Słuchajcie bo zgłupiałem :bezradny:. We wtorek pojechaliśmy z Martusią nad jezioro Świętajno, czyli przez wszystkich zwane Warchałami. Przyznaję że jestem "palant" bo nie zabrałem tam kija a ryb widziałem od groma. Rozmawiałem z Panią wydającą rowerki wodne o tym czy potrzebne mi jakieś dodatkowe zezwolenie do łowienia bo prawdopodobnie jeszcze w niedzielę tu wrócę i chcę połowić. Pani zawołała męża i ten powiedział że trzeba dodatkowe opłaty zrobić i łowić można. Mówiłem mu że mam kartę wędkarską opłaconą. Że jestem z Mazowieckiego, ale ten twierdził że i tak muszę wykupić coś jeszcze. Siedzę teraz i przeglądam wykaz wód okręgu mazowieckiego i jest tam to jezioro - na logikę łowić mogę. Zgłupiałem bo facet, który jako właściciel działki, domków, wypożyczalni sprzętu pływającego powinien chyba wiedzieć bo to jego tereny.
Wie ktoś z Was czy w końcu można, czy nie.
We wtorek zrobiłem sobie rekonesans "lowelkiem" wodnym. W miejsca które sobie upatrzyłem bez problemu dojdę w pław (woda po pas). Okonia mnóstwo z przewagą okonia drobnego do 20cm choć widziałem i ładnego szczupaka przy tatarakach jak i pojedyncze okonie tak na oko i przez wodę, która podobno pomniejsza 30+.
Co ciekawe okonie były wręcz zahipnotyzowane nogami Martusi - nie wiemy czy tym że paznokcie miała pomalowane na czerwono, czy może bardziej zapach (choć ja bym to inaczej nazwał :uoeee: ). Tak czy inaczej, brodząc okonie całymi grupami zaczepiały Martę, mną się w ogóle nie interesując.
A woda - bajka, czyściutka i przejrzysta. Zawsze co tam byłem to albo kwitła woda, albo ludzi było mnóstwo i woda zbełtana. We wtorek jak było z 30 osób to góra.
Wie ktoś z Was czy w końcu można, czy nie.
We wtorek zrobiłem sobie rekonesans "lowelkiem" wodnym. W miejsca które sobie upatrzyłem bez problemu dojdę w pław (woda po pas). Okonia mnóstwo z przewagą okonia drobnego do 20cm choć widziałem i ładnego szczupaka przy tatarakach jak i pojedyncze okonie tak na oko i przez wodę, która podobno pomniejsza 30+.
Co ciekawe okonie były wręcz zahipnotyzowane nogami Martusi - nie wiemy czy tym że paznokcie miała pomalowane na czerwono, czy może bardziej zapach (choć ja bym to inaczej nazwał :uoeee: ). Tak czy inaczej, brodząc okonie całymi grupami zaczepiały Martę, mną się w ogóle nie interesując.
A woda - bajka, czyściutka i przejrzysta. Zawsze co tam byłem to albo kwitła woda, albo ludzi było mnóstwo i woda zbełtana. We wtorek jak było z 30 osób to góra.