Witam!
W poprzednim sezonie siedząc na jednej z wiślanych główek, wcisnąwszy się między innych wędkarzy! Gdzie przygotowanie strategii, zajęcia "wciśnięcia się" na miejscówkę zajmowało więcej czasu niż samo wędkowanie, zadałem sobie pytanie! Mariusz co ty tu robisz? Co z tego, że biorą łopaty, kiedy nieustający dzwięk dzwonków doprowadza Cie do obsesji a widok jak wędkarz wymienia 60 cm leszcze na matles jajek z zaprzyjaźnionym tubylcem wywołuje w tobie agresje. Mariusz co ty tu robisz? Zapytałem jesze raz! Sięgnąłem pamięcią w dawne czasy, w czasy kiedy mając naście lat tato zabierał mnie nad rzekę, która oczarowała mnie swoim pięknem. Nad brzegiem, której przeżyłem cudowne chwile. Godzinami mogłem leżeć na podmytej skarpie obserwując stada płoci i jazi przemierzające swoje szlaki. Ta rzeka to Pilica poznałem wiele ciekawych miejscówek obserwując jej brzeg. Rynienek, dołków i dziór. Dziórami nazywałem miejsca na płyciznach gdzie było powalone drzewo a przy pniu w skarpie była dzióra, w której siedziały przróżne stworzenia. W lipcu 2012 roku odwiedziłem jedną taką rynienkę. Podjechałem nad wodę wysiadłem z samochodu i nad wodą byłem sam. Podszedłem do wody i już wiedziałem czemu jestem sam. Rynienka była ale wody max 1,2 m. Pochodziłem po brzegu popatrzyłem na wodę, gromadziły się w niej duże ilości drobnicy. Uśmiechnąłem się, jeżeli rzeka jest bardzo płytka po kolana i mimo to jest kilkudziesięciometrowa rynienka ciągnąca się wzdłóz wysokiego brzegu, gdzie jest masa drobnicy to jeśli nie tu to gdzie są większe ryby. Cofnąłem się na początek owej rynienki ustawiłem dwa feedery, rzucałem dość daleko by w razie brań odciągnąć rybę wyżej nie płosząc reszty. Siedząc słuchając śpiewu szczygiełków wpatrując się w dwie szczytówki. Po kilkunastu minutach mam potężne przygięcie :) jest, widzę pod powierzchnią wody pobłyskiwanie srebrnej łuski. Moim oczom ukazał się piękny jaż. Historia powtóżyła się kilka razy tego dnia, widok brania jazia jego siły z jaką pobiera pokarm łamiąc moje kije wpół, piękne przeżycie. Wreście relaks pomyślałem, nikt zazdrośnie nie podgląda, nie podrzuca, nie dzwoni, nie komentuje. I może nie miałem 3 kg leszczy to poczułem, że jestem myśliwym. Tylko ja i one czające się w tej płytkiej wodzie. Udało mi się zorganizować trzy wyprawy nad Pilicę, złowiłem kilkanaście jazi największy 47 cm, kilka dorodnych płoci i jelcy oraz jednego rodzynka leszcza 50 cm. Jedynym minusem był spływ kajakowy, który zakłócił mój relaks ale i tak już niedługo odwiedzę tę rynienkę.
W tym roku woda jest wyższa, można będzie zapewne namierzyc kilka ciekawych miejscówek.
Pozdrawiam