Zima to wędkarska posucha. Nieliczne wypady za trocią czy pstrągiem lub podlodowe połowy to tylko odrobinka tego co wędkarz lubi najbardziej. Ten trudny okres dla nas jest szansą na drobne porządki w sprzęcie wędkarskim.
Warto przejrzeć wędki, kołowrotki oddać do serwisu bądź samemu je wyczyścić i nasmarować. Ale najwięcej uwagi trzeba poświęcić tym małym pudełeczkom z przynętami.
Przeglądając te pudelka zapewne zauważymy, że po poprzednim sezonie zrobiły się jakieś dziwne pustki w nich.
I teraz mamy dwie opcje: albo odwiedzić sklep wędkarski i zrobić solidne zakupy albo wziąć się do pracy. Wiem, wiem, zaraz powiecie, że to nie takie proste. I tu się z Wami zgodzę, sam jestem pod wrażeniem jak oglądam różne ręcznie robione woblerki.
Już rok wcześniej przymierzałem się do domowej produkcji woblerów.
Nie mam dwóch lewych rąk, ale jakoś nie mogłem się zebrać do tego. Jesienne sandacze bardzo uszczupliły moje pudełko z woblerami. Przypadkiem będąc u kolegi zobaczyłem, że wycina na pile korpusy woblerów, więc niewiele myśląc zamówiłem sobie u niego porcje korpusików.
Mniej więcej określiłem kształt jaki mnie interesuje. Po tygodniu dostałem reklamówkę pięknie pachnących lipowych drewienek.
W międzyczasie jeden z Drakersów sprzedawał na forum poliwęglan, idąc za ciosem zakupiłem go.
W ramach współpracy z innym Drakersem wymieniłem kawałek poliwęglanu na drut do stelaży. I tak już miałem wszystko co potrzeba do budowy wobka. Zaraz powiecie, że to nie koniec potrzebnych rzeczy.
Tak, to prawda, potrzeba jeszcze wiele materiałów, ale będąc modelarzem resztę znajdę u siebie w pracowni. No i nadszedł zimowy wieczór. Wybrałem się do pracowni usiadłem sobie wygodnie, włączyłem muzykę, popatrzyłem na rozłożone materiały i ..............
Co ja mam z tym zrobić? Zadałem sobie pytanie i powolutku złożyłem wszystko do szuflady. I tak materiały na wobki przeleżały następne tygodnie. Kilka razy udało mi się pojechać na lodowe łowy.
W międzyczasie zakupiłem blachę mosiężną i miedzianą i zrobiłem kilka blaszek podlodowych.
I w końcu nastał ten dzień.
🎣 Profesjonalna wędka spinningowa - 25% TANIEJ!
Odkryj sekret skutecznego łowienia z najnowszą wędką Pro Angler. Tysięcy zadowolonych wędkarzy nie może się mylić!
Rano telefon od Krzysia z zapytaniem co dziś robię. Nie miałem planów więc umówiliśmy się u mnie w pracowni na warsztaty woblerkowe. Owe warsztaty były przez nas wielokrotnie planowane, ale jakoś nie było czasu żeby się spotkać.
Krzysio od dawien produkuje woblerki pod poławiane przez siebie ryby. I w końcu będę mógł podpatrzeć mistrza przy pracy. Krzycho przygotowany do zajęć zabrał ze sobą potrzebny sprzęt. Pokazałem mu co posiadam, pokręcił troszkę głową, ciut pomarudził, ale co to dla mistrza.
Wyciąga z kieszeni czerwony scyzoryk i ciach, ciach kawałek lipowego drewienka zaczyna zmieniać kształt.
Teraz w ręku ołówek, delikatny szkic i ponownie w rękach scyzoryk.
W skupieniu struga woblerka.
A ja za plecami przyglądam się i podziwiam pracę mistrza.
Każde cięcie ma sens, każdy ruch przybliża do idealnej przynęty.
I tak po kilku minutach powstaje prawie gotowy korpus uklejopodobnego woblerka.
Jeszcze obróbka papierem ściernym aby wyrównać materiał.
Magiczna torebka Krzysia kryje jeszcze piłkę.
Narzędzie potrzebna do wykonania prawidłowego nacięcia pod stelaż jak i ster. Kilka precyzyjnych ruchów i korpus prawie przecięty na pół.
Mistrz ponownie sięga do torby, chwilę tam myszkuje i wyciąga kombinerki z okrągłymi końcówkami.
Przydatne są do wyginania stelażu.
Nim zdążyłem się przygotować do zrobienia zdjęć stelaż był prawie gotowy.
Drobna korekta i już mamy drucik dopasowany do korpusu woblera.
⚙️ Zestaw startowy dla początkujących - PROMOCJA!
Kompletny zestaw wędkarski w super cenie. Wszystko co potrzebujesz do rozpoczęcia przygody z wędkarstwem.
Jeszcze przymiarka z przygotowanym wcześniej sterem, drobna korekta i jest oki.
Krzysiu zadaje mi pytanie, na które nie jestem przygotowany.
Czy mam ołów do wyważenia korpusu. Robię wielkie oczy, ale szybko przypominam sobie, że niedawno od dziadka zabrałem rolkę taśmy ołowianej. Szybciutko wsiadam do samochodu i jadę do garażu.
Zabieram prawie 10 kg rolkę i juz mknę do pracowni. W międzyczasie Krzysio podziwiał moje akwaria i modele RC. Szybciutko wróciłem i zabraliśmy się do pracy. Tzn. Krzyko wrócił do pracy, ja robiłem fotki.
Taśma gięła się w rękach jak plastelina i po chwili były już gotowe dwa ciężarki.
Drobna poprawa otworów pod obciążenie.
Do pracy idzie dremel, kilka wprawnych ruchów i gotowe. Ciężarki pasują jak by je ktoś przed sekundą wyjął z tych miejsc.
Ponowny montaż całości i mamy gotowy korpus wraz ze stelażem, sterem i obciążeniem.
Zerkam na zegarek, cała zabawa trwała 3 godziny.
Nieźle. Czy ja to zapamiętam wszystko? Dobrze, że robiłem zdjęcia, zdecydowanie pomogą mi w pierwszej obróbce korpusu. Na tym dziś kończymy.
Pozostało zalać stelaż żywicą i wyszpachlować go.
Przygotować do malowania, ale o tym będzie na następnym spotkaniu, które będzie niedługo. Dziękuję Krzysiu za lekcje wędkarskiej stolarki. Czekam na dalsze. Z wędkarskim pozdrowieniem Paweł Bizonik Ciołek
Komentarze
Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami
Dołącz do dyskusji!
Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem