Ostatnio spotkała mnie niezbyt miła sytuacja na łowisku. Sytuacja przydarzyła się mi nie pierwszy raz, a i pewnie nie tylko mi. Piękna niedziela więc wiadomo – sprzęt i na ryby. Nieduży zbiornik, podkreślam niespecjalny i niezamknięty. Rozlożyłem sie ze sprzętem, łowiłem z 2 h – fakt zero brania, ale to nie istotne, pogoda dopisuje, cisza spokój – brakowało mi tego klimatu po zimie i nie mogłem sie doczekać. Po tych 2 godzinach podszedł do mnie inny wędkarz i mówi – że mam zrobić mu miejsce bo on tutaj będzie łowił. Sytuacja kuriozalna, śmieszna i o ile w świecie dzieci zrozumiała to w świecie dorosłych facetów wg mnie niedopuszczalna. Ale dobra, gość mówi, że on tutaj wczoraj podnęcał i dzisiaj chciał łowić. Ja mu na to – no rozumiem Pana ale byłem pierwszy, mogę Panu zrobić miejsce ( bo było go dosyć koło mnie) chociaż taki typ popsułby mi nastrój juz do końca pobytu, ale okej – dobre wychowanie przystoi jakoś sie zachowac w takiej sytuacji. Nie odpusił skubany, nie doszło wprawdzie do rękoczynów, ale utarczki słowne były dosyć mocne. Stał tak nade mną z 15 min. Wkurzony odszedłem... miałem po wędkowaniu.
DK
@dariuszpazdziernik
Archiwum
10.07.2014 10:16
99 wyświetleń
4 odpowiedzi