będzie jak zawsze czyli dupa i skończy się na płotkach i krąpiach:dokuczacz:
Mam tylko nadzieję że złowię jakąś powyżej 15cm i nie będzie miała tasiemca.
Prawie że wykrakałem:bezradny:środa wieczór-kilka płotek powyżej 20cm a tak to jak wcześniej wspomniałem. W czwartek krąpio-płoteczki wielkości znaczka pocztowego,i po kiego .........wstałem przed 3:00,bez sensu chodzić rano na ryby:nie:Mam kolegę z którym często bywam na rybach od lat i nie ma opcji żeby przed 8 rano go z domu wyciągnął i zawsze mi powtarza że wstawał rano nie będzie,wychodzi po raz kolejny na to że ma rację.
Czwartkowy wieczór na małego żywczyka okonek 27cm i jakieś leszczyki po 25cm na DS.W piątek wyspałem się jak biały człowiek i nad wodą byłem po 10:00 i ok. południa największa ryba wyjazdu-43cm leszcza a wieczorem do zapadnięcia ciemności "filatelistyka" jakby kto nie wiedział to ryby w takim rozmiarze jak znaczki:beczy:
No i dzisiaj od 07:30 z łódki po całym jeziorze,głębokie,płytkie,do brzegu,na wodę,wzdłóż trzcin,od trzcin-no q.....a wszelki możliwe konfiguracje,kolory gum,różne główki,boczny trok,żelastwo obrotowe i wahadłowe i nawet pstryknięcia,nawet kilkucentymetrowego okonka:beczy:i tak do 12:30.
No i w związku z tym p.......stanowiłem za karę skrócić weekend i dzisiaj wieczorem już wróciłem.Raptem 201km jechałem dzięki temu jedynie 5,5h🤪z czego jak patrzyłem na zegar to tylko 1h55m w korku Dzierżenin-Serock i przed W-wą.Jutro to będzie przerąbane:dokuczacz:
ps.dzisiaj rano na jeziorze wjechałem gumą w siatę.Zadzwoniłem na 112 i uprzejmie doniosłem.Siata była z żyłki i mocno porwana,przejrzałem pobieżnie i znalazłem tylko 2 płotki i krąpia,myślę że miała ok.100m.Nie umiem wyplątywać ryb ale ze mnie taki bardziej McGaiver i użyłem noża.Spotkałem 2 wędkarzy którym o tej siatce powiedziałem i stwierdzili że powinienem ją ściągnąć,sami tam popłyneli i ściągali. W następnej zatoczce jakieś 5-6m od szuwarów znalazłem następną ale też nie ruszałem.Sądzę że jakieś ryby miały tarło bo się szuwary aż trzęsły.Po 2-3h jak już miałem spływać wróciłem bo się na PSR-a nie doczekałem i siatę wyjmałem 😎W ok. 50m siatce było 6 karasek ale takich 30-35cm każda,ryby wypuściłem a siatę wrzuciłem do łódki w celu utylizacji.
Zostawiłem siatkę przy pomoście i poszedłem coś zjeść.Po pół godzinie poszliśmy z żoną na pomost i akurat podjechali strażnicy z PSR to wskazałem im miejsce składowania wyjętej siaty ale obok leżała druga,widocznie wspomniana dwójka przywlokła tę którą znalazłem pierwszą.
Trochę obaw miałem że się przyczepią ale grzecznie podziękowali i nawet nie wspomnieli że nie wolno😏Wypłyneliśmy ż żoną relaksowo na godzinkę i widzieliśmy że w miejscu gdzie stały siaty jakaś łódka pływa tam i z powrotem,ciekawe czego gość szukał:dokuczacz:?