z obchodów rocznicowych zrobiło mi
się bardzo smutno, wprost nie mogłem
uwierzyć, że to się dzieje na prawdę
i stąd te moje słowa.
Smutek i żal.
Zaszumiał smutno stary wiąz,
zatrząsł się, żywotników szpaler
i powstał z grobu waleczny mąż
i „Zośka” i „Rudy” i „Alek”.
Powstają zbudzeni ze snu wiecznego,
Ci, którzy o wolność i pokój walczyli,
bohaterowie Powstania Warszawskiego,
Ci, którzy ziemię krwią swoją zbroczyli.
Ale nie zbudził ich szczęk oręża,
ani długa seria z „kaemu”
lecz głośny gwizd, co się natężą,
zdziwieni patrzą, pytając – czemu?
Skąd to buczenie i głośne okrzyki
w miejscach pamięci, ciszy, spokoju?
Wróg to, czy może cmentarne łotrzyki,
co prawdziwego nie poznali boju?
I popatrzyli zawstydzeni
i cicho wrócili w otchłani dal,
tam gdzie wśród wiecznych mroków cieni,
ukryć swój mogą, smutek i żal.