adam-z82
15.02.2011 7,878 wyświetleń ~5 min czytania

Meta

Nie było w historii naszego kraju tylu powodzi i wezbrań rzek, co w minionym sezonie. Kogo to wina, wszyscy wiemy, a jak nie to zapraszam do lektury "Wędkarskiego Świata". Ale nie o tym, choć biorąc pod uwagę kilka rekordowych ryb złowionych 2010 roku w np: Wiśle, po tak zwanych anomaliach, to daje sporo do myślenia. Przykład: sum Marka Szymańskiego!

adam-z82 Autor

Pasjonat wędkarstwa, który dzieli się swoimi doświadczeniami i wrażeniami z nad wody. Chętnie poznaje nowe techniki i miejsca, odkrywając tajemnice polskich akwenów.

4 artykuły Łączne wyświetlenia: 16,666

Nie było w historii naszego kraju tylu powodzi i wezbrań rzek, co w minionym sezonie. Kogo to wina, wszyscy wiemy, a jak nie to zapraszam do lektury "Wędkarskiego Świata". Ale nie o tym, choć biorąc pod uwagę kilka rekordowych ryb złowionych 2010 roku w np: Wiśle, po tak zwanych anomaliach, to daje sporo do myślenia.

Przykład: sum Marka Szymańskiego! No to do rzeczy. Początek października, jak tylko czas pozwoli melduję się na "moim" odcinku Wisły. W skrócie jest on podzielony na dwa "sektory", dziki i uregulowany.

Na pierwszy ogień, oczywiście wybieram ten nieujarzmiony. Piękna wiślana burta, położona na niby wyspie. Oddzielona od lądu stałego okresową odnogą. Istny sajgon! Ogromne zwaliska, odkosy, jednym słowem gruba woda!

W lipcu, 200 metrów od brzegu szła skośnie przykosa, teraz nie ma po niej śladu. Kocham takie miejsca, a zarazem nienawidzę. Cztery dni sumiennego obławiania nie przynoszą żadnych efektów. Prócz odprowadzenia fluo, reno kilera, na piaszczyste wypłycenie przez na oko 75 cm dzikiego sandacza!

Miałem kilka takich sytuacji, ta przebiła je na głowę! Serce w gardle! Połowa października, dwa weekendy za mną, pogoda się psuje, a tu nic? Kolejny wyjazd nad wodę, tym razem wybór pada na cywilizowane miejsca.

Główki, wysokie niskie, zalane, porwane. Wszystkie zajęte przez "kolegów" z branży mięsiarskiej! Nawet pogoda ich nie zniechęca do czasu nastania epoki lodowcowej. Twarde bydło!!! Spokojnie myślę sobie, połapiemy w basenach.

Te rewiry, znam je jak własną kieszeń. Co roku o tej porze łowiłem ich sporo, bez okazów, ale fajna zabawa. 3-4 sztuki to standard. Nie w tym roku, nie na tej wodzie, kompletna studnia, klapa. A to październik zawsze był najlepszy.

Co się dzieje z tymi rybami? Shrap-Drakers.pl | Shrap Drakers Fishing | Wędkarstwo Ostatni weekend miesiąca.

Zawzięty jestem, więc jadę. Gdzie? Na główki bo najbliżej, przecież muszą tam być te kacze ryje? Bo sandałki sobie darowałem, chyba że jakiś cud sie zdarzy? No i wykrakałem. Jako że nie jestem rannym ptaszkiem, nad Wisełkę dotarłem około 8.30.

Pogoda dopisuje, słoneczko świeci, temperatura powyżej 10 stopni, spory wiaterek. Idealnie. W planie dnia mam do obłowienia 3 ostrogi, plus baseny. Dla ścisłości 3 ostatnie w szeregu. Wchodzę na środkową, a tu "niespodzianka" - zajęta!

Ale to nie pan z dzwonkami, tylko spinningista. Znam faceta z widzenia, na jesieni często tu kursuje. No to jedną mam z głowy! Wejdę na podstawę, stąd widać 2 pozostałe. Zerkam w prawo, lipa, w lewo pusta.

Pewnie obłowiona przez kolegę? Zostaję, obrzucam napływ z brzegu. Gościu obławia metodycznie "warkocz" to mu nie przeszkadzam. Po godzinie nic sie nie dzieje jak i u mnie tak i u niego. Powtórka z rozrywki, Miesiąc bez ryby i to jaki miesiąc!

Wiatr coraz silniejszy, wygania gościa ze szczytu. Pogadam z nim trochę, zapytam o wyniki. W tamtym roku, 23 grudnia około 19-tej, wyjął sandacza 8 kilo, z tej ostrogi. Zaimponował mi samozaparciem!

Ale i rozczarował, zamiast karpia miał sandacza na stole wigilijnym. I tak bywa. Niestety! Na razie w tym roku bez sukcesów, kilka około wymiarowych" zębaczy" bo białych drapieżników nie łowi.

Nad wodą jest od świtu i wraca obrzucać drugi raz tą "pustą". A za ostatnią jest płytko, dalej zasypany przelewik i pół metra wody. Przejdę się, zobaczę, tam jest opaska, pomyślałem. Bo tu poruta.

Minąłem "ostatnią", obstawiona, dalej faktycznie płyciutko, ale woda płynie. W poprzednich latach była tu ogromna "plaża" na 2 kilometry długa, na środku Wisły. Główny nurt "idzie" drugą stroną, tu prawie stoi, tylko przy brzegu głębsza rynienka na 3-4m szeroka i 1 m głęboka.

Co tu może stać? Okonek albo i nie. Na zegarku 11.36. Obstukam troszkę i ruszam na opaskę. Na jesienne "wyprawy" zabieram 2 kijki, 25 gramowy i 50 gramowy.W zależności od miejsca w którym łowię.

Wiadomo. Na takiej wodzie najlepszy byłby ultralajt, którego notabene nie mam. Bo mikro łowy mnie nie jarają. Pożyjemy zobaczymy? Po 20 minutach dopasowałem się do łowiska i jako tako da się "pukać" w tych warunkach.

Po 12-stej, nieśmiałe pstryknięcie i siedzi! Za silne na okonia, za spokojne na szczupaka. Sandaczyk upragniony, ładny 60-tak. Na takim piasku, w samo południe? Nie do wiary! [attachment=1176] Jest jeden będzie drugi?

Do 13-ej dwa delikatne brania, nie wycięte. Iść dalej czy zostać? Decyzja zapadła! Zostaję! Do godziny 17-ej nie miałem brania. Ale miałem czas na dokładne "gruntowanie" dna. Kombinacje z wabikami.

Po 4 godzinah kolejny sandałek ląduje na brzegu. Ten jest mniejszy, ale wymiar trzyma. Za moment jego brat bliźniak pozuje do fotografii. [attachment=1164] Pstryk, pstryk siedzi, nie puścił, ten był większy!

Guma ściągnięta z haka. Kolejne rzuty i historia się powtarza. Zmiana na mniejszego twisterka i cisza. Zrobiło się całkiem ciemno, od ostatniego brania minęła godzina. To już koniec na dziś?

Reklama
Product

🎣 Profesjonalna wędka spinningowa - 25% TANIEJ!

Odkryj sekret skutecznego łowienia z najnowszą wędką Pro Angler. Tysięcy zadowolonych wędkarzy nie może się mylić!

Przysłowiowe 3 rzuty przeciągają się w 20 minut, opłaciło się czekać. Nocne mocne branie! Walka! 68cm "rzecznego wilka" jest w moich rękach! Shrap-Drakers.pl | Shrap Drakers Fishing | Wędkarstwo To na dziś ostatni, narobił tyle hałasu na tej płytkiej wodzie, że odpuszczam.

Jutro tu wrócę!!! W łóżku rozmyślam, miesiąc bez brania, dołki za ostrogami puste, na burty zabrakło cierpliwości, tam gdzie powinny być nie było? A tu na takim "niepozornym" kawałku wody tyle rybek?

Piękny to był dzień, jak się okazało to był dopiero przedsmak następnych tygodni. Niedziela nad wodą jaka jest każdy z wędkarzy wie! Pogodna niedziela to dla spinningisty utrapienie, Na "moim" odcinku słoneczny, ciepły, świąteczny dzień to koszmar!

Narodu więcej niż na stadionie dziesięciolecia w jego najlepszych latach handlu! Trudno, takie życie! Nad wodą jestem grubo przed południem. Co tu sie dzieje, na ostrogach siedzi jeden na drugim, po brzegu ganiają "niedzielni" spinerzy w adidaskach i z kijkami 170cm z uwiązaną "blachą" lub z "kopytem".

Na wodzie Puławska w godzinach szczytu! Ale nic to, idę na "swoje" miejsce. Kicha, zajęte, staję 50 metrów dalej i rozwijam graty. Dyskretnie zerkam na gościa czy aby nic mu się nie uwiesiło. Po kilku rzutach rwie i idzie w moją stronę.

Jak wyniki? Słabo! No i dobrze, myśle sobie w duchu! Facet znika, a ja hyc na stanowisko. Motorówa za motorówą, fala za falą. Dochodzi 12 - sta, nareszcie trochę spokoju. Bum, jest! Krótki hol i mam go, 56cm.

[attachment=1166] Rozglądam się czy nikt mnie nie podpatrzył, fotka i do wody. 15minut później następny, większy 62 cm krótka sesja i plusk, wraca do znajomych. Shrap-Drakers.pl | Shrap Drakers Fishing | Wędkarstwo Tego wypuszczam w ostatniej chwili.

Nadciąga tabun! "3 spinery". Ani dzień dobry ani pocałuj mnie w du...! Jeden staje 10 metrów przede mną i bombarduje pół metra wody minimum 20 gramową główką! Amatorka! Po kilku minutach idzie w p..du!

Taki scenariusz powtarza się do wieczora! Rybki mają sjestę, a ja zamiast łowić, pilnuję "mety". Zniesmaczony wracam do domu, jutro sobie odbije! 1 listopad, powtórka z rozrywki. Tylko jakby jeszcze więcej wiary nad Wisłą?

Zaliczyłem 3 bardzo delikatne brania, mniej więcej o tej samej porze co w poprzednich dniach. Rybki nie złowiłem. Ale wiem że tam są i czekają na mnie! 6 - stego pogoda "teoretycznie" się popsuła, przelotny deszczyk, lekki wiaterek, temperatura około 10 stopni.

Więc czym prędzej nad rzekę, ostroga wolna, ale daruje sobie, szybko na miejscówkę. Wolna! Rozglądam się czy aby na pewno nikogo nie ma. Pusto. Na ziemi leży kilka opakowań po wolframach, no to jednak tu byli pseudo spinningiści.

Nieważne, obstukam, to zobaczę jak jest! Minęła 13.00 - bez kontaktu z sandaczem. Niedobrze, powinny gryźć. Kilka dni nie byłem i pozamiatali mi miejscówę! Nagle bum! Kij wygina się w parabole i natychmiast luz na plecionce.

Obcinka! Klnę pod nosem na swój garbaty los! Tak się nie będziemy bawić! Zakładam przyponik nie za gruby, by w miarę, poprowadzić i tak delikatny zestaw w wolnym opadzie. Kolejne skoki i pukania.

Siedzi! Spory skubaniec, nie daje za wygraną. Lądowanie gripem i pan szczupły już pozuje do albumu. 68cm radości. Shrap-Drakers.pl | Shrap Drakers Fishing | Wędkarstwo Przed zachodem jeszcze jeden, ciutkę mniejszy - 60cm.

[attachment=1174] Gdzie są "wilki"??? Pociemniało, pół godzinki i się zwijam. Pstryk, jest? Puścił, jednak są, ale niemrawe. Kolejne skoki i zawad? Ułamek sekundy i odjazd, konkretny, nic nie mogę zrobić, "dreszcz" wygięty do granic możliwości, ustawiam hamulec, o jeden ruch za dużo!

Nogi z waty, wędka prosta, spadł!!! Zwijam plecionkę, a na końcu dynda pęknięty drucik. Miałem go zmienić, napisane do 6kg. Dalej nie jestem w stanie łowić! Szkoda ryby, powinna sobie poradzić z tym kolczykiem, a jeszcze ta obcinka.

Polak mądry po szkodzie! Kolejny dzień, pogoda identyczna jak wczoraj. Dzwoni do mnie brat, opowiadam mu historie miejscówy. Wpadnie nad rzekę o 12stej. Ja już pukam, puk, puk. Jest szczupaczek 55cm na dobry początek.

Shrap-Drakers.pl | Shrap Drakers Fishing | Wędkarstwo Telefon milczy. Kombinuję z kolorami, biały twisterek z lejącym się ogonkiem na 8 gramowej główce.

Skok i łups, odjazd, chce się bawić kaczodzioby? Kilka minut szarpaniny i jest mój! Śliczny, zdrowy, krępy, wiślany szczupak! 71cm, mało zabrakło do rekordu! [attachment=1169] Dzwoni Robert, jest na miejscu, krótki instruktaż i łapiemy.

Mam, mam, łapie za chwytak i biegnę do niego! Sprawne podebranie i jest nasz, znaczy brata. 58cm . Gratuluję bo mówi że to jego największy. Walczymy dalej! Mi nie idzie, wyczerpałem limit na dzisiaj.

Jest, słyszę, kilka metrów obok, grip i w nogi. Dziwnie walczy, wędka dobrze wygięta, idzie zakosami. Domyśliłem się co holuję i skąd te szczupaki. Leszcz złapany za kapotę, spory 1,5 kilo.

Reklama
Product

⚙️ Zestaw startowy dla początkujących - PROMOCJA!

Kompletny zestaw wędkarski w super cenie. Wszystko co potrzebujesz do rozpoczęcia przygody z wędkarstwem.

Deszcz rozpadał się na całego, "wilki" nie gryzą, pora wracać. Po drodze w międzywalu przebiega nam drogę stado dzików. Wiem, że tu są ale pierwszy raz je widziałem! 11 listopad, ochłodzenie, wieje silny wiatr, pada deszcz.

Jadę, sprawdzę jak "meta". 3 godziny bez brania, wyniosły się na głębszą wodę? Schodzę 50 metrów niżej, tu w ogóle beznadziejnie, woda po kolana i płycej. Kilka rzutów od niechcenia, zawad - rwę.

Wiążę, znowu rwę, na tym samym. Trudno, skończyła się sielanka. Szuram po dnie 5 gramami, cap coś usiadło, szarpie, agresywnie, nie duże, ale jest sandaczyk 52cm. Shrap-Drakers.pl | Shrap Drakers Fishing | Wędkarstwo Grubasek z przetrąconym ogonem, genetycznie.

Wracam na stare miejsce, żongluję gumami. Powoli tracę nadzieję! Marchewkowy twisterek jest już przy powierzchni, wtem majestatycznie pojawia się szczupak 80-90cm. Widząc mnie rezygnuje z ataku i znika!

Wielki bydlak! Zrobiło się ciemno, na dzisiaj koniec. Na 13 listopada prognoza pogody nie wróży sukcesów. Cały dzień ma padać deszcz, silne podmuchy wiatru, ciśnienie ekstremalnie niskie! Nad rzeką pusto!

Jednak nie, spotykam amatora wigilijnego sandacza. Pokazuje mi własnoręcznie zrobione cykady, na które aktualnie łowi. Fajne. Wyniki ma mizerne ale nie odpuszcza! Rozchodzimy się, on na główki ja na "metę".

Woda pofalowana od wiatru, siąpi deszcz. W rynnie przy brzegu silne tąpnięcie, zacinam! Odchodzi na wodę, ale to nie "mamusia", 71cm, brzucho ma pełne od rybek. Chyba to ten sam co z wyprawy z bratem?

Godzinę później zmieniam stanowisko, 30m niżej. Pierwszy rzut, zaczep. Powtórka, jeden obrót korbką i zatrzymanie. Coś usiadło, delikatnie lecz stanowczo szarpie łbem, odchodzi kilka metrów i staje za moment to samo, powolutku doprowadzam go pod nogi, mam, mam, mam cię "wilku", 76cm największy z tej miejscówy.

Wracam wyżej, za godzinkę będzie ciemno. Bum!!! Jest!!! Czuje że jest duży! Tylko spokojnie, powtarzam sobie w głowie! Silna bestia, nie daje się wyciągnąć. Kapituluje po kilku minutach. Pięknie ubarwiony "kaczy ryj" 78 cm.

Życiówka! Shrap-Drakers.pl | Shrap Drakers Fishing | Wędkarstwo Kurcze jaki jestem szczęśliwy!!!

Deszcz leje, cofam się niżej, ciemność nastała. Plecionka 0,18mm. Biały twister na haku 0/4 ląduje w wodzie. Potworne uderzenie mało mi nie wyrywa kija z ręki! Odjeżdża z mocą lokomotywy w stronę środka rzeki.

Sum?! Na pewno nie! Kompletnie jestem bezradny, podkręcam hamulec, wysuwa dalej! Szarpnięcie łbem jedno drugie i te znienawidzone uczucie bezradności! Szok! Spadł! Trzęsę się jak galareta, straciłem rybę życia!

Skubaniec wyprostował hak "gamakatsu". Wielki dziki "wilk rzeczny". Dalej nie jestem w stanie łowić. Wracam! Ale to był dzień, ale ryba!!! Shrap-Drakers.pl | Shrap Drakers Fishing | Wędkarstwo Po tygodniu jestem z powrotem na "mecie".

Temperatura spadła do 5-6 stopni. Wiem co robić zatem do dzieła. Skok, puk, skok, puk. Usiadł, w drugim rzucie! Na początku nie sprawiał wrażenia dużego. Spokojnie idzie pod brzeg, nagle go widzę!

"Mamusia". Błyskawicznie odkręcam hamulec, w ostatniej chwili! Jazda! Oszalał, widziałem jak jest zapięty to byłem spokojniejszy. Kwintesencja walki! Młynki, świece, odjazdy. Dobre 10 minut takiej zabawy i jest mój "okaz" pobita życiówka!

88cm prawie 6 kg pełne brzusio, szeroki w karku. Przepiękny wiślany szczupak!!! Dzień coraz krótszy, dopiero pod wieczór mam kolejne branie. Silne przytrzymanie, tnę w tempo. Kawał byka na kiju!

K...wa, spadł! Zostawił po sobie spory wir, pacnął ogonem i odpłynął. Na końcu haka kawałek białego "mięska". Sandacz! To było ostatnie spotkanie w tym roku z "wilkiem". Miejscówę odwiedziłem jeszcze 3 razy do nastania mrozów.

Temperatura systematycznie spadała, złapałem jeszcze jednego szczupaczka 52cm. Myślę że rybki wyprowadziły się na zimowiska.

Podsumowanie

Dla mnie to był piękny sezon, wspaniała jesień!!!

Wisła obdarowała mnie swoimi skarbami! Pobiłem swoje 4 życiówki na tej rzece! Zwróciłem wolność wszystkim rybom! Niedane mi było wyciągnąć tych największych, ale cieszę się bardzo, że one tam są i pływają!!!

To wyzwanie na następny sezon!

Reklama
Premium wędkarstwo

🎣 Premium Wędkarstwo - Dołącz do Elity!

Odkryj ekskluzywne produkty i techniki używane przez mistrzów wędkarstwa.

💬

Komentarze

Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami

0 komentarzy

Dołącz do dyskusji!

Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem

📚

Podobne artykuły

Odkryj więcej fascynujących treści, które mogą Cię zainteresować

Grudniowa woda
📖 ~5 min
Wędkowanie spinning

Grudniowa woda

Zostały nam ostatnie i do tego niecałe dwa tygodnie sezonu spinningowego, co oznacza tylko jedno – jeśli tylko pozwoli nam pogoda – powinniśmy być nad wodą przynajmniej codziennie! Każdy spinningista marzy o tym, żeby złapać grubego wypasionego sandacza. Te marzenia można spełnić zwłaszcza późną jesienią, kiedy te największe egzemplarze, głównie samice pełne ikry, krążą wokół stad leszczy i krąpi, jedząc i magazynując energię na zimę. I tak jak za pomocą magicznej różdżki, miejscówki, które w okresie letnim odwiedzają raczej średniej wielkości ryby, teraz mogą nas obdarzyć grubą życiówką!

👤 bysior 👁️ 2,032
18.12.2018
Panie, tu nie ma ryb!
📖 ~5 min
Wędkowanie spinning

Panie, tu nie ma ryb!

Tegoroczny sezon jest dla mnie bardzo nieprzychylny. Tak bardzo, że nie pamiętam takiego drugiego w całej swojej świadomej karierze wędkarskiej, która liczy już gruuubo ponad dekadę. Mówiąc wprost – ten sezon to istna tragedia. Chyba nie potrafię już łowić...

👤 bysior 👁️ 2,511
09.08.2017
DRAGON NANO CORE X4 - cena i jakość za jednym zacięciem!
📖 ~5 min
Wędkowanie spinning

DRAGON NANO CORE X4 - cena i jakość za jednym zacięciem!

Listopad i grudzień to miesiące, w których mamy największe szanse w roku na złowienie pięknych okazów sandaczy, szczupaków, okoni i pobicie naszych życiowych rekordów. Dlatego niesamowicie ważny jest dobór odpowiedniego sprzętu – ważne są nawet najmniejsze detale.

👤 bysior 👁️ 4,318
31.10.2016