... i praktycznie zanik ludzi (jest taki całkowicie dziki odcinek ze 3 km żadej drogi dojazdowej, brak działkowiczy, nawer niewydeptane miejscówki
PLANY 2012
Rozmaitości
... i praktycznie zanik ludzi (jest taki całkowicie dziki odcinek ze 3 km żadej drogi dojazdowej, brak działkowiczy, nawer niewydeptane miejscówki
no możemy, możemy. Mówisz, ze daleko w górę? ja narazie dopłynłąłem max do żwirowni w Brzózem. polecam! Powyzej miejscowści o jakże zapadającej w pamięć nazwie - Rowy, to już inna rzeka, płytsza,szybsza, wyspy jakieś.....
... i praktycznie zanik ludzi (jest taki całkowicie dziki odcinek ze 3 km żadej drogi dojazdowej, brak działkowiczy, nawer niewydeptane miejscówki
Myślę że Cię nie oszukam pisząc że "znam" te miejsca jak i w górę. Zdarzyło mi się tam popłynąć kilka razy. Widzieć wiele nie widziałem bo trzykrotnie płynąłem skuterem 😲, a tu liczyło się tylko jedno - prędkość 😂, ale i płynąłem z Pułtuska na mazury co też będę chciał powtórzyć (głąb zemnie bo okazję mam niemal corocznie).
W Rowach byłem w tym roku też kilka razy, w zeszłym biwakowałem. Mam tam do dyspozycji łódkę bo mieszka znajomy lecz z wszystkim moich wypadów w te rejony pokuszę się o napisanie że z rybą tam kiepsko :bezradny:.
Trzy lata temu spływałem kupioną przez kumpla "żaglówką" (skorupą pod zabudowę) z Ostrołęki i tak naprawdę ta "dzika" Narew na moje oko zaczyna się właśnie od tej miejscowości - w górę to już bajka a sam Nowogród i wylot Pisy to dla mnie cudo, o Pisie pisał nie będę ale spędziłem tam cztery dni i chciałem zostać jeszcze 😂.
Co tu pisać, trzeba się ustawić w sezonie i gdzieś wybrać 👍.
[quote='Peter' pid='41572' dateline='1324938106'] że z rybą tam kiepsko :bezradny:.
gdzie tam kiepsko???! (chociaż faktycznie kiepsko, kiepsko, ani jednego szczupaczego ogona nie widziałem :plotki: hehe)
Sobie i Wam życzę spełnienia planów i zamierzeń.:)
-w styczniu wyskoczyć nad Drwęcę
- w lutym nad Słupię i Łupawę
- w maju trafić Szczupaka na cast i Bolenia na spin
- od lipca zapolować na suma >1,5m
Ostatni punkt może być ciężko zrealizować z powodu najważniejszego celu:
-na przełomie czerwca i lipca przywitać na świecie nowego małego Drakersa lub Drakerskę:)
Gratulacje dla Kaczego i Wozika 👏👍
Coś Gusto wspominał też w tym temacie :)
Super Panowie, Gratulacje.
Ja chcę ponownie dorwać troć w styczniu na Słupi oraz złowić w pewnym jeziorze okonia co ma "6" z przodu w wymiarze... Niby tylko, ale chyba aż tyle... Biegam za Nim już od 3 lat jak zszedł z fishuntera...
Na razie bezskutecznie, niestety...
No i może wprowadzę na Mazurach w wędkarstwo 3 letniego szkraba :) (spławiczek, chlebek na haczyku i uklejeczki )
Powiększa nam się grono dobrych ludzi:))))))))))))))
Styczeń – marzec – chciałbym po raz pierwszy zobaczyć jak się łowi trocie, chciałbym zobaczyć pierwszy raz rzeczkę pstrągową, chciałbym drugi raz w życiu połowić z lodu… To są plany takie „a może się uda”, „życzeniowe”…
Połowa marca do połowy kwietnia – bat, bolonka, pikerek, feederek czyli na wszelkie możliwe sposoby będę poszukiwał wielkorzecznej płoci. Obowiązkowa imprezka 2 kwietnia u Władka z okazji Jego osiemnastych urodzin.
Ostatnie dwa tygodnie kwietnia jak zawsze staram się odpuszczać płotkom, wszak one już blisko tarła mają – chciałbym ze dwa-trzy razy wybrać się na „Okonia” na karasie i jazie ze spławikiem.
Maj – czerwiec to tylko jedna ryba – wiślany BOLEŃ! Malutkim odstępstwem może być szczupak lub okoń na Narwi. W żadnym wypadku nie będę próbował łowić SANDACZA bo i tak się nie uda (doświadczenie z roku bieżącego)!
Dwa-trzy tygodnie lipca to próba złapania wąsatego Króla Wisły.
Reszta lipca i sierpień to wszelkie rodzaje przepływanki na Wiśle, z jakimś odstępstwem gruntowym na Narwi.
Wrzesień to pełna gama wiślanego drapieżnika, choć boleń i… szczupak winny być gatunkiem przewodnim.
Październik – odpuszczam już rapkę, jeszcze poławiam szczupaka, już zaczynam próbować z sandaczem na Wiśle i okoniem na Narwi.
Listopad to SANDACZ z małymi odchyłami na okonia w narwiańskich starorzeczach.
Grudzień to SANDACZ – bez odchyłów w kierunku jakiejkolwiek innej ryby.
Oczywiście dopisać do tego trzeba wszelkie spotkania z Drakersami, zarówno te oficjalne, duże imprezy, jak i bardziej kameralne spotkania nad wodami wszelakimi.
Marzy mi się w sezonie:
- choćby cień jakiegoś „kropkowanego” drapieznika,
- choć jeden okoń spod lodu,
- stado grubych płoci na wiosnę,
- boleń majowy żeby przekroczył trzy czwarte metra,
- sum jeden, najlepiej chociaż z dwójką po jedynce na początku, ,
- trafić na letnie stada cert i świnek na szybkich letnich przepływankowych płyciznach,
- kilka grubych nocnych sierpniowych leszczy z Narwi złowić – oj, fajnie by było,
- jesienią okonia największego wymiar żeby na „4” się zaczynał,
- a jesienny sandacz, żeby był dłuższy od majowego bolenia.
I NIE KUPIĆ ANI JEDNEJ SZTUCZNEJ PRZYNĘTY, KOŁOWROTKA ANI KIJA, bo mam tego od metra i czas zacząć zużywać zapasy…
To tyle w temacie, czy mam wybujałe marzenia ocenić przyjdzie za rok…
Po pierwsze - poznać bliżej Wkrę i rozwinąć znajomość ze szczupłymi,
Po drugie - więcej niż w poprzednich roku myśleć nad wodą a nie próbować łowić na przypał :)
Po trzecie - pojechałbym choćby na weekend na jakieś zadupie na Mazury, z ryb wystarczą płotki na spławik czy okonie na zboczka, byle pobyć w ciszy i spokoju nad jeziorem,
Po czwarte - wiosną i jesienią przyłożyć się do odkrytego w tym roku starorzecza Narwii, gdzie latem dostępu do wody broni zielsko,
Po piąte - od lipca do września - Narew, nocki, biwaki i ukochane leszcze za dnia, a po zmroku moczenie rosówek :)
Po szóste - podczas upałów Zegrze, jak żona zechce się poopalać i mnie wyciągnie :)
1) Dorsze- Władek i może Bornholm
2) Szwecja- jezioro
3) Kilkudniowa zasiadka karpiowa
Z mniej istotnych kwestii:
- naumieć się machać muchówką
- brzana na spinning
- poznać lepiej Bug
- kilka dni nad wodą z dzieciństwa na mazurach (wszystko przez opowiadanie Kojoto)
- doczyścić korek w Infinity 😂😂😂
Druga pasja nie daje mi również spać i marzy mi się wyjazd objazdowy po Europie ale pewnie dojadę do Chorwacji i 🎵🎵🎵
Długo myślałem i nijak nie wychodzi mi to ułożenie w ramach czasowych ale podstawowe założenia są.
1) Dorsze- Władek i może Bornholm
2) Szwecja- jezioro
3) Kilkudniowa zasiadka karpiowa
Z mniej istotnych kwestii:
- naumieć się machać muchówką
- brzana na spinning
- poznać lepiej Bug
- kilka dni nad wodą z dzieciństwa na mazurach (wszystko przez opowiadanie Kojoto)
- doczyścić korek w Infinity 😂😂😂
Druga pasja nie daje mi również spać i marzy mi się wyjazd objazdowy po Europie ale pewnie dojadę do Chorwacji i 🎵🎵🎵
oj widzę Rafałku że na obietnicach się skończyło, no cóż wszakże Szwecja czy Chorwacja jest bliżej niż Lubniewice😄😄😄
Ale co mi tam:
- Planuję przynajmniej raz połowić ładnych karpi, ale tak do bólu rąk, do "obrzydzenia", tak by kolejny dźwięk sygnalizatora drażnił zamiast ekscytować...📷
- Wyholować ładnego dorsza (koło dyszki 😄 😏)
- Na spina trafić coś metrowego 😂
- Spędzić z kumplami na rybach niezapomniane chwile👍
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.