co o tym sądzicie, ja odczuwam to tak:
Blamaż.
Blamaż, blamaż,
krzyczały trybuny.
Blamaż, blamaż,
czy widział to który?
Blamaż, blamaż,
murawa pod wodą,
blamaż – przegrali z pogodą.
Blamaż, blamaż!
Pusty śmiech ogarnął mnie,
kiedy nadszedł meczu czas,
byłem pewny, że ja śnię,
że ktoś zadrwił dzisiaj z nas.
Drenaż, drenaż!
Nie ma go wcale.
A gdzie jest drenaż?
pytają rywale.
Pytania bez odpowiedzi,
bo dach sobie wisi,
a Lato wciąż siedzi
i w deszczu się kisi.
Blamaż, blamaż
i wstyd jest przed światem,
zapomniany drenaż,
wygrywa tak z Latem.
Blamaż, blamaż…