Ja to nie wiem o czym Wy w ogóle piszecie 😄. Dla mnie czarna magia.
Ja się zatrzymałem w czasach kiedy wędka, pływanka ważyła z pół kilo a po zdjęciu kołowrotka mogła służyć do ganiania krów.
Żeby to złamać trzeba było się na prawdę postarać :smile:.
I na to się ryby łowiło :okokok:.
Bo rybów to Panie było wtedy, że ho ho...:):):)
Jakbym tak podsumował dwie minione dekady to ...... .
Inaczej 🤔.
W połowie lat 90 łowiąc z ojcem słyszałem jego opowieści że kiedyś to były ryby.
Lata leciały i po kolejnej dekadzie już razem mówiliśmy że 10 lat temu to były ryby.
Minęła kolejna dekada i znów wspominamy że no 10 lat temu to były ryby, a 20 lat temu to ho ho, albo i więcej.
A prawda taka że jak podsumowuję te wszystkie lata to z ich upływem tych ryb łowię więcej 😂.
Od 1996 do 2005 złowiłem 3 wymiarowe sumy. Od 2005 do 2015 złowiłem ich 9szt.
Z sandaczami też ilość się ponad dwukrotnie zwiększyła tak jak i z okoniami.
Jedynie szczupaków złowiłem mniej, być może przez to że zwiększyli wymiar a wpisywałem tylko te wymiarowe 😂, albo i przez to że na szczupaka nigdy się nie nastawiałem.
Wracając do wędek. Na pływankach zatrzymałem się gdzieś tak pod koniec lat 90 :biggrin:. Chyba jakoś ze dwa albo trzy lata temu Marta kupiła kilka wędek będąc gdzieś na odpuście i kilka razy (dwa chyba) żeśmy pojechali - nawet popełniłem kilka zdjęć na tę czy tam tą okoliczność. Od tamtego czasu ja nie trzymałem nawet w rękach tego typu wędki, chyba że złożoną.
Mało tego. Jakiś czas temu głosiłem na forum że kilka razy wyskoczę na gruntówki 😄. Marta kupiła kolejne wędki, które chyba nigdy z futerałów nie wyszły.
No nie ciągnie mnie jakoś do takiego połowu, choć będąc ostatnio na starorzeczach Bugu widziałem bardzo dużo osób z pływankami i gruntówkami i znów sobie wtedy mówiłem że chyba czas spróbować 😂.