Wy w tej Norwegii coś mało łowicie (spędzacie czasu na rybach) jak masz czas siedzieć na necie i tyle pisać.
Łowimy umiarkowanie,wczoraj tylko od 06 do południa bo brania były marne a i tak jak się namacham 200 czy 300g pilkerem to łapy bolą szczególnie jak trzeba go wykorblować z 80 czy 100m a jeszcze od czasu do czasu z rybą.
Wczoraj była bryndza-na 3 osoby:2 brosmy,1 molwa,4 dorsze i 3 rdzawce wszystko w rozmiarze 1-3kg ale w inne dni było zdecydowanie lepiej jeśli chodzi o ilość przy czym takie mniejsze jak dobrze im z oczu patrzy to wypuszczamy (znaczy jak z mniejszych głębokości).Dla makreli ustanowiliśmy wymiar 35cm i myślę że 70-80% wraca do wody.Przedwczoraj pobraliśmy15 sztuk i wykorzystaliśmy wędzarnię przed domem😋makrela uwędzona moimi ręcami jest innym gatunkiem (smakowo) niż makrela z supermarketu.
Dzisiaj ekipa pojechała oglądać lodowiec a my (znaczy ja z żoną) pływaliśmy sobie między wyspami to dostała wędkę i złowiła sobie kolację
(rdzawiec 55cm) a ja nawet wędki do ręki nie wziąłem,znaczy zarzuciłem a dalej to już sama.Gdyby to był wyjazd totalnie wędkarski to pewnie łowienie byłoby po 12 albo więcej godzin a tak to 6-8 i do portu.Jutro chcemy pewnie trochę dłużej i w planie też są makrele bo mam wędzić po raz drugi.I wiele wskazuje na to że urok Norwegii zadziałał i następne wakacje chyba też gdzieś tutaj spędzimy.