No i oczywiście wybrałem Dargocice i jezioro Kamica, albo jak niektórzy wolą Kamienica,
lub nawet Kamnica. Dzień wcześniej zapakowałem małą łódeczkę „Bartek 180” i modliłem
się żeby nie padał deszcz. Zapowiadali, że będzie padał całą noc i cały dzień, no i padał,
zaczął w czwartek pod wieczór, padał całą noc, co ja piszę padał, lało, nad ranem trochę
się uspokoiło, było zimno jak cholera, 7 stopni, dlatego wyjechałem około 11 oo.
Kiedy zjechałem nad jezioro, makabra, zaczęło się, wjazd do jeziora zamknięty,
myślę trzeba jechać od strony Kamicy, albo szukać klucza do bramy, nalazłem
klucznika, zmarnowana godzina.
Około 12 zaczęło wychodzić słoneczko z za chmur, zrobiłem kilka zdjęć może 100 może
więcej ktoś jeszcze dorobił mi 20 i miałem płynąć tam za ten cypel, który widać na
zdjęciu z łódką, niestety zaczął wiać silny wiatr i musiałem zbastować.
Pomachałem trochę wędką na pomoście, rzucałem wzdłuż trzcin, no i lipa, zero.
Wędkarze było niewielu wszyscy mieli takie same efekty jak ja, no i na dodatek
jeszcze przed 15 oo luną deszcz i to był koniec pierwszego dnia majówki.