Papierkologii jest jak ze wszystkim w Polsce. Jak ja poszedłem rejestrować łódkę drewnianą to było:
- skąd mam
- drzewo skąd
- od kogo kupiłem itp.
W końcu następnego dnia poszedłem i mówię, łódkę zrobiłem sam, jest nowa a drzewo to sklejka ze starej szafy - w pokoju nastała cisza i wszyscy wywalili oczy. Powiedziałem że jak chcą ją zobaczyć to proszę wsiadać mam ją na mazurach i właśnie tam jadę, udało się dostałem papier i zarejestrowali.
Później przyszła kolej na łódkę Adama, kupił nową w Kamieńczyku na fakturę. W Pułtusku jak zwykle czegoś nie mieli i robili problemy - jeździliśmy do Kamieńczyka kilka razy. W końcu Adam przywiózł umowę że łódkę dostał za darmo w ramach promocji i w końcu z wielkim bólem zarejestrowali - wcześniej chcieli jakąś opłatę w urzędzie skarbowym.
No i trzecia znana mi historia (w tym była i moja łódka) to taka że na jednym numerze rejestracyjnym są jak dobrze pamiętam cztery łódki 😄. Jak masz kogoś znajomego to podjedź niech weźmie duplikat dokumentu bo poprzedni zgubił i maznij sobie na łódce jego numery - najszybciej i bez kłopotu a jak masz dylemat moralny że łamiesz prawo to wpłać dwie dyszki na Caritas i z bani ;).