bysior
24.06.2018 4,525 wyświetleń ~5 min czytania

Sum od zera cz. I czyli trudne początki

Ostatnio nastała moda na sumy, gdzie nie spojrzeć, niczym z magicznego pudełka wyskakują sumy. Na facebooku pełno sumów, znajomi ciągle wysyłają mmsy z sumami, w gazetach pełno artykułów o tym jak złowić suma... strach lodówkę otworzyć. Choć jestem zapalonym sandaczowcem i nigdy nie nastawiałem się typowo na suma, choć kilka na spinning złowiłem w tym 170 +, postanowiłem spróbować czegoś nowego. Na początku czerwca zadzwonił do mnie mój kolega Darek, że chciałby się wybrać na ryby, najlepiej na jakieś duże. Szybko więc zaproponowałem wyprawę kutrem na sumy. Porozmawialiśmy chwilę i okazało się, że Darek nie ma odpowiedniego sprzętu a właściwie wcale nie ma, więc trzeba zaopatrzyć się we wszystko od zera. Przy kawie obejrzeliśmy katalog DAM'a, wybór padł na wędkę sumową z serii MAD CAT - White Inline 2.10 cm o krzywej ugięcia 30lbs, do wędki wybraliśmy kołowrotek Quick COMBAT 7000. Zamówiliśmy też dwa clonk teasery w wersji Ghost White i na koniec jeszcze 250 metrów plecionki Power Pro 0.5 mm. I oczywiście zamówiliśmy także kwoka i parę sumowych drobiazgów. Uzbrojeni w odpowiedni sprzęt i nakręceni ostro na złowienie jakiegoś przyzwoitego sumka przygotowaliśmy plan wyprawy – o pierwszej w nocy zbiórka w porcie, dwie szybkie godzinki łowienia sandaczy na spinning a o brzasku zaatakujemy sumy! Punktualnie o pierwszej w nocy w niedzielę załadowaliśmy sprzęt na kuter - dwa spinningi, jedną wędkę na sumy, echosondę z resztę wędkarskich gratów i zgodnie z planem popłynęliśmy na sandacze. Przez nieco ponad godzinę zanotowałem kilka pstryków nie do zacięcia i w końcu nastąpiło mocniejsze uderzenie na 12 cm Greedy Shada w ciemnym kolorze purple haze. Pierwszy tej nocy sandacz zameldował się do zdjęcia. Nagraliśmy filmik jak prawidłowo wypuścić sandacza do wody i popłynęliśmy na miejscówkę numer dwa. W niecałą godzinę dołowiłem jeszcze jednego sandacza kilka centymetrów krótszego, tym razem na Greedy Shada w kolorze Milkshake. Słońce powoli zaczęło wyłaniać się zza horyzontu co było dla nas znakiem, że przyszedł wyczekiwany czas na suma! Po przepłynięciu kilku kilometrów rzeki, zakotwiczyliśmy łódkę nad 4 metrowym dołkiem i zaczęliśmy przygotowywać nasz sumowy sprzęt. Na teasera założyliśmy kilka dendroben, ustawiliśmy głębokość zestawu metr nad dnem, wyciągnęliśmy kwoka i … się zaczęło. Okazało się, że kwoczenie nie jest wcale takie proste jakby się wydawało, przynajmniej tak jak to wygląda z boku. Po 30 minutach walenia kwokiem w wodę zalałem pół łódki i siebie łącznie z głową. W końcu nieśmiało zaczęły wychodzić mi dźwięki podobne do tych, które uzyskują doświadczeni sumiarze. Echosonda nie pokazała przez ponad pół godziny żadnej aktywności ryby, ani suma ani żadnej innej więc popłynęliśmy w kolejny dołek. Po założeniu kilku świeżych robali na teasera, ustawiliśmy głębokość zestawu na 1.5m nad dnem i znowu zaczęliśmy kwoczyć, tym razem już nieco bardziej profesjonalnie – woda się tak nie lała i coś tam mi wychodziło. Nagle na echosondzie zobaczyliśmy obraz na który czekaliśmy od rana – gruby ciemny kształt oderwał się od dna. Emocje na łódce sięgnęły zenitu, Darek czekał gotowy do zacięcia, ja już czekałem nagrywając moment oczekiwanego brania, ale po kilku sekundach ryba wróciła na dno nie zainteresowana naszą przynętą. Wróciliśmy do kwoczenia, ale już bez efektów. Postanowiliśmy spróbować łowić w dryfie. Popłynęliśmy w dół rzeki, opuściliśmy teasera w pół wody i zaczęliśmy spływ rynną. Po 45 minutach dryfowania, bez oznak czegokolwiek na echu Darek krzyczy MAM! Hamulec gra, ja w sekundę zrobiłem klar na łódce i przygotowałem się do holu... po czym okazało się że Darek MA, ale drzewo. Urwaliśmy teasera – co nie było wcale takie proste, bo najsłabszy element zestawu – czyli plecionka główna ma ponad 50 kg wytrzymałości. I tak zakończyła się nasza pierwsza wyprawa na suma. Błędne okazało się myślenie, że wystarczy kupić wędkę i kołowrotek, a sum złowi się sam. Błędem okazała się wyprawa w ciemno, to znaczy bez przygotowania merytorycznego, chociażby obejrzenia kilku filmików na Youtube i przeczytania kilku artykułów na ten temat. Bez dobrej echosondy cała zabawa jest nieco bardziej skomplikowana, a echo które aktualnie posiadam średnio nadaje się do połowów tego typu, co nie znaczy że suma nie da się złapać. Będzie wymagało to trochę większego wysiłku i łowienia w ciemno. Po pierwszej wyprawie wiemy już czego musimy się nauczyć, jakie popełniliśmy błędy i jak przygotować się do następnego polowania. W kolejnej części, jeszcze przed drugą wyprawą przeczytacie o wybranym przez nas sprzęcie, a w części trzeciej, być może ostatniej jeśli uda się nam złowić suma, przeczytacie o naszych zmaganiach podczas drugiej wyprawyi o szczegółach techniczny samego łowienia! Do zobaczenia!

bysior Autor

Pływam w okolicach Pułtuska, kiedyś za sandaczami, teraz bardziej za kleniami. A co przyniesie sezon 2026 - zobaczymy 😊 C&R 👊 🌊

56 artykuły Łączne wyświetlenia: 296,677

Ostatnio nastała moda na sumy, gdzie nie spojrzeć, niczym z magicznego pudełka wyskakują sumy. Na facebooku pełno sumów, znajomi ciągle wysyłają mmsy z sumami, w gazetach pełno artykułów o tym jak złowić suma...

strach lodówkę otworzyć. Choć jestem zapalonym sandaczowcem i nigdy nie nastawiałem się typowo na suma, choć kilka na spinning złowiłem w tym 170 +, postanowiłem spróbować czegoś nowego. Na początku czerwca zadzwonił do mnie mój kolega Darek, że chciałby się wybrać na ryby, najlepiej na jakieś duże.

Szybko więc zaproponowałem wyprawę kutrem na sumy. Porozmawialiśmy chwilę i okazało się, że Darek nie ma odpowiedniego sprzętu a właściwie wcale nie ma, więc trzeba zaopatrzyć się we wszystko od zera.

Przy kawie obejrzeliśmy katalog DAM'a, wybór padł na wędkę sumową z serii MAD CAT - White Inline 2.10 cm o krzywej ugięcia 30lbs, do wędki wybraliśmy kołowrotek Quick COMBAT 7000, zamówiliśmy też dwa clonk teasery w wersji Ghost White i na koniec jeszcze 250 metrów plecionki Power Pro 0.5 mm.

I oczywiście zamówiliśmy także kwoka i parę sumowych drobiazgów. Shrap-Drakers.pl | Shrap Drakers Fishing | Wędkarstwo Uzbrojeni w odpowiedni sprzęt i nakręceni ostro na złowienie jakiegoś przyzwoitego sumka przygotowaliśmy plan wyprawy – o pierwszej w nocy zbiórka w porcie, dwie szybkie godzinki łowienia sandaczy na spinning a o brzasku zaatakujemy sumy!

Punktualnie o pierwszej w nocy w niedzielę załadowaliśmy sprzęt na kuter - dwa spinningi, jedną wędkę na sumy, echosondę z resztą wędkarskich gratów i zgodnie z planem w pierwszej kolejności popłynęliśmy na sandacze.

Przez nieco ponad godzinę zanotowałem kilka pstryków nie do zacięcia i w końcu nastąpiło mocniejsze uderzenie na 12 cm Greedy Shada w ciemnym kolorze purple haze. Pierwszy tej nocy sandacz zameldował się do zdjęcia.

Shrap-Drakers.pl | Shrap Drakers Fishing | Wędkarstwo Nagraliśmy filmik jak prawidłowo wypuścić rybę do wody i popłynęliśmy na miejscówkę numer dwa.

W niecałą godzinę dołowiłem jeszcze jednego sandacza kilka centymetrów krótszego, tym razem na Greedy Shada w kolorze Milkshake. Słońce powoli zaczęło wyłaniać się zza horyzontu co było dla nas znakiem, że przyszedł wyczekiwany czas na suma!

Reklama
Product

🎣 Profesjonalna wędka spinningowa - 25% TANIEJ!

Odkryj sekret skutecznego łowienia z najnowszą wędką Pro Angler. Tysięcy zadowolonych wędkarzy nie może się mylić!

Shrap-Drakers.pl | Shrap Drakers Fishing | Wędkarstwo Po przepłynięciu kilku kilometrów rzeki, zakotwiczyliśmy łódkę nad 4 metrowym dołkiem i zaczęliśmy przygotowywać nasz sumowy sprzęt.

Na teasera założyliśmy kilka dendroben, ustawiliśmy głębokość zestawu metr nad dnem, wyciągnęliśmy kwoka i … się zaczęło. Shrap-Drakers.pl | Shrap Drakers Fishing | Wędkarstwo Okazało się, że kwoczenie nie jest wcale takie proste jakby się wydawało, przynajmniej tak jak to wygląda z boku.

Po 30 minutach walenia kwokiem w wodę zalałem pół łódki i siebie łącznie z głową. W końcu nieśmiało zaczęły wychodzić mi dźwięki podobne do tych, które uzyskują doświadczeni sumiarze.

Echosonda nie pokazała przez ponad pół godziny żadnej aktywności ryby, ani suma ani żadnej innej więc popłynęliśmy w kolejny dołek. Shrap-Drakers.pl | Shrap Drakers Fishing | Wędkarstwo Po założeniu kilku świeżych robali na teasera, ustawiliśmy głębokość zestawu na 1.5m nad dnem i znowu zaczęliśmy kwoczyć, tym razem już nieco bardziej profesjonalnie – woda się tak nie lała i coś tam mi wychodziło.

Nagle na echosondzie zobaczyliśmy obraz na który czekaliśmy od rana – gruby ciemny kształt oderwał się od dna. Shrap-Drakers.pl | Shrap Drakers Fishing | Wędkarstwo Emocje na łódce sięgnęły zenitu, Darek czekał gotowy do zacięcia, ja już czekałem nagrywając moment oczekiwanego brania, ale po kilku sekundach ryba wróciła na dno nie zainteresowana naszą przynętą.

Wróciliśmy do kwoczenia, ale już bez efektów. Shrap-Drakers.pl | Shrap Drakers Fishing | Wędkarstwo Postanowiliśmy spróbować łowić w dryfie.

Popłynęliśmy w dół rzeki, opuściliśmy teasera w pół wody i zaczęliśmy spływ rynną. Po 45 minutach dryfowania, bez oznak czegokolwiek na echu Darek krzyczy MAM! Hamulec gra, ja w sekundę zrobiłem klar na łódce i przygotowałem się do holu...

po czym okazało się że Darek MA, ale drzewo. Shrap-Drakers.pl | Shrap Drakers Fishing | Wędkarstwo Urwaliśmy teasera – co nie było wcale takie proste, bo najsłabszy element zestawu – czyli plecionka główna ma ponad 50 kg wytrzymałości.

Reklama
Product

⚙️ Zestaw startowy dla początkujących - PROMOCJA!

Kompletny zestaw wędkarski w super cenie. Wszystko co potrzebujesz do rozpoczęcia przygody z wędkarstwem.

I tak kilka minut po godzinie 8 rano zakończyła się nasza pierwsza wyprawa na suma. Shrap-Drakers.pl | Shrap Drakers Fishing | Wędkarstwo Błędne okazało się myślenie, że wystarczy kupić wędkę i kołowrotek, a sum złowi się sam.

Błędem okazała się wyprawa w ciemno, to znaczy bez przygotowania merytorycznego, chociażby obejrzenia kilku filmików na Youtube i przeczytania kilku artykułów na ten temat. Bez dobrej echosondy cała zabawa jest nieco bardziej skomplikowana, a echo które aktualnie posiadam średnio nadaje się do połowów tego typu, co nie znaczy że suma nie da się złapać.

Będzie wymagało to trochę większego wysiłku i łowienia w ciemno. Po pierwszej wyprawie wiemy już czego musimy się nauczyć, jakie popełniliśmy błędy i jak przygotować się do następnego polowania.

W kolejnej części, jeszcze przed drugą wyprawą przeczytacie o wybranym przez nas sprzęcie, a w części trzeciej, być może ostatniej jeśli uda się nam złowić suma, przeczytacie o naszych zmaganiach podczas drugiej wyprawy i o szczegółach technicznych samego łowienia!

Do zobaczenia! Uwaga - zamiast dodawania komentarzy, do dyskusji na temat artykułu zapraszamy na forum: Dyskusja na forum - Sum od zera cz.

I

Reklama
Premium wędkarstwo

🎣 Premium Wędkarstwo - Dołącz do Elity!

Odkryj ekskluzywne produkty i techniki używane przez mistrzów wędkarstwa.

💬

Komentarze

Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami

0 komentarzy

Dołącz do dyskusji!

Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem

📚

Podobne artykuły

Odkryj więcej fascynujących treści, które mogą Cię zainteresować

Jak podebrać rybę i zrobić to dobrze?
📖 ~5 min
Wędkowanie spinning

Jak podebrać rybę i zrobić to dobrze?

Jak najlepiej podebrać rybę, jak to zrobić w taki sposób, żeby było to bezpieczne dla ryby i dla wędkarza? Możliwości mamy właściwie dwie, możemy używać podbieraka albo... nie używać podbieraka. W tym artykule opiszę kilka sytuacji, wnioski każdy niech wyciągnie sobie sam, moje podsumowanie znajdziecie na końcu.

👤 bysior 👁️ 3,395
14.04.2020
Tani i dobry kołowrotek na sandacza? Sprawdź Dragon Viper FD!
📖 ~5 min
Wędkowanie spinning

Tani i dobry kołowrotek na sandacza? Sprawdź Dragon Viper FD!

Istnieje powszechna opinia wśród wędkarzy, że kołowrotek na sandacze musi być co najmniej niezniszczalny i do tego kosztować górę pieniędzy, bo inaczej się nie da. Ale czy na pewno jest to prawda, czy na przykład początkujący łowca sandaczy musi startować nad wodę z młynkiem za kilkaset złotych?

👤 bysior 👁️ 2,025
15.08.2019
Październikowa Big Mama
📖 ~5 min
Wędkowanie spinning

Październikowa Big Mama

Łowię delikatnie. Główka 10 gram, nie podbijana ale podnoszona, długi, wolny opad. Po około godzinie rzucania mam pierwsze delikatne pstryknięcie, zacinam i po chwili trzymam w rękach sportowego sandacza. Sandacz pozuje do zdjęcia z przynętą i szybko wraca do wody. Rzucam dalej i po kolejnych pięciu minutach mam atomowe branie, które w niczym nie przypomina standardowego sandaczowego pstryka...

👤 bysior 👁️ 3,600
10.02.2019