Ja zaś uważam tak:
1) moderator dawał sobie doskonale radę, pomysł z moderatorem "incognito" był strzałem w dziesiątkę, zawsze był wtedy, gdy potrzeba i interweniował wówczas, gdy należało. Doświadczenia z poprzednich lat zostały tu wykorzystany w 100% i moim zdaniem moderacja obecnie działała jak należy.;
2) Bysior zawsze powtarzał, że my wszyscy tworzymy Shrapa. Wszyscy, to znaczy również Bysior. Owszem, Tomek założył Shrapa i chwała mu za to. Ale to było kilka dobrych lat temu i nie ma co z tego powodu ciągle pisać peanów na cześć Tomka, bo to że zrobił kawał dobrej roboty nie podlega dyskusji. Sztuką obecnie jest należycie stymulować życie Shrapa. I tu jest zadanie Tomka, tu jest owo "współtworzenie" Shrapa przez Bysiora.
Pod pojęciem stymulowanie rozumiem angażowanie się w życie Shrapa w stopniu zauważalnym przez userów, bo wiadomo, że pańskie oko konia tuczy. Z tym u Tomka bywało ostatnimi czasy w moim przekonaniu kiepsko, bo:
a) porzucał stronę na długie okresy czasu, znikał nie wiadomo gdzie, gdy trzeba było w tym czasie cokolwiek zrobić na stronie / forum nie było nikogo, kto mógłby to zrobić za niego. Przykład pierwszy z brzegu: userzy pisali arty, ale nie było nikogo, kto by je wrzucił na stronę, stąd userzy sami zakładali wątki w których podawali linki do artów.
b) Tomek od kwietnia nie napisał żadnego artu na stronę. Pomijam zawiadomienia o imprezach, zaproszenia na puchar, wigilię etc. Czy wpływa to mobilizująco na innych userów żeby pisali? Nie, bo skoro szefowi nie zalezy, żeby pojawiały sie nowe arty, to dlaczego innym ma zależeć? No a poza tym, to nawet jak coś napiszą, to i tak nie będzie pana, żeby to wrzucić na stronę. Reasumując - moim zdaniem z tego powodu zapanowała posucha w pisarstwie Shrapów.
c) Tomek rzuca słowa na wiatr, obiecuje i nic nie realizuje. Jak zatem userzy mają angażować się w życie shrapa, skoro nie mają przykładu z góry? Tak było z (przywołuję z pamięci): galerią na stronie, relacją z pucharu drakersów, relacją ze zlotu nad wkrą, no i teraz nie będzie relacji z wigilii.
d) No i ostatnia rzecz, która mnie boli, to brak szacunku dla userów, (dzięki którym ten portal tak naprawdę żyje). Przejawia się on między innymi tym, że (idąc od końca, biorąc pod uwagę kolejnośc zdarzeń):
- w moim przekonaniu Tomek niesprawiedliwie posądził Kaczego, że Kaczy olał Tomka na Wigilii, po czym odesłał go na inny portal, podczas gdy tak naprawdę to Kaczy ogarnął organizacyjnie cały temat i spisał się na medal. należą mu się raczej podziękowania, niźli połajanki. Chciałem przypomnieć, że gdyby nie było Kaczego, który na ochotnika wział na siebie temat Wigilii, to punktualnie przybyli na wigilię userzy zostaliby pozostawienie sami sobie w kwestiach organizacyjnych, poneważ nie byłoby nikogo, kto mógłby (powinien) temat ogarnąć od tej strony. Nie było, to Tomek się spóźnił. No i jego kondycja nie predystynowała go do nalezytego wywiązania się z tej roli. W tej sytuacji strach pomyśleć, jak by to wszystko wyglądało, gdyby Kaczy nie podjął się na ochotnika dociągnięcia tematu wigilii do końca;
- twierdzenie, że tylko Tomek łoży na utrzymanie Shrapa jest co najmniej hipokryzją. Bo prawdą jest, że na Shrapa łożyła znaczna część userów czy to przy okazji zeszłorocznej sprzedaży gadżetów, czy to podczas rokrocznych wigilii (nadwyżka z koszyka). Tomek łozył wspólnie z nimi, a nie wyłącznie sam.
W w/w kwestiach uważam dokładnie tak samo jak Mario, należą się tu chyba jakieś przeprosiny.
- No i niestety jeszcze jedno. Ja osobiście jako user nie czuję sie komfortowo z sytuacją, gdy przyjeżdżam na jakąś imprezę i niestety zawsze jest tak (wyjątek - ostatni puchar Shrapa i ostatni zlot nad Wkrą), że organizator juz na samum starcie imprezy jest niedysponowany. Pal sześć moje odczucia w tej kwestii i podobnych mi stażem userów - po kilku razach można się do tego w pewnym sensie przyzwyczaić. No ale przecież przyjeżdzają również na imprezy tego rodzaju nowi userzy. Co oni mają sobie w takiej sytuacji myśleć? Czy mają prawo, po przejechaniu niekiedy nie małej liczby kilometrów - czuć się w pewnym sensie olani przez organizatora? Czy nie jest to okazanie braku szacunku dla przybyłych na spotkanie? Czy po takim spotaniu z Naczelnym będa się chętnie angażować w życie shrapowe?
Nie zgadzam się równiez z rapą, który twierdzi, że w okresie jak była redakcja pod wodzą Pawła, to była lipa, bo imprez nie było, userzy byli niemrawi, życie portalowe wcale nie zmieniło się na lepsze. Uważam wręcz przeciwnie.
- userzy pisali więcej, niż obecnie, ba, zaczęli pisać nawet Ci, którzy wczesniej w ogóle tego nie robili.
- relacje były na czas, niektóre nawet expresem, były obszerne, konkretne, po prostu zrobione z sercem i jajem;
- było dużo nowych pomysłów, dużo zaangażowania i dużo chętnych rąk do pomocy Tomkowi w ciągnięciu Shrapa;
- owszem moderacja może była i za ostra, ale nalezy to zrzucić na karb braku doświadczenia w tej mierze, wszak tego typu rozwiązanie było wprowadzone bodaj chyba po raz pierwszy na Shrapie. Nalezy pamiętać również o tym, że tamte doświadczenia moderacyjne nie poszły na marne, ponieważ doprowadziły do wyłonienia obecnego modelu moderacji, który moim zdaniem sie sprawdzał w 100%.
- redakcja zrezygnowała ("podał się do dymisji" jak napisał Rafał ;) ) z powodu braku współpracy ze strony Tomka, braku realizacji pomysłów przez niego, no i niestety ale nie chciała firmować imprez, na których Szef portalu jest zmęczony. Tak więc nieprawdą jest, że w drodze selekcji naturalnej redakcja została wyeliminowana. Sama odeszła. Tomek nikogo nie wyrzucił.
Rafał słusznie napisał, że wszyscy mogą się angazować we współtworzenie Shrapa, Rapa również :). Pomijam tu kwestie sponsorskie imprez, bo tu na Rafała nie można złego słowa powiedzieć. Mówię o zwykłej aktywności na Shrapie (stronie i forum). Przyznaję, że ja już przez jakiś czas myśłałem, że Rapa się obraziła na Shrapa, bo ani nie pisała kawał czasu na Shrapie, ani nie gaworzyła na forum, ani nie odpisywała na maile userów, którzy zgłaszali usterki ze sprzętem (znam przynajmniej jeden taki przypadek). gdyby nie obecność Rafała na pucharze Shrapa, pomysłałbym, że drogi Rapy i Bysiora z nieznanych powodów rozeszły się. O tym że Raf bywał jednak na Shrapie świadczyły tylko adnotacje, że o tej i o tej godzinie zajrzał sobie na Shrapa i zniknął (taki Rapa - Duch) ;)
To tyle chyba moich bolączek.
Reasumując: nie do końca jestem zwolennikiem przysłowia "nie pytaj co Shrap może zrobić dla Ciebie, ale co Ty możesz zrobić dla Shrapa". Raczej wolę wersję taką oto: "baw się dobrze na Shrapie userze, ale bądź również poważnie traktowany przez Shrapa".
I gwoli anegdoty na koniec taka oto przypowieść: otóż kiedyś mój przyjaciel zapragnął stanąć na ślubnym kobiercu. Gdy przyszło do składania życzeń po ceremonii zaślubin, podszedł do niego ojciec i zamiast złożyć mu klasyczne zyczenia, powiedział szczerze: "Synu, skończyło się sranie po krzakach, zaczęło się prawdziwe życie".
Słowa te chyba idelanie pasują do sytuacji na Shrapie, który rozrósł się i wyrósł z wieku pacholęciego.
Bardzo, ale to bardzo przypadła mi do gustu wypowiedź Mario. Bardzo mądry post. Podpisuję się pod nim w 100 %.
PS. Ten post to nic osobistego absolutnie. Nie traktujcie go jako atak czy coś w tym stylu. Po prostu zgodnie z tytułem wątku (który założył sam Tomek) napisałem o tym co mnie boli jako szarego usera Shrapa.