Wyprawa na Trocie nad Słupie 2011. Pierwszego dnia Kaczy zaprowadził nas nad rzekę Łupawę, gdzie zaczęliśmy naszą wyprawę. Po jakimś czasie naszego wędkowania napotkaliśmy lokalnego łowcę, który oznajmił nam, że nie ma rybek.
Nie zrażeni tymi opowiadaniami łowiliśmy dalej poznając uroki tej rzeki ale niestety nie mieliśmy szczęścia i tak upłynął pierwszy dzień naszej wyprawy.
Celem naszego drugiego dnia pobytu była rzeka Słupia w miejscowości zakwaterowania.
Rzeka nas zauroczyła. Była całkiem inna od poprzedniej. Rzeka wijąca się między sosnowym lasem zwalała z nóg swoim pięknem, ale i w tym miejscu nie obdarowała nas rybą.
Trzeciego dnia wybraliśmy się na Słupie do Ustki i tu znowu rzeka nas zaskakuje.
Zupełnie różni się od tej, nad którą łowiliśmy wczoraj. Zaczynamy nasze łowy, ale do południa nie mamy efektów. Postanawiamy wybrać się na obiad, a potem zobaczyć morze. Tu właśnie narodziła się nowa wędkarska tradycja: żeby złowić Trotkę, trzeba dotknąć piersi syrenki lub innej mieszkanki Ustki.
Po południu wróciliśmy nad rzekę i czar syrenki zaczął działać. Andrzej miał pierwszy kontakt z rybą. To w nas obudziło nadzieję, że złowimy nasz cel wyprawy...
Nadszedł ostatni dzień wyprawy.
Grzesiek zabiera nas w jeszcze inne miejsce nad Słupię. Z nadziejami rozchodzimy się nad brzegi rzeki. Idąc nad rzeką zauważam niewielki pomost i postanawiam tam sobie posiedzieć i łowić na siedząco.
Po kolejnym rzucie czuje uderzenie, zacinam błyskawicznie, czuje opór, wędzisko zaczyna pracować, a hamulec kołwrotka zaczyna grać piękną melodię dla każdego wędkarza. Ryba stawia opór, ale po jakimś czasie słabnie i moim oczom ukazuje się piękna srebna ryba.
Walczy ze mną, ale zupełnie inaczej niż ryby, które wcześniej łowiłem. Trudno to opisać, po prostu trzeba złowić. I w taki sposób złowiłem pierwszą Troć w życiu! Łowimy dalej ale rybki nie chcą współpracować.
Na koniec Grzesiek ma jeszcze jeden kontakt. I tak zakończyła się nasza wyprawa nad Słupię.

Komentarze
Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami
Dołącz do dyskusji!
Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem