można czy nie można ?

Rozmaitości

Strona 2 z 2
Następna →

Odpowiedzi

29 odpowiedzi · 25,887 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
20.03.2013 12:39 · Odpowiedź #43301
RAPR. Cóż, na czymś trzeba się oprzeć. Na czymś trzeba zabazować. Oczywistą rzeczą jest, że zapisy regulaminu są zdecydowanie zbyt „rozwiązłe” odnośnie naszych skromnie już obdarzonych w ryby wód. Natomiast oparcie się na RAPRze, a potem intensywna walka o jego zmianę, zaostrzenie – to jest chyba właściwa droga. Oczywistym jest, ba, marzeniem jest, żeby wędkarski „dekalog” opierał się na wysokiej świadomości wędkarzy. Ale zdajemy sobie sprawę – nie w naszych to realiach, nie w obecnej polskiej rzeczywistości i mentalności…
Utarło się, że walczymy głównie o typowo „drapieżne” drapieżniki. Rzadko się wspomina przy okazji widełek o leszczach czy nawet jaziach, o płotce nie wspominając. Podświadomie chcemy chronić głównie sumy, szczupaki, sandacze, bolenie, często wspomina się jeszcze o okoniu. I koniec listy. Z jednej strony nie powinno się może wartościować ryb, ale z drugiej strony… nagminnie to robimy. Zapewne również dlatego, że jednak leszczy, krąpi czy płotek jest dość dużo, a drapieżników jakby mniej. Poza tym drapieżnik pod każdym względem jawi się nam korzystniej niż ryba spokojnego żeru. Chcielibyśmy go chronić gdyż jest atrakcyjniejszy wędkarsko, smaczniejszy kulinarnie, potrzebny ekosystemowi jako naturalny regulator, itd. No i dodatkowo – większość wędkarzy o nastawieniu reformatorskim to jednak spinningiści…
Marząc o czasach kiedy prawdziwe wartości będą w wędkarskich głowach większości wędkarzy – musimy wspomagać się półśrodkami. I chyba lepiej „przejmować się” na początek chociaż drapieżnikami niż nie przejmować się niczym…
A moralne dylematy wiosenne? Ja je mam co roku. I wcale nie odnoszą się one do drapieżników, to udało mi się opanować w głowie. Dwa czy trzy wyjścia w kwietniu z leciutkim spinningiem ograniczają do minimum moje szanse złowienia jakiejkolwiek ryby. Aczkolwiek rozumiem zapalonych wiosennych „klenio-jaziowców”.
Moje osobiste dylematy odnoszą się jednak do „białej ryby” łowionej na grunt czy spławik. Tak, są one w czasie „przed tarłem”, najlepiej to widać na płotkach. A mimo to je łowię, ba, zabiorę niekiedy kilka czy kilkanaście sztuk. Oczywiście czynię to do pewnego czasu, który sam określam, kiedy zwyczajnie objawy zbliżającego się tarła stają się bardziej widoczne. I potem odpuszczam, przechodzę na „wędkarską wstrzemięźliwość” czekając na pierwszomajowe rozpoczęcie sezonu…
Czy dobrze robię łowiąc ryby na wiosnę? Nawet jeżeli są to zwykle płotki, krąpie i ukleje? Tego do końca nie jestem pewien…:bezradny:
20.03.2013 14:21 · Odpowiedź #43307
Mnie też nosiło strasznie na wyskok z wędką, nie poszedłem z różnych względów i teraz też odkładam wędkowanie na dalszy czas chociaż wścieklizny dostaję, ale wiem o tarłach ryb i biorę to pod uwagę.
Szczerze mówiąc to kilka lat temu jak nie używałem internetu do "wirtualnego wędkowania" to bez zastanowienia poszedł bym na ryby, na szczęście trochę poczytałem, oglądałem i zmieniła się moja świadomość na lepsze mam nadzieję. Chociaż mam wielu znajomych wędkarzy, to część z nich ma niestety takie podejście ja jak kiedyś i jak im zaczynam tłumaczyć to się na mnie patrzą jak na debila i pukają w głowę. Może tez muszą dorosnąć "wędkarsko". Mam nadzieję że szybko to nastąpi.

Ciekawi mnie natomiast inna rzecz, ale też w temacie. Jak już zostało tutaj napisane zapewne tarło wielu ryb się przesunie o nie wiadomo ile i jak na to wszystko będą patrzeć w kołach w których organizowane są lub będą zawody w najbliższym czasie. Czy też to wezmą pod uwagę czy po prostu jest zaplanowane to ...j w to tarło bo liczy się kasa, reklama, prestiż itp.
@waldi-54 (edytowany 13 lat temu)
25.03.2013 08:42 · Odpowiedź #43576
"Moje osobiste dylematy odnoszą się jednak do „białej ryby” łowionej na grunt czy spławik. Tak, są one w czasie „przed tarłem”, najlepiej to widać na płotkach. A mimo to je łowię, ba, zabiorę niekiedy kilka czy kilkanaście sztuk. Oczywiście czynię to do pewnego czasu, który sam określam, kiedy zwyczajnie objawy zbliżającego się tarła stają się bardziej widoczne. I potem odpuszczam, przechodzę na „wędkarską wstrzemięźliwość” czekając na pierwszomajowe rozpoczęcie sezonu…
Czy dobrze robię łowiąc ryby na wiosnę? Nawet jeżeli są to zwykle płotki, krąpie i ukleje? Tego do końca nie jestem pewien…Bezradny"

@Paweł jeśliby tak podchodzić do sprawy, to należałoby
każdy sezon kończyć w grudniu a zaczynać w maju
i wtedy nie byłoby takich dylematów, chociaż czy na
pewno? Nie raz nie dwa miałem w połowie maja na haku
płoć ostrą jak tartka i pełną ikry, nie raz trafił się leszcz
pod koniec czerwca z jak ja to nazywam (dziobami) na
czole, więc chyba tak jak piszesz jeśli widzimy typowe
oznaki świadczące o rychłym tarle, to po prostu należy
odejść i dać rybkom święty spokój.

pozdrawiam waldi-54:papa2:

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.

Strona 2 z 2
Następna →