Drewienko 👍.
Przed kutrem miałem drewienko, znaczy może inaczej, pływałem na drewienku. Teraz nigdy w życiu bym się nie zamienił. Chociaż Kuby pychówka trochę różni się od tych naszych pułtuskich drewnianych pychówek to fakt...
Żebyś mnie nie odebrał że Cię zaczepiam 😜.
Jakie miałeś te "drewienko" 🤔, może takie już kilku czy kilkunastoletnie, z lekko zbutwiałym drzewem, zbitym stalowymi gwoźdźmi i na deser pomalowane farbą olejną w kolorze zieleń 😜.
Znam faktycznie takie przypadki i to nawet wychodziło z rąk tego "znanego" szkutnika.
Mój dobry przyjaciel zakupił w 2010r łódkę, drewnianą - wyprodukowana jest w 1998r!!!. Ma to prawie 8m długości i prawie 2 szerokości w najszerszym miejscu, coś jak nasze gondole w Pułtusku. W zajdach mogą usiąść dwie dorosłe wcale nie szczupłe osoby. Dwukrotnie pomagałem mu ją przygotowywać (2013 i 2014r), choć bez problemu można to robić raz na dwa lata. Przygotowanie wiosenne wyglądało tak że wyciągnęliśmy łódkę na wozie konnym z garażu, w ruch poszły palniki takie jak układają papę na dachach, czy robią izolacje w budowanych domach. Rozgrzewaliśmy palnikami smołę a jeszcze jeden kumpel rozsmarowywał ją - czyli taki standard przy drewnie. Jak smoła zastygła (20min) łódkę zdjęliśmy z wozu widłakiem 😄 i odwróciliśmy na drugą stronę - do wnętrza łódki kumpel wlał baniak 20l pokostu lnianego, który też podgrzewając ale już dużo lżej szczotami wsmarowywaliśmy w całe wnętrze łódki. To co nie wsiąkło częściowo pozostało do czasu wodowania za kilka dni, a resztę wybraliśmy i w sezonie co i raz można pędzlem wnętrze przelecieć. Całość trwała jakieś 7 godzin w cztery osoby wcale się przy tym nie śpiesząc.
Miałem kilka drewnianych łódek i wiem jedno. Źle zrobiona od początku łódka będzie problemem zawsze. Raz pomalowana łódka czymś innym niż pokost też będzie już zawsze problemem. Każdy drewnochron, czy tym bardziej zwykła farba olejna poprawi wygląd estetyczny drewnianej łódki i nic więcej. Pod farbą drewno będzie gniło i butwiało bo jeśli woda przedostanie się pod tą farbę/drewnochron to już z pod niej nie wyjdzie robiąc tylko spustoszenie.
Nie wiem skąd taka niechęć ludzi do drewnianych łódek, moda taka czy po prostu kolega kolegi powiedział że jego kumpla bratu drewno przeciekało i gniło i stąd takie legendy. Przy tej wielachnej łódce można wszystko ogarnąć samemu w jeden góra dwa dni - mnie inny kumpel w tym roku poprosił też o pomoc przy laminacie. Dżizaskuwajapierydolę ostatni raz na taki hardcore się zgodziłem. Łódka kilku letnia w stanie idealnym, gdyby była moja zwaliłbym ją tylko na wodę i pływał, ale nie, jemu się usrało przemalować z białej na zieloną (wszak nie od dziś wszyscy wiedzą że na łódki z białym dnem nie biorą sandacze w przedziale 72,6 do 79,1cm). No to żeby zrobić zgodnie ze sztuką zaczęliśmy dno szlifować matowiąc nakładając na drewniany klocek papier ścierny - ale gdzież tam, w końcu XXIw mamy i po niecałych dwóch godzinach szlifowania kawałka 1X1m wsiadłem w samochód i pojechałem po szlifierkę oscylacyjną z mrówki za 49,99zł w ilości sztuk dwóch 👍. Zeszło się nam dzień cały dwunastogodzinny, miałem dość wtedy wszystkiego, zaczynając od spalonej glacy i pleców od słońca na rozdygotanych rękach do tego stopnia że gdyby mnie ktoś zobaczył podczas czynności fizjologicznej zwanej potocznie szczaniem, mógłbym zostać posądzony o jak to kościół w TV ładnie mówi : wykonywanie innej czynności seksualnej 🤪. Dzięki Bogu że i kumplowi się odechciało i od kolejnego durnego pomysłu, czyli zmiany koloru wnętrza najzwyczajniej odstąpił. Drugiego dnia po pomalowaniu farbą (drogą z tego co pamiętam) antyporostową (choć widząc łódkę na jesieni z czystym sumieniem mogę powiedzieć że robili go w uja i farba nie działa, w każdym bądź razie nie na te glony które na łódce były 😄) nie robiliśmy już nic czekając aż wyschnie. Później było jeszcze robienie klamburt, które poważnie Wam mówię na jesieni przy wyciąganiu wyglądały niewiele lepiej od tych starych cośmy je z wiosną zmieniali :bezradny:.
Rozpisałem się, znów niepotrzebnie bo i tak 99% wybierze laminat tylko i wyłącznie by nie odstawać od reszty 😄. Wiem tylko jedno, jeśli się komuś wydaje że
Se zanabędzie plastik i jedynymi rzeczami jakie będzie robił to: przywiezienie łódki wiosną, łowienie cały sezon bądź pływanie z laskami w bikini i jesienią zabranie łódki na zimowanie, to powiem
Mu że jest w ogromnym błędzie. Podobnie się ma to z drewnem, nie będzie tak że przez cały sezon nic przy niej nie zrobimy, bo coś może się przytrafić.
Podsumowując jeden i drugi typ łódki będzie miał swoje plusy i minusy. Ja dostrzegam wiele zalet drewna i kiedyś taką pewnie zakupię.