janek kos
04.07.2010 11,141 wyświetleń ~5 min czytania

Listopadowa Wisła nocą

Kilka słów o mojej wyprawie zwieńczonej wspomnianymi sandaczami. Miejsce połowu to cały czas Wisła, 736 kilometr, okolice Nieszawki .W ciągu dnia brania sandałów nie było, albo były tylko puknięcia nie do zacięcia. Byłem nad wodą o 13.00 i zacząłem od kopytka Mannsa 7 cm na 12g główce - nic, i tak przez 3 godziny. Po godzinie 15.00 na prostce między główkami, na okoniopodobne kopytko walnął szczupak. Hol dostarczył moc emocji...

janek kos Autor

Pasjonat wędkarstwa, który dzieli się swoimi doświadczeniami i wrażeniami z nad wody. Chętnie poznaje nowe techniki i miejsca, odkrywając tajemnice polskich akwenów.

1 artykuł Łączne wyświetlenia: 11,141

Kilka słów o mojej wyprawie zwieńczonej wspomnianymi sandaczami. Miejsce połowu to cały czas Wisła, 736 kilometr, okolice Nieszawki .W ciągu dnia brania sandałów nie było, albo były tylko puknięcia nie do zacięcia.

Byłem nad wodą o 13.00 i zacząłem od kopytka Mannsa 7 cm na 12g główce - nic, i tak przez 3 godziny. Po godzinie 15.00 na prostce między główkami, na okoniopodobne kopytko walnął szczupak. Hol dostarczył moc emocji, bo jak zauważyłem podczas efektownej świecy szczupca, z pyska wystawała tylko plecionka.

Udało się jednak, miał 58 cm. Wrócił do wody. Przez następną godzinę bez brania. Powrót do domu, kolacja itp. O godz.21:30 zadzwonił znajomy że schodzi z wody z kompletem sandaczy. Jaka reakcja?

Woblery, kij, termos i w drogę. Po pół godzinie rozkładam kij i ucinam pogawędkę z grunciarzami z główki, nieźle żeruje miętus. Żerowania sandaczy ani widu ani słychu. Idąc za radą kolegi zakładam 7 cm pływającą uklejkę naszego Toruńskiego manufakturzysty Darka i do boju.

Zaczynam od prostek między główkami, pierwsze puknięcie przy 3 rzucie, zacięcie - pusto. Kolejny rzut - uderzenie czuję w łokciu, sandaczyk 52 cm. Następna prostka, rzut w kierunku poznanego za dnia wypłycenia, uderzenie następuje po 2 obrotach korbką - opór solidny, na brzegu ląduje wilczek 63 cm.

Na tej samej prostce uderzają jeszcze dwa sandacze: 58 i 60 cm. Później zrywam woblera, mijam kilka ciekawych miejscówek obsadzonych przez grunciarzy, w końcu docieram do wolnej główki, wiążę identycznego wobka z tym , że 9 cm.

5 pustych rzutów. Co jest? Przechodzę na prostkę, rzut w kierunku następnej główki - puknięcie, zacinam i czuję że tym razem to nie przedszkolak. Sandacza podbiera wędkarz który przybiegł z podbierakiem z główki, ważenie: 3,8 kg.

Uff...piękna bestia! Wędkarz puka się w czoło widząc jak wypuszczam smoka, odmawia wykonania zdjęcia, mimo wszystko dziękuję za pomoc. Patrzę na zegarek: 0:45, kiedy ten czas minął??? Obławiam jeszcze 2 prostki łowiąc jeszcze 4 sandacze: dwa maluchy po 40 pare i dwa pod 50 cm.

Zapał do dalszych łowów studzi telefon żony, jest 2:15. Takiej nocy nie miałem już bardzo długo. Łowienie sandaczy nie jest dla mnie rutyną, tak że wynik tej wyprawy przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.

Była to noc 26/27 października. Sandacze żerowały podobnie jeszcze kilka dni po czym przeniosły się do rynn i dołków, skąd już nie zapuszczają się na stadną wyżerkę do międzygłówkowych basenów.

Reklama
Product

🎣 Profesjonalna wędka spinningowa - 25% TANIEJ!

Odkryj sekret skutecznego łowienia z najnowszą wędką Pro Angler. Tysięcy zadowolonych wędkarzy nie może się mylić!

Zyskałem na pewno kilka siwych włosów przez to, że nie mogłem przez ponad tydzień wybrać się na ryby.Koledzy przekazali mi informacje o największym sandaczu z tego okresu - 5,7 kg oraz szczupaku - 9,5 kg z tym że szczupak zaatakował o zachodzie słońca.

Kolejną wyprawę odbyłem 12 listopada. W godzinach 12 do 17 miałem 5 brań zakończonych 2 sandaczami: maluchem 40 cm i podrostkiem 52 cm. Oba zaatakowały kopyto 7 cm Mannsa, białe z czerwonym grzbietem, w 3 metrowej rynnie między główkami.

Następna wyprawa 28 listopada ...... Za tydzień planuję zacząć przed południem na Wiśle oczywiście. Zacznę od dołków za główkami i namierzonej niezbyt głębokiej rynny. Średniej wielkości kopyta na 12-15 gramowych główkach, chyba że będzie wysoki stan wody a co za tym idzie silny uciąg - wtedy 20-25 g główki nie będą przesadą.

Technika - opad i szuru-szuru po kamieniach. Postaram sie też przetestować pływającego wobka na troku, poprzedzonego tyrolką ok 30 g. Być może uda się sięgnąć takim zestawem najciekawsze głęboczki i jeszcze za dnia sprowokować smoki do brania.

Po zmroku pływający wobler i czesanie miedzygłówkowych prostek - a nóż sandacze odwiedzą jeszcze tą stołówkę. Czekam jeszcze na odpowiedź znajomego co do wyprawy łódką na Wisłę - to właśnie on namierzył echosondą rynny do których przeniosły się sandacze po dobrym okresie żerowania między główkami, nie znam jeszcze ostatnich wyników jego wypraw, ale 16 listopada komplet sandaczy miał w 1,5 godz.

Informacja potwierdzona przez funkcjonariuszy wodnego posterunku Policji. Tymczasem oby do środy...... Co jeszcze Panowie? Korzystając z chwili poświęconej wypiciu nocnej kawy (ech szczęśliwi którzy nie muszą pracować w nocy ) powiem jeszcze słów kilka o wiślanych miętusach.

Wisła miętusem stoi, zostało jeszcze około tygodnia na połów tej sympatycznej ryby. Jak wspomniałem, przy okazji nocnego spinningowania co krok natykałem się na "operatorów ciężkiego wiślanego sprzętu" czyli denek, w najprostszej ich odmianie.

Zdarzało się że co lepsze miejscówki sandaczowe zajęte były przez w/w amatorów miętusowego mięska. Z początkiem listopada, kiedy zdrowo przymroziło i znacznie spadła temp. wody, miętus zaczął dobrze żerować.

I dałem się namówić na wieczorną wyprawę. Miejsce wytypowane za dnia - dół w lewo od warkocza za główką - za podstawą główki nurt wcinający się w brzeg podmywający korzenie wierzb, stara wierzba powalona do wody, czyli stanowisko podręcznikowe.

Nad wodą byliśmy po 14. Kolega rozmroził przechowywane od września ukleje i płotki. Po 15 uklejki na hakach były w wodzie. Sprzęt to karpiówki, ciężarki: 60 g w warkoczu i 40 na wymyciu obok zwalonej wierzby.

Reklama
Product

⚙️ Zestaw startowy dla początkujących - PROMOCJA!

Kompletny zestaw wędkarski w super cenie. Wszystko co potrzebujesz do rozpoczęcia przygody z wędkarstwem.

Cóż, na szczytówkę dzwonek ze świetlikiem, który okazał się później zbędny, gdyż szczytówki były dobrze widoczne od świateł bijących od mostu i bulwaru. Po ogarnięciu stanowisk, rozejrzeliśmy się po okolicy - kurczę jak tu pięknie.

Spinningując nocą jakoś nie zauważało się nocnej panoramy miasta, które zaczęła już spowijać mgła. Pierwsze przygięcie szczytówki, a właściwie szarpnięcie nastąpiło po 16 na zestawie umieszczonym koło zwalonej wierzby.

Przygiął ponownie - zacięcie. Pierwsza myśl to ciągnę jakąś gałąź czy kołek, dopiero po chwili na kamieniach główki ląduje... miętus. Niewielki-32 cm, ale jak pięknie ubarwiony - panterka niczym niemiecka celta z II WŚ.

Niestety hak połknięty głęboko - cięcie przyponu. Następne branie u kolegi (cały czas spod wierzby) i ląduje miętus 28 cm. Idąc za radą wiślanego specjalisty od miętusów, na hak zakładam ogon uklejki i rosówkę.

I nic - cisza.... Kolejna seria brań następuje przed 19.. brania łapczywe, mocne przygięcia szczytówki - łącznie łowimy w tej serii 7 miętusów, największy 42 cm i około 0,8 kg. Brania były i pod wierzbą i w dołku obok warkocza.

Zimno dokucza coraz mocniej - decyzja: zostajemy do 22. Decyzja trafna bo przed 21 najlepsza seria brań tego wieczora: doławiamy 5 miętusów, ale każdy słusznych rozmiarów: od 41 do 56 cm. Największy waży jak się później okaże 1,30 kg (ten to nawet przymurował podczas holu i chlapnął przy lądowaniu).

Brania ustają, zwijamy sprzęt i powrót. Podbieramy jeszcze nocnemu spinningiście sandacza 68 cm - walnął na pływającą makrelkę Rapali. Kolejna moja wyprawa na miętusy, którą odbyłem samotnie dała mi tylko 2 miętusy (32 i 36 cm) prawdopodobnie słabsze brania spowodowane były znacznym ociepleniem.

Zachęcam do wyprawy na miętusy - wrażenia murowane (marmurkowo)!

Reklama
Premium wędkarstwo

🎣 Premium Wędkarstwo - Dołącz do Elity!

Odkryj ekskluzywne produkty i techniki używane przez mistrzów wędkarstwa.

💬

Komentarze

Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami

0 komentarzy

Dołącz do dyskusji!

Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem

📚

Podobne artykuły

Odkryj więcej fascynujących treści, które mogą Cię zainteresować

Grudniowa woda
📖 ~5 min
Wędkowanie spinning

Grudniowa woda

Zostały nam ostatnie i do tego niecałe dwa tygodnie sezonu spinningowego, co oznacza tylko jedno – jeśli tylko pozwoli nam pogoda – powinniśmy być nad wodą przynajmniej codziennie! Każdy spinningista marzy o tym, żeby złapać grubego wypasionego sandacza. Te marzenia można spełnić zwłaszcza późną jesienią, kiedy te największe egzemplarze, głównie samice pełne ikry, krążą wokół stad leszczy i krąpi, jedząc i magazynując energię na zimę. I tak jak za pomocą magicznej różdżki, miejscówki, które w okresie letnim odwiedzają raczej średniej wielkości ryby, teraz mogą nas obdarzyć grubą życiówką!

👤 bysior 👁️ 2,032
18.12.2018
Panie, tu nie ma ryb!
📖 ~5 min
Wędkowanie spinning

Panie, tu nie ma ryb!

Tegoroczny sezon jest dla mnie bardzo nieprzychylny. Tak bardzo, że nie pamiętam takiego drugiego w całej swojej świadomej karierze wędkarskiej, która liczy już gruuubo ponad dekadę. Mówiąc wprost – ten sezon to istna tragedia. Chyba nie potrafię już łowić...

👤 bysior 👁️ 2,511
09.08.2017
DRAGON NANO CORE X4 - cena i jakość za jednym zacięciem!
📖 ~5 min
Wędkowanie spinning

DRAGON NANO CORE X4 - cena i jakość za jednym zacięciem!

Listopad i grudzień to miesiące, w których mamy największe szanse w roku na złowienie pięknych okazów sandaczy, szczupaków, okoni i pobicie naszych życiowych rekordów. Dlatego niesamowicie ważny jest dobór odpowiedniego sprzętu – ważne są nawet najmniejsze detale.

👤 bysior 👁️ 4,317
31.10.2016