Pilica to rzeka mojego dzieciństwa, dorastania i "starości". To na niej nauczyłem się łowić ryby - spławik, grunt, spinning, muszkarstwo. Każdą z tych metod zmoczyła woda Pilicy. To nad tą rzeką spędzałem każde chwile moich wakacji, urlopu czy jednodniowych wypadów na rybki... Kiedyś jako zanęta wystarczyła garść płatków owsianych a jako przynęta ciasto zrobione nad ranem.
I rybki łowiło się jedną za drugą. Dorodne płocie, leszcze, krąpie. Na pierwszy spinning uderzyły liczne na przykosach i nie tylko bolenie, z podwodnych plątanin korzeni wyskakiwały piękne szczupaki i okonie.
Później już było coraz trudniej o rybkę no i... ...no i w końcu się udało.
Pilica pokazała swoje dawne oblicze.
Ale od początku.... Postanowiliśmy z nowo zapoznanym forumowym kolegą Wojtkiem wybrać się na rybki.Pomyślałem,ze pojedziemy na Pilicę nieco wyżej niż samo ujście. Lądujemy przed 6:00 na miejscu i zastaje nas dosyć niska woda... Myślę sobie: KASZANA. No nic rozkładamy wędki, jemy śniadanko i ruszamy w gore rzeki.
Niedaleko mostu coś przykuwa moją uwagę... pod filarowym brzegiem trze się płoć a nieopodal robi się mała zatoczka. Posyłam tam boleniowego wobka ale nie musiałem zaczynać szybko skręcać bo po uderzeniu o powierzchnie wody atak.
Rybka spływa bez walki z nurtem wiec myślę sobie jakiś mały szczupaczek stał sobie w zatoczce... Gdy doholowałem rybkę na piaszczysta płycizną przede mną moim oczom ukazał się bolenik.
Podbierak - i rybka ląduje w moich rękach.
Szybkie wyczepienie (kotwiczki bezzadziorowe) sesja zdjęciowa komórką Wojtka i powrót do wody. Nie mierzyłem bo szkoda rybki ale na oko 50cm.
Myślę sobie: pierwszy rzut i od razu rybka?
Na Pilicy? Dawno tak nie było... Nadzieja narobiona więc idziemy dalej. Przed nami szczupakowe zatoczki z drzewami. Pokazuje Wojtkowi fajną miejscówkę lecz odzywa się Wojtka telefon. Rozmowa zapowiada się na dłuższą więc posyłam 4cm srebrnego sieka we wskazane miejsce.
Liczę na branie klenia z pięknego warkocza... Nagle przytrzymanie. Jest! Ale przy powierzchni widzę wydłużony kształt cętkowanego krokodylka. To szczupak... Nagle przez głowę przechodzi mi myśl, że nie mam przyponu.
Patrze jednak na tkwiącego w "nożyczkach" wobka i trochę się uspokajam. Jednak szczupak robi przeraźliwe salta i tylko czekam jak obetnie żyłkę. Udaje się jednak doholować go do podbieraczka i jest.
Prawie 60cm. Zdjęcia z komórki pod poranne słonce i taki efekt. Pod tytułem "Szczupak w tropikach"!
Szybko zwracam rybie wolność.
Niemalże drugi rzut i rybka. Co się dzieje? To Pilica?? Jeszcze dobrze słonce nie wstało a tu już 2 niezłe brania. Obławiamy jeszcze kilka takich miejsc bez efektu. Gdzieniegdzie pod drugim brzegiem widać trące się płocie i atakujące je bolki.
Woda w wielu miejscach wręcz kipi od małych rybek i niedużych zbierających klonków. Uruchamiam więc muchówkę ale małe kleniki nie dają się nabrać. Obławiamy niedużą prostkę i nagle do małego wobka doskakuje mi nieduży bolek.
🎣 Profesjonalna wędka spinningowa - 25% TANIEJ!
Odkryj sekret skutecznego łowienia z najnowszą wędką Pro Angler. Tysięcy zadowolonych wędkarzy nie może się mylić!
Staje jak wryty jakby widział moje zdziwienie i po sekundzie robi odwrót i znika.
Przez kolejne 2h nic się nie dzieje (na wędkach bo w rzece co chwilę gdzieś w oddali widać ataki) więc postanawiamy przejechać na samo ujście.
Tam zastajemy pustynię. Wisłę niemalże da się przejść na drugą stronę. Pełno mielizn i piaskowych wysepek. Obławiamy jedną z główek ale bez efektu wiec rozpalamy ognisko i pieczemy kiełbaski.
Trochę opowieści i śmiechu i fajnie mija czas. Niedaleko przy brzegu wyspy znowu widzimy ataki na trącą się płoć. Dojadamy kiełbaski i zaczynamy powoli się zbierać. Patrzymy w wodę bo coś się w niej mota.
Jakieś 3 metry od nas zauważamy plotkę jakby bez ogona, która usiłuje pływać... Myślę sobie biedna dostała po ogonie i nie da rady. I w tym momencie majestatycznie, wolniutko dopływa do niej od dołu piękny boleń.
Taki z 70+. Stoimy z Wojtkiem jak zamurowani. Piękny niezapomniany widok. Chwilę dzielimy się wrażeniami i dalej porządkujemy stanowisko obiadowe. Nie będę pisał jak pobierając wodę do reklamówki w celu ugaszenia ogniska i wchodząc z nią na beton wywinąłem orła lądując twarzą na ów reklamówkę z wodą co chroni mnie przed konsumpcją kamieni z główki, bo to trzeba było po prostu zobaczyć!
Leżałem i nie mogłem podnieść się ze śmiechu. Efekt to guz na łokciu, potężnie zbity mięsień uda i siny palec ale cóż. Łowimy dalej... Udajemy się na wyspę w miejsce gdzie uderzał boleń.
Stajemy na wysokim brzegu i Wojtek nagle zauważa i pokazuje mi pięknego bolenia kręcącego się przy tarlisku płoci. Mówię mu (doświadczony porannym połowem bolenia na dopiero co rzucony na wodę wobler) żeby szybko rzucał blisko niego przynętę.
Trochę nie wierzę w to co mówię koledze , ale skutkiem tego był natychmiastowy atak na wobka, który wręcz dopiero co dotknął wody! Jednak pudło. Widzę szok Wojtka. Wiem,ze bolek się ukłuł jednak mówię tylko: Jeszcze raz!
Sam myślę: "Co się dzieje?" Zazwyczaj bolki uciekają po takim czymś!
Ale może dziś są w jakimś amoku. Wojtek rzuca i.... 60cm torpedka wali w woblera!
Jednak powtórzył!
Powrót rybki do domku.
Radość Wojtka nie znała granic.
⚙️ Zestaw startowy dla początkujących - PROMOCJA!
Kompletny zestaw wędkarski w super cenie. Wszystko co potrzebujesz do rozpoczęcia przygody z wędkarstwem.
Ruszamy jednak dalej po wiślanej wyspie ale nic nie kusi się więcej na nasze przynęty. Poza tym smród rozkładającej się nieopodal biednej martwej wydry skutecznie wygania nas z wyspy. Po krótkim namyśle wracamy jednak w okolice mostu odwiedzając jeszcze po drodze fajną skarpę jednak na wodzie w tych okolicach unosił się złowieszczy biały puch.
Wracamy na poranne miejscówki. Przy samochodzie stajemy przy 2 ściętych do wody drzewkach tworzących mała "dziurę" ze zwolnioną wodą. Rzucam małym czarnym hornecikiem przeciągam go pod gałęziami nagle przytrzymanie, żyłka tnie wodę i w powietrze na ok.
1 metra w górę i 2 metry od nas wyskakuje piękny ok 60cm boleń!!! Wobek wypada, ląduje na drzewie, rybka do wody. Trwało to ok. 2 sekundy, wszystko jak w zwolnionym tempie.... Kolejny dziś powód do stania z opadłą koparą...
Piękny widok. Nawet nie żałuję,ze ryba się spięła. Idziemy dalej i w przy moście spotykamy spinningistę z Tarczyna (pozdrawiamy), który mówi nam,że dzień wcześniej złowił kolo filaru pięknego 70+ cm bolenia.
Po obserwacji z mostu stwierdził, że ten boleń znowu żeruje na przykosie. Próbował przy nas skusić go do ataku ale bezskutecznie. Ruszamy w okolice rozmytej główki Wojtek przy niej zostaje a ja idę w miejsce gdzie rano ganiał boleń.
Po kilku rzutach na wędce melduje mi się tylko 30 cm szczupaczek. Nagle słyszę Wojtka: siedzi! Przez krzaki widzę, że już wyhacza niedużego klenika.
Oddalam się więc na moją miejscówkę jednak nie na długo.
Znowu Wojtek melduje o rybce tym razem mówi, że ma coś większego. Więc wracam szybko i podbieram pięknego 40cm klenia. Wziął klasycznie z napływu na wachlarzowo spływającego wobka
Wojtek jest wniebowzięty!
Kilka rzutów na napływ ale bez efektów więc wracamy do samochodu. Pod mostem oddajemy kilka rzutów na przykosę. 2 razy zamarłem kiedy koło mojej przynęty powstała wielka fala i raz poczułem potężne szarpnięcie ale na pusto...
Tak to ten wielki boleń. Jeszcze się z nim rozprawię. Pełni wrażeń i pięknych widoków z fajnymi rybkami na koncie wracamy do domu. Pilica tego dnia była fantastyczna...taka jak kiedyś. Piękna, dzika, żyjąca.
Do wczoraj bardzo skutecznie skrywała swoje skarby. Czuję,że jeszcze nie raz pokaże swoje piękne i jednak rybne oblicze. 
Komentarze
Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami
Dołącz do dyskusji!
Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem