O zdradzaniu miejscówek

O zdradzaniu miejscówek

Forum Wędkarskie · Rozmaitości

O zdradzaniu miejscówek

Rozmaitości

← Poprzednia
Strona 1 z 2
CN
@czermin Archiwum
18.10.2011 19:56
Witam,
Od jakiegoś czasu biję się ze swoimi miejscówkami. Podejrzewam, że wielu z Was ma takie same dylematy, mianowicie- zdradzać miejscówki na których łowimy, czy nie?
Z jednej strony chęć pochwalenia się, napisania dokładnie co i jak niewątpliwie kusi. Ale minusów jest znacznie więcej...
Z reguły forum internetowe jest miejscem ogólnodostępnym. Oznacza to mniej więcej tyle, że każdy może odwiedzić miejscówkę o której się naczyta. To też ma dwie strony- "naszą" miejscówkę może odwiedzić gość, który zabierze z niej tylko worek śmieci jak i również taki który zostawi po sobie śmieci a z miejscóweczki zabierze ryby (nie koniecznie wymiarowe i zgodnie z limitem).
Ograniczona ilość ryb, podejście niektórych kolegów po kiju i ogólnodostępne źródło informacji nakazują raczej zachować dystans, aczkolwiek chciałbym się dowiedzieć jak Wy to widzicie.
Jak to wygląda z Waszej perspektywy?
41047 wyświetleń 41 odpowiedzi

Odpowiedzi

41 odpowiedzi · 41,047 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
W7
18.10.2011 20:20 · Odpowiedź #22607
Bardzo ciekawy temat poruszyłeś.
Ja osobiscie jestem zdania, że chcąć się pochwalic wynikami możesz opisac dość ogólnie miejsce, a i fotke pstryknąć ( wykadrować) w sposób, który nie pokazuje zbyt wielu jednoznacznych szczegółów. Nikt nie będzie miał Ci za złe że strzeżesz swoich małych tajemnic (motywy są jasne jak dla mnie, masz takie prawo).
Ja jesli juz zdradzam konkretne fajne, ciekawe i dla mnie "rybne" miejsca to tylko naprawdę osobom godnym zaufania, takim o których przekonałem się jakie mają podejście do wędkarstwa, jego etyki czy spojrzenia na C&R ( i wcale nie chodzi mi o zdeklarowanych radykałów w tym względzie). Egoizm, ktoś powie , bo przecież Ci tych ryb wszystkich nie wyłapią? Egoizm - nie egozim, wyłapią czy nie, ale po co odbierać innym przyjemność wyszukania swojego małego Eldorado 😜? To ma naprawdę wiele więcej uroku niż podanie "gotowca" na tacy - ( pomijając fakt, że i "gotowiec" tak odrazu nie jest "pewniakiem" dla kazdego...).
Ja Cię nakłaniam 🤐 ;)
GU
18.10.2011 20:35 · Odpowiedź #22609
Myśle że miejscówki to możemy powiedziec ale tylko osobom zaufanym i to też tak ogólnikowo.
MN
18.10.2011 20:38 · Odpowiedź #22610
Dwukrotnie na Tym forum zostałem "upomniany" właśnie o to że piszę szczegółowo o miejscu połowu lub miejscówce.
Moim skromnym zdaniem, po tym jak sobie wszystko przemyślałem to jednak raczej nie słusznie. Szczerze wątpię w to że jeśli ktoś pochwali się np. złowionym dużym sandaczem dajmy na to w Pułtusku pod mostem wyszkowskim to nie wieżę że zaraz będzie w tym miejscu kilkudziesięciu wędkarzy. Każdy z Nas, wędkarz raczej wie że złowienie okazu to w pewnym stopniu też i fart, więc większość z nas nie poleci tam następnego dnia żeby nałowić okazów. Nie zwiększy się presja na dane łowisko, bo nikt o zdrowych zmysłach nie będzie przejeżdżał kilkudziesięciu kilometrów za każdym razem tam gdzie ktoś coś złowił - bezsens.
Oczywiście zdarza się tak że gdzieś ktoś coś złowi i pójdzie "fama" w miasto i faktycznie następnego dnia w tym miejscu tłoczy się kilka/kilkanaście łódek - miałem taki przypadek na "palach"w Pułtusku gdzie padło kilka sporych sandaczy i całe miasto tam pędziło.

W sezonie letnim faktycznie ciężko o miejscówki bo wszędzie, w każdym wolnym miejscu siedzą grunciarze, spławikowcy i wszelkiego rodzaju rekreacyjni przyjezdni. W miarę ochładzania się ludzi ubywa, byłem nawet dziś na chyba najbardziej obleganej miejscówce w okolicach Pułtuska, Białej Górze. W sezonie ciężko tam się przepływa łódką, tyle wędek stoi a dziś praktycznie pusto, trzy samochody i kilku wędkujących mimo pięknej pogody. Urlopy się pokończyły, młodociani wrócili do szkół, wieczory zimne więc i biwaków brak i wszystko wróciło do normy - zacznie się znów od pierwszych cieplejszych dni (marzec, kwiecień).

Wczoraj zajechałem do Gnojna, taki rekonesans. Ludzi na łódkach, mimo że początek tygodnia, kilkunastu i nie dlatego że ktoś tam połowił, ale dlatego że na jesieni grupują się tam okonie o czym każdy "okoliczny" o tym dobrze wie. Mimo że jeszcze nie biorą to i tak szukających jest już sporo i tego typu miejscówki mogę tu wymieniać przez kilkanaście zdań. Nawet jak tam pojadę i połowię, wstawię zdjęcia to i tak Ci co mają tam być będą i nie spodziewam się przybyszów z daleka po tym że napisałem o połowach na ogólnodostępnym forum. Moim zdaniem dostęp do wieści z nad wody powinien być dostępny wyłącznie po zalogowaniu, co niestety może nasilić rejestrację użytkowników duchów.

Jeśli chodzi o śmieci i ogólny bród nad wodą to oczywiście wina też leży po stronie wędkarzy z pewnym ale b, wiem że to może głupio zabrzmi ale jest w tym trochę faktów. Nie każdy typ wędkarza nabrudzi tyle samo. Ciężko mi jako spinningiście zabrać ze sobą na ryby reklamówkę jedzenia (chipsów, kiełbasek w foli,) bo jak z tym łazić, ale już wędkarz zasiadający na noc na grunt może mieć przy sobie całą stertę żarcia, picia i innych "udogodnień" po których może nie sprzątnąć. Oczywiście nie mam nic do gruntowców bo wiem że są i Ci "czyści" ale popatrzcie ile leży toreb po zanętach. Największymi jednak problemem w śmieciach są tzw. "niedzielniaki" co całą rodziną przyjeżdżają i zostawiają po sobie kupę śmieci, sam stałem się w tym roku ich ofiarą gdy wysiadając z samochodu boso stanąłem prostu w wywalony z grilla jeszcze żarzący się węgiel, którego nie zauważyłem. O śmieciach które musiałem sprzątać już nie napiszę.
W7
18.10.2011 20:46 · Odpowiedź #22611
I widzisz Marcin - odnosząc sie do dużej rzeki ( w tym przyapdku jak piszesz do Narwi) Twoja opinia ma sporo racji, ale jak by tak przenieśc miejsce wedkowania na mały niepozorny dopływ średniej rzeki (ciek kilkumetrowej szerokości), dopływ gdzie wystepują pstrągi potokowe dla których nie trzeba jechać kilkaset kilometrów tylko kilkadziesiąt od dużego miasta, dopływ gdzie na przestrzeni kilometra pstrągowych dołków jest 2 może 3 ....to przyznasz że sytuacja zmienia się nieco?
Zgoda - można (trzeba) rozdzielić te "miejscówki" na wielko-rzeczne czy wielko-jeziorne i te mniejsze ( ciurki, stawiki, kacze dołki itp). Wszystko zalezy jak duża jest woda na której wędkujemy. Im mniejsza, tym większa powinna byc wg mnie powściągliwośc w reklamowaniu/zachwalaniu/zdradzaniu miejsc wszystkim i wszędzie dookoła...ale oczywiście każdy robi jak chce i ma do tego prawo
MN
18.10.2011 21:09 · Odpowiedź #22612

I widzisz Marcin - odnosząc sie do dużej rzeki ( w tym przyapdku jak piszesz do Narwi) Twoja opinia ma sporo racji, ale jak by tak przenieśc miejsce wedkowania na mały niepozorny dopływ średniej rzeki (ciek kilkumetrowej szerokości), dopływ gdzie wystepują pstrągi potokowe dla których nie trzeba jechać kilkaset kilometrów tylko kilkadziesiąt od dużego miasta, dopływ gdzie na przestrzeni kilometra pstrągowych dołków jest 2 może 3 ....to przyznasz że sytuacja zmienia się nieco?
Zgoda - można (trzeba) rozdzielić te "miejscówki" na wielko-rzeczne czy wielko-jeziorne i te mniejsze ( ciurki, stawiki, kacze dołki itp). Wszystko zalezy jak duża jest woda na której wędkujemy. Im mniejsza, tym większa powinna byc wg mnie powściągliwośc w reklamowaniu/zachwalaniu/zdradzaniu miejsc wszystkim i wszędzie dookoła...ale oczywiście każdy robi jak chce i ma do tego prawo


Stanę się zaraz monotematyczny gdyż kolejny już raz napiszę o Zambskach 😜. Oblegam je odkąd mam prawo jazdy czyli od początku 1998roku. Bywam tam naprawdę często, częściej niż na przystani do której mam ok1,5km a Zambski leżą około 20km od mojego domu. Obserwuję tam te miejscówki od ponad dekady i całą świadomością i odpowiedzialnością mogę napisać że jest coraz lepiej. Kiedyś, lata 2000-2005 to był mój taki moment "wydoraślania" 😜 i często tam bywałem późnymi wieczorami przechodzącymi we wczesne ranki. Wielokrotnie widziałem tubylców łowiących sieciami, szarpakowców jak i innych dziwnych ludków. Miejsca te słynęły, słynął i będą słynąć z tego że tam się kłusuje, ale odkąd tam przybywa wędkarzy to tego typu aktów kłusownictwa zaczęło ubywać. W tym roku widziałem tylko raz łódkę która mogła mieć coś wspólnego z kłusownictwem lecz ilość wędkarzy nocnych szybko wybiła "rybakom" z głów niecne plany kłusownicze. Należy pamiętać że im więcej wędkarzy w danym rejonie, tym mniejsze prawdopodobieństwo wyjałowienia sieciami łowiska = raczej nikt nie pokusi się o napisanie że wędkarze wytrzebią więcej niż kłusole.

Powiem Wam że odkąd pamiętam to każdy gdy mnie pyta gdzie coś złapałem zawszę mówię prawdę, nie widzę sensu żeby kłamać czy mówić o innej miejscówce bo nie wieżę w to że ktoś (wędkarze) są w stanie wyłowić wszystko z danego rejonu rzeki - oczywiście Wozik masz rację o małych "ciekach" wodnych gdzie wyłowienie wszystkiego sieciami jest możliwe, ale odnosząc się do Narwi czy Wisły to już z lekka "przegięcie" 😜.
AW
18.10.2011 21:23 · Odpowiedź #22613
Moje zdanie jest niezmienne. Akwen tak, miejscowka nie na forum. Ze zdjeciami tez trzeba uwazac zeby nie wykadrowac szczegolow ale z drugiej strony zaciemnianie tla jak na jerkbait.pl to pare razy widzialem jest totalnie bez sensu. Jak ktos juz trzasnie fote tak gdzie widac szczegoly to lepiej nie wklejac wcale. Jak sie cos wklei na forum to zdjecie powinno miec minimalna jakość.
MN
18.10.2011 21:33 · Odpowiedź #22614

Moje zdanie jest niezmienne. Akwen tak, miejscowka nie na forum. Ze zdjeciami tez trzeba uwazac zeby nie wykadrowac szczegolow ale z drugiej strony zaciemnianie tla jak na jerkbait.pl to pare razy widzialem jest totalnie bez sensu. Jak ktos juz trzasnie fote tak gdzie widac szczegoly to lepiej nie wklejac wcale. Jak sie cos wklei na forum to zdjecie powinno miec minimalna jakość.



Równie dobrze idąc tym tokiem myślenia nie powinno się pisać na jaką przynętę się złowiło bo też to jest "skutkiem" udanego połowu. Trochę to bezsensowna dyskusja bo oczywiście będą osoby którym zdradzanie miejscówek będzie przeszkadzało (między innymi tacy co obławiają te same miejsca), jak i tacy (jak ja) którzy będą zdania że w niczym to nie przeszkadza i nadal będą podawać pełne okoliczności połowu.
Takie są uroki internetu, wieści rozchodzą się dalej i trafiają do większej ilości osób chętnych do połowienia.
AW
19.10.2011 03:06 · Odpowiedź #22619


Moje zdanie jest niezmienne. Akwen tak, miejscowka nie na forum. Ze zdjeciami tez trzeba uwazac zeby nie wykadrowac szczegolow ale z drugiej strony zaciemnianie tla jak na jerkbait.pl to pare razy widzialem jest totalnie bez sensu. Jak ktos juz trzasnie fote tak gdzie widac szczegoly to lepiej nie wklejac wcale. Jak sie cos wklei na forum to zdjecie powinno miec minimalna jakość.


Równie dobrze idąc tym tokiem myślenia nie powinno się pisać na jaką przynętę się złowiło bo też to jest "skutkiem" udanego połowu.

Jest dosyć subtelna różnica pomiędzy pisaniem o miejscowce a o przynecie. Na bankowce lowia często nawet przypadkowe przynety ale wez zlap coś killerem w miejscu gdzie nie ma ryby.

RU
18.10.2011 22:40 · Odpowiedź #22617
Ja uważam, że oprócz samego łowienia ryb istotnym elementem całej wędkarskiej układanki jest ich ciągłe poszukiwanie. Podawanie miejscówek, jak na tacy odbiera sporą frajdę z naszego hobby. Na początku swojej przygody z Wisłą straciłem całe dwa sezony na poznanie wody, na odkrywanie jej tajemnic i szukanie ryb. Prawie nic wtedy nie łowiłem, ale uparcie chodziłem nad wodę i szukałem, kombinowałem. Mój upór i cierpliwość zostały wynagrodzone, bo w końcu worek z rybami się rozerwał, a radość była podwójna, że się samemu do tego doszło. Teraz jak idę nad Wisłę, to idę w "moje" miejscówki, na spotkanie z "moimi" rybami :D

@marcin - piszesz, że w dużej rzece wędkarze nie są w stanie wyłowić wszystkiego z jakiegoś odcinka. Owszem, leszczy i krąpii może nie wyłowią, ale jak się dobiorą jesienia do sandaczy, czy sumów, to może być pogrom.

Na forum namiarów na moje miejscówki nigdy nie podam 😜,bo nie chcę odbierać Wam tej przyjemności z samodzielnego układania wędkarskich puzzli :D
Jeżeli już co zdradzam, to tylko zaufanej osobie i to szeptem ;)
MN
@Marcin (edytowany 14 lat temu)
18.10.2011 23:39 · Odpowiedź #22618


@marcin - piszesz, że w dużej rzece wędkarze nie są w stanie wyłowić wszystkiego z jakiegoś odcinka. Owszem, leszczy i krąpii może nie wyłowią, ale jak się dobiorą jesienia do sandaczy, czy sumów, to może być pogrom.



Przekornie napiszę trzy sandaczowe miejscówki które corocznie okupowane są przez Pułtuskich wędkarzy a ich łupem padają właśnie sandacze.
1- okolice mostu "bujanego". Od pierwszych chłodów okupowane choć chyba w najmniejszym stopniu (zresztą most "wyszkowski" też można do tego typu miejscówek zaliczyć)
2- wieści gminne niosą że "najlepsiejsza" to zakręt powyżej rosyjskiego cmentarza (koło "Grabowskiego"), łódek że nocą ciężko przepłynąć (podobnie jak na tzw "dębach" pomiędzy mostami.
3- według mnie najlepsza (przynajmniej ja mam najlepsze efekty), Pawłówek, znana oblegana z brzegu główka, a i czasami ciężko porzucać bo i łódki stają.

Wszystkie te "cele" są od wielu lat oblegane o czym doskonale wiedzą Pułtuscy użytkownicy tego forum. Nie wiem jak znacząco wpłynęło to na liczebność sandaczy, ale łowili, łowią i, mam nadzieję, będą je łowić bo nie wiadomo dlaczego ten gatunek ryby się tu utrzymuje. Wielokrotnie w tym już roku słyszałem (kilka widziałem) o sztukach mniejszych lub większych niż 100cm, nazwę je okazami które się trafiają. Nie wiem czy po tym co teraz napisałem nie zdenerwują się na mnie "Pułtuszczaki" bo sami tam stają, zresztą i ja też 😜.
Pewniaków w miejscówkach, że tak je nazwę, jest na każdym łowisku kilka. Są zawsze okupowane w pewnych porach roku co najbardziej widać teraz po żwirowni w Gnojnie. Dla odmiany teraz wszystkie mi znane (zresztą nie tylko mi) miejsca najczęstszych połowów sumów są zupełnie puste bo wąsate o tej porze roku są już raczej podczepionym przyłowem niż celowo upolowaną zdobyczą.
CK
19.10.2011 23:23 · Odpowiedź #22652



@marcin - piszesz, że w dużej rzece wędkarze nie są w stanie wyłowić wszystkiego z jakiegoś odcinka. Owszem, leszczy i krąpii może nie wyłowią, ale jak się dobiorą jesienia do sandaczy, czy sumów, to może być pogrom.



Przekornie napiszę trzy sandaczowe miejscówki które corocznie okupowane są przez Pułtuskich wędkarzy a ich łupem padają właśnie sandacze.
1- okolice mostu "bujanego". Od pierwszych chłodów okupowane choć chyba w najmniejszym stopniu (zresztą most "wyszkowski" też można do tego typu miejscówek zaliczyć)
2- wieści gminne niosą że "najlepsiejsza" to zakręt powyżej rosyjskiego cmentarza (koło "Grabowskiego"), łódek że nocą ciężko przepłynąć (podobnie jak na tzw "dębach" pomiędzy mostami.
3- według mnie najlepsza (przynajmniej ja mam najlepsze efekty), Pawłówek, znana oblegana z brzegu główka, a i czasami ciężko porzucać bo i łódki stają.

Wszystkie te "cele" są od wielu lat oblegane o czym doskonale wiedzą Pułtuscy użytkownicy tego forum. Nie wiem jak znacząco wpłynęło to na liczebność sandaczy, ale łowili, łowią i, mam nadzieję, będą je łowić bo nie wiadomo dlaczego ten gatunek ryby się tu utrzymuje. Wielokrotnie w tym już roku słyszałem (kilka widziałem) o sztukach mniejszych lub większych niż 100cm, nazwę je okazami które się trafiają. Nie wiem czy po tym co teraz napisałem nie zdenerwują się na mnie "Pułtuszczaki" bo sami tam stają, zresztą i ja też 😜.
Pewniaków w miejscówkach, że tak je nazwę, jest na każdym łowisku kilka. Są zawsze okupowane w pewnych porach roku co najbardziej widać teraz po żwirowni w Gnojnie. Dla odmiany teraz wszystkie mi znane (zresztą nie tylko mi) miejsca najczęstszych połowów sumów są zupełnie puste bo wąsate o tej porze roku są już raczej podczepionym przyłowem niż celowo upolowaną zdobyczą.



Marcin pieprzysz trzy po trzy... nie gadaj mi głupot ale odkąd coraz więcej jest przyjezdnych wędkarzy to coraz gorzej z rybą u nas. Moje miejsca z dzieciństwa pozmieniały się diametralnie, ogólnie znane miejscówki znane tylko miejscowym wędkarzom stają się dostępne dla wszystkich co nie wróży dobrze... I proszę Cię, nie mów, że nie mam racji... Brzegi na opał powycinane na maksa, śmieci więcej niż na blokach, no proszę Cię... Owszem, można mówić, że w Narwi jest ryba bo jest ale bez przesady... Akurat w tych miejscach co podałeś jestem od przypadku do wypadku ale zachowajmy zdrowy rozum... idę zapalę bo się wkurzyłem...:) niestety tak to jest jak ktoś kiedyś powiedział, że złowił jakąkolwiek rybę później musiał się bić o miejsce... Przyznam się szczerze, że jak powstał SD też miałem za złe, gdy Tomek pisał w ogóle o Narwi... Ale co tam to nie nieuniknione.... W....wia mnie to, płynę swoją kochaną rzeką, a tam chamstwo nie z tej z ziemi... Z góry zapowiadam skoro temat się tak rozwinął - każdyprze ze mnie napotkany wędkarz, kłusol czy ktokolwiek inny budzący jakiekolwiek wątpliwości dostanie wniosek do sądu!!!! Kto mnie zna wie, że to mały pikuś:) Nie ma litości... Nie chce mi się już rozwijać wątku na temat pisania o zdradzaniu tajnych miejsc bo głowa mnie od tego rozbolała...
CK
20.10.2011 08:34 · Odpowiedź #22657


[quote='rychu' pid='34850' dateline='1318977639']

@marcin - piszesz, że w dużej rzece wędkarze nie są w stanie wyłowić wszystkiego z jakiegoś odcinka. Owszem, leszczy i krąpii może nie wyłowią, ale jak się dobiorą jesienia do sandaczy, czy sumów, to może być pogrom.



Przekornie napiszę trzy sandaczowe miejscówki które corocznie okupowane są przez Pułtuskich wędkarzy a ich łupem padają właśnie sandacze.
1- okolice mostu "bujanego". Od pierwszych chłodów okupowane choć chyba w najmniejszym stopniu (zresztą most "wyszkowski" też można do tego typu miejscówek zaliczyć)
2- wieści gminne niosą że "najlepsiejsza" to zakręt powyżej rosyjskiego cmentarza (koło "Grabowskiego"), łódek że nocą ciężko przepłynąć (podobnie jak na tzw "dębach" pomiędzy mostami.
3- według mnie najlepsza (przynajmniej ja mam najlepsze efekty), Pawłówek, znana oblegana z brzegu główka, a i czasami ciężko porzucać bo i łódki stają.

Wszystkie te "cele" są od wielu lat oblegane o czym doskonale wiedzą Pułtuscy użytkownicy tego forum. Nie wiem jak znacząco wpłynęło to na liczebność sandaczy, ale łowili, łowią i, mam nadzieję, będą je łowić bo nie wiadomo dlaczego ten gatunek ryby się tu utrzymuje. Wielokrotnie w tym już roku słyszałem (kilka widziałem) o sztukach mniejszych lub większych niż 100cm, nazwę je okazami które się trafiają. Nie wiem czy po tym co teraz napisałem nie zdenerwują się na mnie "Pułtuszczaki" bo sami tam stają, zresztą i ja też 😜.
Pewniaków w miejscówkach, że tak je nazwę, jest na każdym łowisku kilka. Są zawsze okupowane w pewnych porach roku co najbardziej widać teraz po żwirowni w Gnojnie. Dla odmiany teraz wszystkie mi znane (zresztą nie tylko mi) miejsca najczęstszych połowów sumów są zupełnie puste bo wąsate o tej porze roku są już raczej podczepionym przyłowem niż celowo upolowaną zdobyczą.



Marcin pieprzysz trzy po trzy... nie gadaj mi głupot ale odkąd coraz więcej jest przyjezdnych wędkarzy to coraz gorzej z rybą u nas. Moje miejsca z dzieciństwa pozmieniały się diametralnie, ogólnie znane miejscówki znane tylko miejscowym wędkarzom stają się dostępne dla wszystkich co nie wróży dobrze... I proszę Cię, nie mów, że nie mam racji... Brzegi na opał powycinane na maksa, śmieci więcej niż na blokach, no proszę Cię... Owszem, można mówić, że w Narwi jest ryba bo jest ale bez przesady... Akurat w tych miejscach co podałeś jestem od przypadku do wypadku ale zachowajmy zdrowy rozum... idę zapalę bo się wkurzyłem...:) niestety tak to jest jak ktoś kiedyś powiedział, że złowił jakąkolwiek rybę później musiał się bić o miejsce... Przyznam się szczerze, że jak powstał SD też miałem za złe, gdy Tomek pisał w ogóle o Narwi... Ale co tam to nie nieuniknione.... W....wia mnie to, płynę swoją kochaną rzeką, a tam chamstwo nie z tej z ziemi... Z góry zapowiadam skoro temat się tak rozwinął - każdyprze ze mnie napotkany wędkarz, kłusol czy ktokolwiek inny budzący jakiekolwiek wątpliwości dostanie wniosek do sądu!!!! Kto mnie zna wie, że to mały pikuś:) Nie ma litości... Nie chce mi się już rozwijać wątku na temat pisania o zdradzaniu tajnych miejsc bo głowa mnie od tego rozbolała...
[/quote]

fiu, fiu ale wylewny wczoraj byłem nawet nie pamietam, że to pisałem:D:P
HE
@hlehle (edytowany 14 lat temu)
19.10.2011 15:06 · Odpowiedź #22633


@marcin - piszesz, że w dużej rzece wędkarze nie są w stanie wyłowić wszystkiego z jakiegoś odcinka. Owszem, leszczy i krąpii może nie wyłowią, ale jak się dobiorą jesienia do sandaczy, czy sumów, to może być pogrom.



👏

Pamiętajmy, że ryby to nie grzyby.

Zacytuję mój post z innego portalu sprzed ponad roku.

W ciągu ostatnich dwóch weekendów życie pokazało, jak duży wpływ ma C&R na zasobność łowisk.
Wspominałem, że sandaczy w UK nie ma za wiele, ale łowi się wszystkie roczniki, a nie jak w Polsce, głównie te poniżej wymiaru (nie zjedzone).
Przeglądając fotki z chłopakami, zauważyliśmy na podstawie tych największych i doświadczonych przez życie sztuk (blizny), że były łowione po kilka razy na odcinku kilkuset metrów.
Jedna (głupia lub pechowa) 74'ka została złowiona 3 razy.
Moja 77 z pierwszego postu dwa razy (wczoraj ponownie). Te ryby były łatwe do rozpoznania, w przypadku innych nie było to możliwe (brak znaków szczególnych), ale na pewno trafiały się powtórnie.
Wychodzi na to, że małą grupką ludzi bylibyśmy w stanie "wyczyścić" odcinek kilkuset metrów rzeki w ciągu kilku wyjść nad wodę, a jest to zimowisko sandaczy, więc efektywnie ryby te zniknęłyby z kilku kilometrów.
Pouczające, ale zatrważające zarazem ...


Podobne obserwacje udało mi się poczynić także w Polsce (szczupaki i sandacze).

Przykład innego typu. Kolega kilka lat temu pohwalił się fotkami sandaczy w Internecie. Nie wyretuszował miejscówki. Twierdził, że i tak jest znana. Szybko się przekonał jak duży to był błąd. Już następnego dnia przywitał nas tłum wędkarzy ...

Dlatego nigdy nie zdradzam miejsc.
MJ
19.10.2011 08:44 · Odpowiedź #22628
Tradycyjnie ilu wędkarzy tyle opinii 😄 Osobiście nie lubię " tłoku " nad wodą i dlatego nie zdradził bym miejscówek . Przykład : Jakiś miesiąc temu , byłem naocznym świadkiem , jak " przelotowemu Trolingowcowi " spadł szczupak w okolicy metra . Przez następne dwa tygodnie , na moim odcinku Narwi , przeszła i przepłynęła , taka nawałnica spinningistów że szok ... Kolejny : rok temu spotkałem przyjezdnego "specjalistę " , który łowił sumy na jętkie . Pytał o doły i dobre miejsce na suma . Pomimo tego że Łowie na tym odcinku Narwi ponad ćwierć wieku , jakoś nie potrafiłem wskazać żadnej miejscówki 😄😄😄 Sumując na " moim " odcinku Narwi jest totalne bezrybie . 😄😄😄 Nie piszę tego z obawy że wyłowicie mi ryby , bo to jest nie realne . Po prostu nie lubię tłoku nad wodą 😄
W7
19.10.2011 08:46 · Odpowiedź #22629
Zgadzam się w pełni Rychu z tym co napisałeś 👍

Marcin - bezsensowna dyskusja? Eee - wg mnie ciekawy temat, az że mamy inne zdania to to jest akurat calkiem normalne. Co by to było jakby wszyscy w tajemnicy trzymali miejsca 😜
GU
19.10.2011 12:46 · Odpowiedź #22632
Chyba każdy z nas wie jak powinna wyglądac dobra miejscówka. Tyle napisano książek o tym że wystarczy dobrze odczytac wodę. My myślimy że w naszych "tajnych" miejscówkach łowimy My + nasi znajomi a tym czasem prawda zawsze lub przeważnie jest przykra. Ryb nie przełowią wędkarze łowiący w tych super miejscach, gdyby nie odłowy sieciowe + inne jakieś nienormalne zachowania nad wodą to wtedy by nie było tego tematu.
DN
19.10.2011 15:54 · Odpowiedź #22634
Jako przykład podajecie sandacze, sumy, szczupaki ... Jeszcze drastyczniej wygląda to z pstrągami na małej rzeczce. To ryba silnie terytorialna. Przekonałem się o tym na pewnym odcinku małego pstrągowego ciurka parę lat temu. Podczas jednego rybaczenia trafiały się ryby, spady, wyjścia. Nie powalały rozmiarami ale były. Trafiali się też wędkarze. Miałem nawet taki dołek pod drzewkiem, z którego 2 lub 3 razy za każdym rybaczeniem pod rząd brał pstrąg i zawsze spadał. Cwaniak :bezradny: Kolejny raz już go tam nie było 🤔 Od ostatnich 2-óch sezonów trafienie tam choćby jednej ryby i nie mówię, że wymiarowej to kwestia 2-3-ech wyjazdów. Kiedyś bankowe miejscówki są teraz puste :( I wędkarzy już tak jakby mniej za to pudełka po robakach na brzegu to nie rzadkość.

Więc jestem zdania, że miejscówkami nie powinniśmy szastać na lewo i prawo 🤔

N4
19.10.2011 17:27 · Odpowiedź #22639
A ja napiszę trochę przekornie, że różnie bywa z tymi tłumami wędkarzy. Parę tygodni temu odkryłem wspaniałą miejscówkę - kamienna opaska tuż przy głównym nurcie, z głęboką wodą i zawadami, które kończą się jakieś 2-3 metry od brzegu. Zdziwiło mnie, że mimo weekendu i pięknej pogody nie było tam wędkarzy. Jak sądzę, bardzo trudny dojazd do wody w tym miejscu sprawia, że opaski nie odwiedzają moczykije. Później spotkałem jakiegoś miejscowego "dziadka", który się żalił, że nie złowił w tym roku ani jednego szczupaka przy opasce. Byłem tam kilka razy, ale - nie licząc drobnicy - też nic nie złowiłem. Parę dni temu dowiedziałem się, jaka jest prawdopodobna przyczyna bezrybia. Głęboka woda przy opasce jest regularnie czyszczona przez kłusoli, zatrudnionych przez jakiegoś miejscowego "biznesmena" wydobywającego żwir z Wisły. Wiem, że wydaje się to trudne, takie "wyczyszczenie z ryb" opaski pełnej zawad, ale ponoć i na to są sposoby. W tym roku w ręce kłusoli wpadł sum 20 kg, kilka ogromnych sandaczy, parokilowe brzany i karp około 20 kg. Przynajmniej do tego się przyznali mojemu informatorowi. Podejrzewam, ze przy większej presji wędkarskiej, trudniej by im było kłusować. A tak - mają miejscówkę dla siebie.
PI
19.10.2011 17:37 · Odpowiedź #22641
Moim skromnym zdaniem można zdradzać ,,bankówki" ale tylko osobom które obdarzy się zaufaniem. Sam nie raz powiedziałem i zabrałem innych wędkarzy w miejsce gdzie można coś trafić i vice versa. Lubię widzieć i słyszeć, że dzięki mojej pomocy ktoś mógł się cieszyć udanym holem. Ale decyzja o ujawnieniu musi być podparta w jakimś stopniu o zaufanie że ryby złowione zostaną wypuszczone.
MJ
19.10.2011 18:22 · Odpowiedź #22646

Bo trzeba pisać: "Byłem, wszystko wyłowiłem i usmażyłem a po mnie przyszli kłusole rzucali trotyl i bili prądem i nic już nie ma i nie będzie." ;)
A robić fotek wszystkiemu co się wyłowiło nie ma sensu, bo jak ktoś łowi 60 bolków ok. 60-70 cm w sezonie to po co mu fotka kolejnego 60-taka ? Obściskując rybę do fotki drastycznie zmniejszamy jej szanse na przeżycie a chyba wszystkim nam chodzi o to, żeby ta ryba przeżyła...


😄😄😄 I to jest odpowiedź 😄😄😄 Niech mnie tylko teraz zapyta jakiś wędkarz nad wodą , jak tu z rybą 😄😄😄 Już mam gotową odpowiedz 😄
A2
19.10.2011 19:24 · Odpowiedź #22648
Camry@
Nie wiem czy śmiać się czy płakać;)
Jeśli chodzi o tak zwane"bankówki""mety"na dużej rzece to z reguły są to miejsca sezonowe w najlepszym wypadku.Po każdym większym przyborze z naszej miejscówki może zostać"pustynia"a 300m niżej odkryjemy piękną wodę.To dany odcinek obfituje w ryby lub nie.
Przy takiej wędkarskiej presji jaką mamy w teraźniejszych czasach,tajne miejscówki nie uchowają się z byt długo.Co nie zmienia faktu że mamy o nich"trąbić"na lewo i prawo.
Ja odróżniam po prostu wodę"popularną"którą"wszyscy znają i często łowią z łatwym dojazdem i tzw Rzeczny"Sajgon"dla poszukiwaczy.Jaki w pierwszym tak i w drugim przypadku nie oznacza to że połowimy trzeba jeszcze"dobrać"się do tej wody,no i musi w niej jeszcze coś żywego pływać.

MO
19.10.2011 20:21 · Odpowiedź #22650
Jestem zdania,że każdy z Nas sam powinien wypracować sobie swoje miejsca."Sprzedawanie" miejscówek na forum nie prowadzi do niczego dobrego.Ja jeżeli mówię o miejscówkach to staram się to robić w ograniczonym gronie choć w tym sezonie z ręką na sercu tych osób było troche za dużo.Może to egoistyczne ale jak zdzieram kalosze nad wodą w poszukiwaniu dobrych miejsc to nie po to żeby ktos miał jak na tacy.Obiecuje poprawe i pokute w przyszłym😜
CK
@colednik (edytowany 14 lat temu)
19.10.2011 20:46 · Odpowiedź #22651
jak kiedyś gdzieś mi się obiło o uszy o nie zdradzaniu miejscówek:) Nasz kolega ma swojego kolege, który z kolei ma swojego kolege a ten kolega tez ma kolege... itd...:P Jestem zdania, że samemu powinno się szukać miejsc do ewentualnego połowu danego gatunku i wtedy satysfakcja większa... Po ostatnim sezonie zacząłem sobie wszystko powoli na spokojnie analizować dlaczego nie mogę złowić tego upragnionego sandacza i jak widać efekty jako takie były:P W tamtym roku jeden 50+ reszta z tego co pamiętam jak były to niewymiarki, 2 lata temu też same maluchy dalej nie pamiętam ale cienko. W tym roku nie wiem nie liczyłem ale +10szt było z czego najmniejszy 59cm a największy 83cm. Niewymiarek żaden się nie trafił:P Co najgorsze jedynie odkąd w nocy temp spadła na - nie mogę nic namierzyć:( Tak samo było z fotografią - działać nie poddawać się, wyciągać wnioski na błędach i będą efekty, a wtedy o miejscówki nie trzeba będzie się pytać:P ps. I dodam jeszcze, że sporo w zdobywaniu wiedzy pomogło mi czytanie shrapowskiego forum !!!!
GI
20.10.2011 05:22 · Odpowiedź #22653
Witam z tym zdradzaniem miejscówki jest różnie to zależy kto onej się dowie .Ja w osobiście zdradziłem parę miejscówek i na niektóre po jakimś czasie wzrosła presja o 100% i potem nie było po co tam się wybierać, najgorzej jest z jeziorami małymi tam łatwiej namierzyć rybę .z mojego doświadczenia wynika że trzeba wiedzieć komu się mówi o miejscówce żeby nie było wybujałych opowieści i tłumu ludzi nad wodą
pozdrawiam
MJ
20.10.2011 05:39 · Odpowiedź #22654
Dodam jeszcze że gatunek ryby ma spore znaczenie . Przykładowo na " moich " kleniowo jaziowych miejscówkach . Niedzielny wędkarz może sobie siedzieć do bólu , a ten co umie je łowić wie że są nie zjadliwe i nie zaszkodzi miejscówce 😄
MN
20.10.2011 09:40 · Odpowiedź #22658


Przykład innego typu. Kolega kilka lat temu pohwalił się fotkami sandaczy w Internecie. Nie wyretuszował miejscówki. Twierdził, że i tak jest znana. Szybko się przekonał jak duży to był błąd. Już następnego dnia przywitał nas tłum wędkarzy ...

Dlatego nigdy nie zdradzam miejsc.


Hlehle, niestety to co piszesz o tym tłumie to chyba przesada. Ja rozumiem że to co dla jednych jest sufitem, dla innych będzie podłogą i pisanie o tłumach jest raczej na wyrost. Chyba że dla Ciebie tłum to pięciu wędkujących, bo nie uwierzę w to że poprzez portal internetowy już następnego dnia przybyło tam trzydziestu (tyle dla mnie to już tłum) wędkarzy polujących za rybą.
PS: nie szukam swoim postem zaczepki, ani nie chcę rozpocząć kłótni 😎, ale to co napisałeś wydało mi się .... dziwne.


jak kiedyś gdzieś mi się obiło o uszy o nie zdradzaniu miejscówek:) Nasz kolega ma swojego kolege, który z kolei ma swojego kolege a ten kolega tez ma kolege... itd...:P Jestem zdania, że samemu powinno się szukać miejsc do ewentualnego połowu danego gatunku i wtedy satysfakcja większa... Po ostatnim sezonie zacząłem sobie wszystko powoli na spokojnie analizować dlaczego nie mogę złowić tego upragnionego sandacza i jak widać efekty jako takie były:P W tamtym roku jeden 50+ reszta z tego co pamiętam jak były to niewymiarki, 2 lata temu też same maluchy dalej nie pamiętam ale cienko. W tym roku nie wiem nie liczyłem ale +10szt było z czego najmniejszy 59cm a największy 83cm. Niewymiarek żaden się nie trafił:P Co najgorsze jedynie odkąd w nocy temp spadła na - nie mogę nic namierzyć:( Tak samo było z fotografią - działać nie poddawać się, wyciągać wnioski na błędach i będą efekty, a wtedy o miejscówki nie trzeba będzie się pytać:P ps. I dodam jeszcze, że sporo w zdobywaniu wiedzy pomogło mi czytanie shrapowskiego forum !!!!


To co podkreśliłem, to z tym się zgadzam, ale to raczej problem występujący lokalnie czego najlepszym przykładem jest u nas zimowisko białej ryby w okolicy mostu "bujanego". Tam jak ktoś coś złapie to zaraz wieści wracają ze zdwojoną siłą i pojawia się tam kilkudziesięciu wędkarzy. Ale to jest zgrupowanie zimowe ryb przez długi okres czasu, z drapieżnikiem jest trochę inaczej, bo tam, podobnie jak Ty, gdzie trafiały mi się sandacze wcześniej, teraz po spadku temperatur już ich nie łowię i nie dlatego że przyleciała grupa po przeczytaniu info na forum, lecz dlatego że albo nie biorą, albo się wyniosły gdzieś indziej.



[quote='rychu' pid='34850' dateline='1318977639']

@marcin - piszesz, że w dużej rzece wędkarze nie są w stanie wyłowić wszystkiego z jakiegoś odcinka. Owszem, leszczy i krąpii może nie wyłowią, ale jak się dobiorą jesienia do sandaczy, czy sumów, to może być pogrom.



Przekornie napiszę trzy sandaczowe miejscówki które corocznie okupowane są przez Pułtuskich wędkarzy a ich łupem padają właśnie sandacze.
1- okolice mostu "bujanego". Od pierwszych chłodów okupowane choć chyba w najmniejszym stopniu (zresztą most "wyszkowski" też można do tego typu miejscówek zaliczyć)
2- wieści gminne niosą że "najlepsiejsza" to zakręt powyżej rosyjskiego cmentarza (koło "Grabowskiego"), łódek że nocą ciężko przepłynąć (podobnie jak na tzw "dębach" pomiędzy mostami.
3- według mnie najlepsza (przynajmniej ja mam najlepsze efekty), Pawłówek, znana oblegana z brzegu główka, a i czasami ciężko porzucać bo i łódki stają.

Wszystkie te "cele" są od wielu lat oblegane o czym doskonale wiedzą Pułtuscy użytkownicy tego forum. Nie wiem jak znacząco wpłynęło to na liczebność sandaczy, ale łowili, łowią i, mam nadzieję, będą je łowić bo nie wiadomo dlaczego ten gatunek ryby się tu utrzymuje. Wielokrotnie w tym już roku słyszałem (kilka widziałem) o sztukach mniejszych lub większych niż 100cm, nazwę je okazami które się trafiają. Nie wiem czy po tym co teraz napisałem nie zdenerwują się na mnie "Pułtuszczaki" bo sami tam stają, zresztą i ja też 😜.
Pewniaków w miejscówkach, że tak je nazwę, jest na każdym łowisku kilka. Są zawsze okupowane w pewnych porach roku co najbardziej widać teraz po żwirowni w Gnojnie. Dla odmiany teraz wszystkie mi znane (zresztą nie tylko mi) miejsca najczęstszych połowów sumów są zupełnie puste bo wąsate o tej porze roku są już raczej podczepionym przyłowem niż celowo upolowaną zdobyczą.



Marcin pieprzysz trzy po trzy... nie gadaj mi głupot ale odkąd coraz więcej jest przyjezdnych wędkarzy to coraz gorzej z rybą u nas. Moje miejsca z dzieciństwa pozmieniały się diametralnie, ogólnie znane miejscówki znane tylko miejscowym wędkarzom stają się dostępne dla wszystkich co nie wróży dobrze... I proszę Cię, nie mów, że nie mam racji... Brzegi na opał powycinane na maksa, śmieci więcej niż na blokach, no proszę Cię... Owszem, można mówić, że w Narwi jest ryba bo jest ale bez przesady... Akurat w tych miejscach co podałeś jestem od przypadku do wypadku ale zachowajmy zdrowy rozum... idę zapalę bo się wkurzyłem...:) niestety tak to jest jak ktoś kiedyś powiedział, że złowił jakąkolwiek rybę później musiał się bić o miejsce... Przyznam się szczerze, że jak powstał SD też miałem za złe, gdy Tomek pisał w ogóle o Narwi... Ale co tam to nie nieuniknione.... W....wia mnie to, płynę swoją kochaną rzeką, a tam chamstwo nie z tej z ziemi... Z góry zapowiadam skoro temat się tak rozwinął - każdyprze ze mnie napotkany wędkarz, kłusol czy ktokolwiek inny budzący jakiekolwiek wątpliwości dostanie wniosek do sądu!!!! Kto mnie zna wie, że to mały pikuś:) Nie ma litości... Nie chce mi się już rozwijać wątku na temat pisania o zdradzaniu tajnych miejsc bo głowa mnie od tego rozbolała...
[/quote]

Colednik, czy kilkanaście lat temu (dziesięć i więcej) spotykałeś w nocy spinningistów?? - ja raczej nie, a jeśli nawet to bardzo sporadycznie. Gdy pływałeś łódką na mazury (pływałem i ja ;) ), to widywałeś tyle namiotów i samochodów po brzegach - bo ja nie. Czasy się zmieniają, ludzie widzą w wędkarstwie sport, wypoczynek i jest to sposób spędzania wolnego czasu. Przybywa nam tego i przybywać będzie. Są samochody, bez których komu by się chciało iść pieszo, czy jechać rowerem kilkanaście kilometrów na biwak, teraz pakujesz się w auto i po kilkunastu minutach jesteś na miejscówce i tak robią też Ci co nad wodę z rodziną jadą zaraz po pracy. Ludzi fakt jest ogrom nad wodą (sezonowo) i będzie ich coraz więcej, tylko jak to się ma do zdradzania miejscówek :bezradny:. Czy po tym jak napiszę że złowiłem sandacza ok.100cm, podam dokładną miejscówkę to następnego dnia spotkam w tym miejscu tłum wędkarzy - nie sądzę.

Zobacz co się teraz dzieje w Gnojnie, wędkarzy kupa ale jakoś o tym że okonie biorą nikt tu na forum nie pisał, czy teraz po tym zdaniu jeszcze ich przybędzie??

Ostatni wywód który właśnie piszę to niemal słowa Marty, bo ona to powiedziała. My nie jedziemy po ryby bo i tak ich nie bierzemy, jedziemy nad wodę i jak spotkamy wędkującego w "naszej" miejscówce to porozmawiamy sobie z nim, a nie usiądziemy dalej patrząc z pod oka na niechcianego przybysza 😜. To powiedziała "baba" z której wędkarz taki jak z mysiej pi*** worek na mąkę 😎. Faktycznie to jest fakt, ja z Martą czy ojcem jadąc na przysłowiowe ryby jadę nad wodę, odpocząć a nie nałapać. Złowiona ryba to tylko lekki przypływ emocji w i tak wspaniałym momencie jakim jest przebywanie nad wodą.

Tyle z mojej strony chyba w tym temacie, nie dlatego że nie chce mi się z Wami pisać, ale dlatego że chyba już więcej nie mam nic do dodania.
HE
20.10.2011 10:00 · Odpowiedź #22659



Przykład innego typu. Kolega kilka lat temu pochwalił się fotkami sandaczy w Internecie. Nie wyretuszował miejscówki. Twierdził, że i tak jest znana. Szybko się przekonał jak duży to był błąd. Już następnego dnia przywitał nas tłum wędkarzy ...

Dlatego nigdy nie zdradzam miejsc.


Hlehle, niestety to co piszesz o tym tłumie to chyba przesada. Ja rozumiem że to co dla jednych jest sufitem, dla innych będzie podłogą i pisanie o tłumach jest raczej na wyrost. Chyba że dla Ciebie tłum to pięciu wędkujących, bo nie uwierzę w to że poprzez portal internetowy już następnego dnia przybyło tam trzydziestu (tyle dla mnie to już tłum) wędkarzy polujących za rybą.
PS: nie szukam swoim postem zaczepki, ani nie chcę rozpocząć kłótni 😎, ale to co napisałeś wydało mi się .... dziwne.



Zauważ, że jest w tym przypadku mowa o Wawie, gdzie chętnych na sandaczowe mięsko jest pewnie 100 razy więcej niż w Pułtusku.
No i fakt - nie było ich 30. Pewnie około 10.
Nawet jakby ich było mniej - pięciu - to i tak o tych 5 za dużo.
Dla mnie jest różnica pomiędzy łowieniem w samotności, a łowieniu w kilkuosobowym tłumie. Co ma olbrzymie znaczenie w nocy.
SA
20.10.2011 20:19 · Odpowiedź #22669
Ja nie mam oporów.Mam a może miałem bo nie byłem już dawno na jeziorku niedaleko Piecek gdzie 30-40cm okonie łowiłem w dużych ilościach,największy bodajże 48cm.Jak ktoś ma ponton opowiem jak trafić-nie widzę problemu.Niedawno trafiłem nad Wisłą na przerwaną główkę i dołek który teraz pewnie będzie miał ok.5-6m głębokości,chce któryś jechać?A może żwirownia z okoniami?a proszę bardzo.I nie napieram na podpisanie oświadczenia o C&R.Sam jak pewnie da się zauważyć nie pytam bo z tego co czytam większość z Was ma opory przed udzielaniem informacji.

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.

← Poprzednia
Strona 1 z 2