie klimaty w porcie... Tak proszę kolegów i w Dani można spotkać taki widok.
A mówią że Duńczycy są bardzo wrażliwi na śmiecie...
I tak się kończy pierwszy dzień naszej wyprawy.
Następnie bierzemy kąpiel (można tak ją nazwać), gdyż w obiecanym dla nas natrysków zostały tylko umywalki - armator zapomniał powiedzieć, że za natryski trzeba teraz płacić w koronach Duńskich, co w zeszłym roku było już w opłatach portowych zagwarantowane.
Możemy teraz stanąć stopą na twardym gruncie co też czynimy.
O godzinie 3.30 rano wychodzimy z portu w Nexo i wypływamy w morze - oczywiście wszyscy jeszcze śpimy snem sprawiedliwych.
Gdy się budzę jest godzina 6.00 - szybkie mycie i szykowanie się do następnego dnia połowów dorszy. Pytam się kapitana dlaczego tak daleko łowimy dorsze od wyspy Bornholm i dostaję jednoznaczną odpowiedź, że wokół wyspy są porozstawiane siatki na łososie przez Duńczyków, Niemców oraz Ruskich i dlatego nie możemy zbyt blisko pływać, gdyż grozi to że śruby kutra mogą się w nie zaplątać - siatki są z powierzchni niewidoczne, są zatopione w morzu.
Pierwsze lepsze wyniki w łowieniu notuje kol. Blanek - łowi dublet dorszy po około 4kg. - jest to sygnał, że będą dobre brania. Następnie kol. Wiesiek Gawryła łowi rekord tej wyprawy - dorsz o wadze 8.10kg - przy pomocy Blanka, który pomaga mu podebrać tą dużą rybę.
⚙️ Zestaw startowy dla początkujących - PROMOCJA!
Kompletny zestaw wędkarski w super cenie. Wszystko co potrzebujesz do rozpoczęcia przygody z wędkarstwem.
Następuje teraz za zgoda Wiesia sesja zdjęciowa dla wszystkich chętnych, którzy wyrazili zgodę na zrobienie sobie fotki z tym dorszem. Oczywiście i ja również też się załapałem a to tylko dlatego, że Bysiorek nie widział mnie jeszcze z rybą :)
Podsumowując ten rejs - były i plusy, ale jak również minusy.
A to przede wszystkim dzięki obsłudze kutra "Doktor Lubecki". Pomijając Kapitana, mechanik oraz kucharz,
którzy jak sądzę są do naszej dyspozycji w wielu przypadkach nie sprawdzili się - brak zaangażowania i współpracy z nami powodował, że była w pewnych momentach zła atmosfera - chodzi nam o podbieranie ryb oraz, że zostaliśmy potraktowani w wielu przypadkach jak zło konieczne, które muszą obsłużyć.
Nie będę przytaczał jeszcze innych przykładów gdyż bym musiał się rozpisać na dobre - ale w sumie dla obsługi wystawiamy wielki minus - panowie poprawa konieczna i to szybko. Aby nie kończyć tej wyprawy tylko samymi utyskiwaniami - są i dobre strony tej wyprawy - wszyscy zadowoleni z w miarę dobrych połowów, pogoda nam dopisała i sądzę że w przyszłości będą jeszcze lepsze wyniki.
Z swej strony chciałem złożyć podziękowanie dla mojego zakładu, który pomógł nam w sponsorowaniu tej wyprawy. A dla wszystkich uczestników wielkie dzięki za tak mile spędzony czas wraz z Wami, nie zapominając o kolegach z WCWI - wielkie dzięki i do następnego razu!
Ahoj!
Komentarze
Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami
Dołącz do dyskusji!
Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem