Wielka woda na Wiśle dla mnie oznacza bezczynność wędkarską.
Z dwóch powodów.
Raz, że wszystkie wody na których poławiam są jakby „naczyniami połączonymi”, więc powódź na Wiśle oznacza również większą znacznie wodę na Narwii, Bugu, Zalewie, Wkrze, Świdrze, itd.
Dwa, że oglądając tragedie wielu ludzi – jakoś tak do wędki ciągnie mnie mniej………
Więc siedzę w domu.
Zeszły rok też obdarzył nas, wędkarzy, podobna frustracją. Przecież tragedia Bugu również pociągnęła za sobą konsekwencje w postaci ograniczenia poławiania w tej rzece, w Zalewie, w Narwii poniżej Zalewu.
Hmmmm……, trochę to wszystko frustruje.
A dzisiaj na necie doczytałem się takiej jeszcze opinii jakiegoś ważnego”:
„Na Mazowszu dużym problem są drzewa i krzewy rosnące na tzw. międzywałach. - W czasie przejście dużej wody z tego powodu mogą tworzyć się zatory”
Cholera, jak jeszcze wytną mi cały mój ulubiony Sajgon nadwiślański………….
A wielu jeszcze będzie takich mądrali, co to będą chcieli "naprawiać" przyrodę…….
Oj, nie jest za wesoło.
Miejmy nadzieję, że ta wielka woda przejdzie niebawem, no i będziemy mogli wrócić do naszego hobby, a złe myśli precz odejdą…….