Kaz, gratuluję świetnej wyprawy i fajnej relacji okraszonej fotkami. Super, że mamy takiego wilka morskiego. A ten dorsz w Twoich rękach przepiekny, choć trochę szkoda, że nie Twój. Ale napewno na następnej wyprawie Bałtyk obdaruje Cię jakimś podobnym potworem!
Po przeczytaniu tej relacji i odświeżeniu sobie w pamięci Twojej poprzedniej, grudniowej i ja nabieram chęci na taka przygodę. Choć wydaje mi sie, że troche za miękki ze mnie twardziel. Chyba, że może w lipcu, na jakiejś flaucie. Bo to nie wiadomo jak z tą chorobą morską.
Dołożyłeś trochę dziegciu do tej beczki miodu opisując kiepskie zachowanie załogi. Ale słusznie. Taki rejs pewnie kosztuje określone, niemałe pieniążki i trzeba wymagać w zamian odpowiedniego traktowania.....