A to oznacza, że przyszła w końcu pora na poszukanie nowych miejscówek na Wiśle, na których do końca sezonu będę z uporem maniaka poszukiwał bolenia i sandacza.
A dziś pogoda była wymarzona. Piękne słońce, wiaterek południowy.
Więc szybka decyzja: spływ pontonem.
Cel: znaleźć kilka ciekawych miejsc rokujących nadzieje na udane połowy w niedalekiej przyszłości.
Jako miejsce rozpoczęcia spływu wybrałem główkę na wysokości Karczewa.
Oczywiście na pokład zabrałem echosondę, która bardzo ułatwia czytanie wody oraz uniwersalny zestaw przynęt
W planie miałem od razu przepłynąć w kierunku drugiego brzegu, ale piekna gruba woda (7-8 metrów!) przez jakiś czas kazała mi się trzymać prawego brzegu
Ale w końcu przebiłem się na drugą stronę, tam też są piękne miejscówki, choć głębokość wody już nie aż taka
Później odrobina ochłody na środku Rzeki
Badanie jak pływa rybka
Parkowanie równoległe... do przykosy
A to piękna klasyczna wiślana przykosa, choć ta akurat niezbyt głęboka. Ale rapka biła
I znowu odrobina odpoczynku. Ale tylko pozornie. Postanowiłem sprawdzić czy da się zrobić takie właśnie zdjęcie. Obiektyw 300 mm, ustawienie ostrości, samowyzwalacz i...... bieg ile sił, żeby zdążyć. Jak widać zdążyłem. I jestem dumny z tego zdjęcia, że się tak udało.
I dalej w drogę
A to jest moment, który za każdym spływem przyprawia mnie o szybsze bicie serca. Nagle Wisła (a jest to lewy brzeg) przyspiesza, rynna około 5 metrów głęboka, i nagle, łączy się z drugim prądem, dookoła wiry a na sondzie 12 metrów!!! Trzymać się trzeba mocno!
No i po emocjach. Widać już stolicę
Mój murek, po którym chodzę z drabiną
Główka, na którą nie da się wejść z brzegu (nie powiem dlaczego)
A na koniec zdjęcie bardzo fajnej opaski,która znajduje się już w granicach Warszawy
Spływ kończyłem jak zawsze.... pod mostem.
Wspaniała to była wycieczka.
Znalazłem kilka miejsc wartych grzechu. Rzeka od zeszłego roku zmieniła się diametralnie. Tam gdzie był dołek 7 metrów, dziś jest 1,5. Znalazłem burtę piaskową, która ma na długość kija 2,5 metra głębokości, ale jest usłana kamieniami i żwirem, dostępna z brzegu, ale trochę przedzierania to będzie kosztowało.
"Zmierzyłem" opaskę przy murku (tę od drabiny). Nie doszacowałem głębokości, jest tam prawie 5 metrów!
Kilka pięknych przykos, na jednej z nich widziałem Wielkiego Bolenia.
A Rzeka dziś żyła! Mało łowiłem, ale dwie rapki, szczupaczka i klenika złapałem (wielkość niezbyt....), kilka walnięć rapowych miałem.
Żyć nie umierać!!!!!!!