Na wyczekiwaną inauguracje sezonu wybraliśmy niewielkie jezioro i o siódmej rano zameldowaliśmy się w okrojonym nieco składzie na lodzie. Piotrek w końcu spasował wymawiając sie niedyspozycja po niedawnej Wigili Shrapow.
A podobno tylko dwa piwa i golonka były grane :mysli: :wysmiewacz:. Lod był nierówny, miejscami 10cm+ miejscami koło 7cm a pokrywała go warstwa swieżego sniegu. Pogoda była sprzyjająca, duże zachmurzenie, temperatura minimalnie na plusie, bezwietrznie i w miarę stabilne ciśnienie.
Szybko rozwineliśmy sprzęt i na pierwszy ogień poszły błystki podlodowe. Na złotego raczka Sławka Szuszkiewicza bardzo szybko złowiłem ładnego 30cm garbusa.
Ryba za nic świecie nie chciała zapozować do bliższego ujęcia nurkując w śnieg :0.
Damian po chwili również wyciągnał nieco tylko mniejszego garbusa.
Łowiąc jedną błystką co chwila wyciągał okonia z okoniem w tym jeszcze dwa grube z pewnościa ponad 25cm ryby.

Marcin tez nie zostawał dłużny,
bywały momenty jednoczesnych holi ryb :) .
Ogólnie hole większych okoni z pod lodu z racji delikatnych zestawów dostarczały nam sporo radości. Do zabawy dołączył również szczupak który niestety zaskoczył nieco Damiana i niestety pozbawił go killera.
Po porannych godzinach zabawy błystką brania nieco ustały. Marcin przestawił sie na mormyszkę i rozpoczął kłucie okoni na masowa skalę ;). Damian również zamiennie łowił mormyszką i tylko ja pozostałem do końca przy błystkach tudzież podlodowych cykadach w poszukiwaniu wymarzonego 40taka.
Tym razem sie nie udało ale inauguracja udała się. Pierwszy lód nie zawiódł. Na zbiorniku gdzie panuje spora presja złowiliśmy łącznie niemal 40 okoni, kilka calkiem sporawych. Mi udało sie złowić największego o długości trzech i pól paczki papierosów ;) i był to chyba największy moj okon w tym roku.
Dla Damiana była to pierwsza od razu bardzo owocna wyprawa z wędkami na lód. Wędkując pożyczoną wędką i pożyczonymi przynętami złowił najwięcej wymiarowych okoni :oklasky: i na dodatek miał przygode z szczupakiem.
Najwyraźniej złapał pod lodowego bakcyla. Marcin pobił nas o głowę ilościowo :okok: jak zawsze rozbawiając nas setnie swoimi ciętymi tekstami. Rozstaliśmy się w doskonałych nastrojach planując juz kolejne wyprawy w nieodległej przyszłości.
Komentarze
Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami
Dołącz do dyskusji!
Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem