Idea wyjazdu pojawiła się jeszcze w zeszłym roku. Na łowisko wytypowaliśmy Jezioro Ellenösjön. Wybór był prosty – w jeziorze miały być obok szczupaków sandacze. Jezioro położone 120km na północny wschód od Geteborga pośród skał i lasów połączone z mniejszym ale głębszym bratem Östersjön.
Przeważająca głębokość to 1,5-2,5m maksymalnie do 7m. Z początkiem roku mieliśmy już zabukowane nasze przyszłe lokum – domek nad samym jeziorem wraz z dwoma łódkami oraz bilety na samolot.
Wszakże miała być to podróż samolotem. Na lotnisku pod Geteborgiem przywitał nas Andrzej. Nas to znaczy Zbyszka, Jacka i mnie. Jako, że lot nie był pokryty z rezerwacją domku pierwszą noc spędziliśmy w małym podgeteborskim hoteliku skąd następnego dnia wyruszyliśmy ku celowi.
Po drodze dołączył do nas jeszcze jeden kolega – Arek. Na miejscu przywitał nas gospodarz Swen i jego stado owieczek oraz piękne widoki. Sprawne zalokowanie w domku i szybko nad wodę. Domek okazał się fajnie zaopatrzonym lokum, położony na lekkim wzniesieniu blisko jeziora z pięknym widokiem.
Nie obeszło się bez niespodzianek. Czterokonne silniki jakie dostaliśmy do dyspozycji nie dość, że nie były pierwszej młodości to na dodatek ich uruchomienie wymagało ręcznego nawinięcia sznurka.
🎣 Profesjonalna wędka spinningowa - 25% TANIEJ!
Odkryj sekret skutecznego łowienia z najnowszą wędką Pro Angler. Tysięcy zadowolonych wędkarzy nie może się mylić!
Jednak po interwencji gospodarz zawinął rękawy i sprawnie naprawił silniki. Już pierwszego dnia otworzyliśmy drzwi do ryb bowiem skuteczną metodą okazał się troling. Obławianie z ręki płytkich aczkolwiek pachnących rybą zatoczek porośniętych grążelem oraz świeżą trzciną dawało pojedyncze ryby, które nie zdążyły jeszcze się rozpłynąć na głębszą wodę.
Przez pierwsze trzy dni pogoda sprzyjała nam i rybom, było słonecznie i gryzły szczupaki. Jezioro pokazało nam też swoje sandaczowe oblicze i nie było rzadkością łowienie mętnookich a nawet trafił się dzień kiedy z wody wyjechało więcej sandaczy niż szczupaków.
Brania sandaczy podczas trolowania były niezapomniane - potężne uderzenia w przynętę skutecznie podnosiły adrenalinę. Szukanie okoni nie należało do prostych zadań. W tym łaskawsze okazało się skaliste Östersjön.
Okonie szybko przemieszczały się ławicami. Skuteczne było łowienie w pionie na głębszej wodzie przy skałach oraz boczny trok na rozległych blatach. Kolejne trzy dni to zmiana pogody – wiatr, chmury i przelotne deszcze.
Tak samo przelotne były brania dużych ryb. Nie oznacza to, że nic się nie działo. Ostatni dzień to zmiana pogody na słoneczną i wietrzną. Do południa padły największe ryby wyjazdu a po popołudniowej przerwie obiadowej jezioro na tyle się rozbujało, że łowienie na dużych falach stało się mało komfortowe.
Wtedy przypomnieliśmy sobie o sąsiednim Östersjön i o jego ciemno ubarwionych szczupakach. Resztę pokażą Wam zdjęcia.
Szczególne podziękowania dla Andrzeja za pomoc w organizacji wyprawy, dla Zbyszka za sprawne wędziska oraz dla Jacka za niezapomniane towarzystwo na łódce.
Komentarze
Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami
Dołącz do dyskusji!
Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem