Czas wielkiej wody

Rozmaitości

@Paweł Archiwum
23.05.2010 09:55
Piękna pogoda na dworze, wiosna w pełni – a jakoś jestem przygnębiony.
Wielka woda na Wiśle dla mnie oznacza bezczynność wędkarską.
Z dwóch powodów.
Raz, że wszystkie wody na których poławiam są jakby „naczyniami połączonymi”, więc powódź na Wiśle oznacza również większą znacznie wodę na Narwii, Bugu, Zalewie, Wkrze, Świdrze, itd.
Dwa, że oglądając tragedie wielu ludzi – jakoś tak do wędki ciągnie mnie mniej………
Więc siedzę w domu.
Zeszły rok też obdarzył nas, wędkarzy, podobna frustracją. Przecież tragedia Bugu również pociągnęła za sobą konsekwencje w postaci ograniczenia poławiania w tej rzece, w Zalewie, w Narwii poniżej Zalewu.
Hmmmm……, trochę to wszystko frustruje.

A dzisiaj na necie doczytałem się takiej jeszcze opinii jakiegoś ważnego”:
„Na Mazowszu dużym problem są drzewa i krzewy rosnące na tzw. międzywałach. - W czasie przejście dużej wody z tego powodu mogą tworzyć się zatory”
Cholera, jak jeszcze wytną mi cały mój ulubiony Sajgon nadwiślański………….
A wielu jeszcze będzie takich mądrali, co to będą chcieli "naprawiać" przyrodę…….

Oj, nie jest za wesoło.

Miejmy nadzieję, że ta wielka woda przejdzie niebawem, no i będziemy mogli wrócić do naszego hobby, a złe myśli precz odejdą…….
16927 wyświetleń 11 odpowiedzi

Odpowiedzi

11 odpowiedzi · 16,927 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
23.05.2010 10:55 · Odpowiedź #8742
Pawełku, czubów nie brakuje. Niech zabetonują Wisłę całkowicie, a wtedy woda dotrze nawet do ich domów i zaleje ich durne, puste i nic nie wnoszące do życia łby. Niech więcej się dłubie w przyrodzie, a takie sytuacje się będą powtarzały. Przykro mi na to wszystko patrzeć :(
23.05.2010 13:32 · Odpowiedź #8745
Tez jestem przygnebiony bo obawiam sie ze nie będzie lowienia w Wisle po tej powodzi. Coś tam zostanie ale o sandaczach możemy zapomnieć na kilka lat. Po powodzi 97 sandacz wrócił na warszawski odcinek dopiero w połowie ubiegłej dekady. A teraz piaskarni jest nawet wiecej niż 13 lat temu....
23.05.2010 13:49 · Odpowiedź #8748
wypluj te słowa bo wpadnę w depresje i sprzedam wędki sandaczowe
23.05.2010 14:07 · Odpowiedź #8749
Andrew teoria o piaskarniach w 1997 roku chyba do końca nie jest prawdziwa.W przypadku Warszawy można ją jako tako dopasować ale wytłumacz mi dlaczego w tym samym czasie zniknął sandacz z okolic Puław gdzie było go zdecydowanie więcej niż u nas a piaskarni nie ma tam żadnych.Woda była i jest piękna i głęboka a przez długie lata złowienie sandacza nawet takiego 2kg było wyczynem dla ludzi, którzy specjalizowali się w połowie tego gatunku.Było tam swego czasu paru wędkarzy wyspecjalizowanych w nocnym połowie lucioperki z dna na gumy z opasek.Łowili równo z nami, my na woblery z jednego brzegu oni na gumy z drugiego.Słyszałem jak rzucali i jak holowali ryby a po powodzi raptownie się skończyło.Na Bugu też się skończyło ale nie pamiętam czy akurat w tym okresie powodzi wiślanej.Ja mam nadzieję że te nasze nabrzeżne sajgony pozwolą rybie przetrwać czas powodzi, że odkryje nam zasypane opaski przed Warszawą i będziemy mogli się cieszyć nocnymi podchodami mętnookich i to takich w słusznych rozmiarach XXXL
23.05.2010 15:30 · Odpowiedź #8750

Sandacz idzie z wodą, bardzo chętnie. Dlatego po powodzi tak długo "odbudowuje" lokalne populacje, które istniały na danym odcinku od wielu lat. Tak to można tłumaczyć.

Pozdrawiam

Salmo

Dawno dawno temu kiedy byłem.....i młody woda wiślana co roku podchodziła pod wał i to dwa razy.Raz na Jana (Janówka) i drugi na Jakuba (Jakubówka).Czyli były to poważne stany wody a ryby nie brakowało.Chyba że ryby było tak dużo że jedna populacja zajmowała miejsce drugiej która spłynęła niżej? Wiem z praktyki że podczas przyboru ryby chronią się w brzegu za przeszkodami,wchodzą w mniejsze rzeki , kanały czy wręcz wpływają na łąki co doskonale wiedzą kłusole i wykorzystują bez litości.Populacja sandacza wiślanego przed 1997 roku była ogromna, w zasadzie wszędzie można było złowić małego lucioperkę na żywca.Tyle że nie było to tak łatwe jak w przypadku szczupaka i może dopiero gumy przyczyniły się do raptownego zmniejszenia populacji? Do tego brak zim i lodu umożliwiał wybieranie ryb z zimowisk.Sam nie wiem?
23.05.2010 16:29 · Odpowiedź #8752
A ja dodam wyławianie małych sandaczy ( ok. 30cm ) na wylocie ciepłej wody większości elektrowni. U mnie małych sandaczy jest zatrzęsienie ( z roku na rok coraz mniej), ale kłusole nie dają im dorosnąć do uczciwych rozmiarów :(
23.05.2010 16:48 · Odpowiedź #8753
A najgorsze jest to, ze te piaskarnie dzialaja legalnie na terenie rezerwatow. Przyklad piaskarnia ponizej kepy tarchominskiej, i niemalze, na przeciwko po drugiej stronie rzeki. Nie wiem jak to jest mozliwe , ale u nas w kraju jak widac wszystko jest mozliwe. Nastepny przyklad to MEW, slyszeliscie pewnie co te lachudry zamierzaly zrobic na Dunajcu, w imie czystej zdrowej energii. Nie wiem co mam juz myslec, jestesmy w Unii Europejskiej, na zachodzie zwraca sie rzeki naturze, a tu??? Wymyslaja jakies zapory w Nieszawie, MEW-y, prostuja, gerguluja, wycinaja..... Chcialbym zeby w koncu komus przetracili za to jaja, ale tak porzadnie, zeby musial placic z wlasnej kieszeni za zniszczona rzeke. Paru moze by sie opamietalo. Chyba ze w koncu za to wszystko wezmie sie Unia i naliczy im takie kary ze sie opamietaja. Ale z drugiej strony kto za to zaplaci? My wszyscy, co placimy podatki, bo przeciez zaden pieprzony urzedas nic nie wytwarza, i za nic nie odpowiada, dostaje kase na tacy od podatnikow. Ehhh posrane to wszystko. Co do powodzi, to mam nadzieje ze jednak nie powtorzy sie scenariusz ANNO DOMINI 1997 i metnookoie zostana na VISTULI na naszym odcinku. Pozyjemy zobaczymy.......
23.05.2010 17:16 · Odpowiedź #8758
Nie wiem jak było w Pulawach ale w Warszawie spadła populacja sandacza po powodzi 97. Woda która płynie teraz jest tak brudna ze nie wiem jak sandacz miałby sie uratować. Piaskarnia koło Siekierkowskiego pływa, zawadowska tez po woda. Ta na kepie Zawadowskiej jest trochę wyzej położona. A ryba nie bardzo ma sie gdzie schować. Przecież Jeziorka, Swider, Zeranski to za mało żeby uchronić rybę w dużej ilości. Zobaczymy jesienią. Chciałbym sie mylić ale czarno to widzę.
23.05.2010 17:56 · Odpowiedź #8761
U mnie po powodzi w 97 całkowicie wyginęły okonie przez kilka lat nie było można złowić okonia od kilku lat dopiero rok co roku populacja zaczyna się odbudowywać ale czuje ze po tej powodzi nie zostanie już nic :beczy:
24.05.2010 10:17 · Odpowiedź #8781
Ciekawostka. Można stawiać dom zaraz za wałem? Oczywiście można.
Można przed wałem? W Polsce można. Okolice Bydgoszczy nad Wisłą

http://www.zumi.pl/namapie.html?&loc=Bydgoszcz,+Centrum+miasta&Submit=Szukaj&long=18.1654892&lat=53.0906048&type=2&scale=3&svActive=false

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.