To już jest, można powiedzieć, tradycja. Spotkanie Drakersów nad Wisłą w okresie między Świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem. W roku 2013 wypadło to w sobotę, 28 grudnia… W tym roku impuls do spotkania dał Radek, który wyznaczył czas i godzinę spotkania.
I na pewno nie marzył o tym, że jedna rzecz w tym terminie będzie tak doskonała! Pogoda!!! Tegoroczna „zimowa” aura to zaprzeczenie tego czasu, to swego rodzaju szaleństwo pogodowe. Rok się kończy, a na dworze piękne słońce i temperatura prawie 10 stopni!
Ja nad Wisłę popedałowałem parę minut po czasie.
I jakież było moje zdziwienie gdy ujrzałem dwóch pierwszych wędkarzy , którzy zdecydowanie kojarzą mi się z innymi wodami niż Wisła: Mario (skojarzenie Narew) i Bucek (skojarzenie Wkra). Myślę, dobrze jest!
Później w niewielkich odstępach czasu docierają Sajdol, Przem i Winiarr oraz Radekg. Rozpoczyna się praca nad ogniskiem oraz „rozpracowywaniem” odpowiednich wartości . Niestety, okazało się, że większość to kierowcy.
Ale niedyspozycja jednych oznacza korzyść dla tych „co mogą”. Bo wtedy mają do dyspozycji więcej… Ja, niestety, jako kierowca jednośladu i użytkownik „na prochach” jakość trunków domowej roboty mogę tylko ocenić po znaczących mlaskaniach i rozradowanych mordkach… W międzyczasie dowiadujemy się o problemach z trafieniem na miejsce spotkania Eli i Tomka, wychyliłem głowę z krzaków w odpowiednim momencie, żeby „namierzyć” Elę podziwiającą piękne odbicie słońca od tafli Wisły… A Tomek to wszystko obfotogafowywał, za co dziękuję, bo większość fotek ze spotkania jest Jego autorstwa…
Jeszcze chwila, dociera Bizonik…
W pewnym momencie Ela przypomina nam o zbliżającym Nowym Roku.
Z torby wyciąga szampana, którego Tomek fachowo otwiera, a pozostali, bez podziału na „mogą - nie mogą” z chęcią podstawiają kubeczki. Toast za kolejny rok staje się faktem… A Wisła dostosowuje się swoją iluminacją do noworocznego już prawie nastroju...
🎣 Profesjonalna wędka spinningowa - 25% TANIEJ!
Odkryj sekret skutecznego łowienia z najnowszą wędką Pro Angler. Tysięcy zadowolonych wędkarzy nie może się mylić!
Cóż tu więcej pisać.
Gwar rozmów i śmiechów, zakłócany od czasu do czasu pluskiem Rzeki i brzękiem plastikowych „naczyń” przeniósł nas niepostrzeżenie w czas ciemności i tylko ognisko (oraz flesz aparatu) oświetlało uśmiechnięte twarze.
Pieczone kiełbaski rozsiewały smakowity zapach...
...który na pewno ściągnął żarłoczne drapieżniki z najdalszych odmętów wiślanej wody.
Jednak… No właśnie…, w tym miejscu muszę dodać, że kilku uczestników spotkania ambitnie zabrało ze sobą wędki. Ot, trochę niedoświadczeni, nie wiedzieli, że ciężko się skupić na precyzyjnym kuszeniu opaskowego sandacza w czasie, gdy nieopodal zabawa trwa.
Najwytrwalsi w moczeniu przysłowiowego woblera wytrwali może z kwadrans nad wodą i wracali do wesołego ogniska. Wracali, żeby się pośmiać i pogadać. O złowionych w sezonie rybach, o ciekawych nowoodkrytych miejscówkach, o planach na połowy w najbliższym sezonie, o własnoręcznie tworzonych przez kilku uczestników spotkania przynętach.
Oczywiście, te rozmowy schodziły tez na poważniejsze tematy.
Ryby, a raczej ich coraz mniejsza ilość w naszych wodach. Opłaty, dlaczego to takie skomplikowane, niejednoznaczne i co roku bardziej pogmatwane. Gdzie opłacać składki. I tym podobne… Jednak wiadomo, wszystko co dobre szybko się kończy.
Tak więc skończyliśmy i my ostatnie spotkanie SD roku 2013. Dziękować wszystkim, którzy mogli i którym się chciało przybyć!!! Słów kilka od siebie, tak „osobiściej”. Powiem Wam, że moim zdaniem takie spotkania w plenerze to jest największa wartość dla każdego portalu wędkarskiego!
Dzięki takim osobistym, niezobowiązującym spotkaniom portal żyje trochę innym życiem. Ten gwar rozmów, pamięć uśmiechniętych twarzy, musi potem przenieść się na atmosferę w necie. Znając osobiście użytkownika łatwiej, przyjemniej i szczerzej jest pogratulować mu wędkarskiego sukcesu czy też łagodniej go potraktować gdy wywinie jakiś numer.
No i z większą przyjemnością obserwuje się niektóre wątki, zwłaszcza jak się zostało w realu obdarowanym jedną z „wypocin”. Patryk, dziękujemy! Na koniec relacji - „zbiorówka” uczestników spotkania, niestety bez Bartka…
Wszystkim Drakersom życzę w nadchodzącym 2014 Roku wielu takich właśnie spotkań nad wodą i nie tylko… PS.
Fotki autorstwa Team Ela oraz Bizonik
Komentarze
Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami
Dołącz do dyskusji!
Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem