Przydomowe stawy.

Przydomowe stawy.

Forum Wędkarskie · Rozmaitości

Przydomowe stawy.

Rozmaitości

← Poprzednia
Strona 1 z 2
MN
@Marcin Archiwum
05.12.2011 14:46
Miałem ten temat napisać wcześniej, lecz albo się nie chciało pisać bo pogoda była ładna, albo dysk na którym miałem fotki był przez Martę komuś pożyczony i tak się schodziło. Teraz dysk mam, przejrzałem nawet wszystkie nagrane płyty ze zdjęciami i zdjęć stawu mam jakieś 10% tego które miałem, niemniej jednak cokolwiek będzie wiadomo o co chodzi.
Zaczęliśmy rozmawiać o stawie w TYM temacie. Powodem były wspomniane przyduchy, które to również nawiedzają stawy, w tym i mój. Napiszę co wiem i pewnie Salmo jako dyżurny awanturnik ze stosowną wiedzą w temacie, jak i inny dodadzą coś od siebie w temacie ochrony przed przyduchami stawów czy innych niewielkich zbiorników wodnych.
Mój stawek nie jest duży, standardowy jak to na wsi który to dawniej spełniał też i inne ważne role - między innymi w lato pozwala na chwilę ochłody lecz podstawową jego funkcją było zabezpieczenie się w zasób wody na wypadek pożaru. Wiadomo na wsiach, w sumie i do tej pory można spotkać siedliska bez dostępu wody sieciowej, w większości przypadków były studnie które zapewniały wodę do picia itp, lecz w razie pożaru budynków wodę ze studni wypompowywano wciągu kilku minut i wozy strażackie musiały jej szukać w okolicznych rzekach, stawach i tego typu różnych zbiornikach, a ten kto miał swój własny staw miał już w pewnym stopniu swoje zabezpieczenie na wypadek pożaru. No ale nie o tym miałem pisać. Mój staw w tej formie w której teraz jest powstał pod koniec lat 80. Dokładnie w 1989 roku, przedtem był sporo mniejszy i był okrągły, kopany jeszcze łopatami i kilofami a "urobek" wyciągany był wiadrami - było to podobno około 1912r kiedy to mój dziadek się tam przeniósł (postaram się odnaleźć/zeskanować papierowe zdjęcia) w chwili obecnej jest w kształcie prostokąta o wymiarach ok.10m może 12 na ok.18-20m i głębokości ok.1,6 do 2,5m zależnie od stanu wody i od strony stawu bo dno jest podobne jak na basenach, gdzie jedna strona jest płytsza a druga głębsza - czyli tak jak sięgała koparka linowa. Staw miał być sporo większy, jednak operator koparki z jednej strony był blokowany przez napowietrzną linię elektryczną, z drugiej strony ok.3m od stawu idzie podziemny dren pól, z kolejnej strony jest struga w odległości mniejszej niż 3m, no i od ostatniej strony są potężne wierzby sadzone przez mojego pradziadka. Ostatecznie staw ma te wymiary i większych raczej mieć nie będzie właśnie z tych powodów które wymieniłem - były plany rozkopania i przesunięcia o kilka/kilkanaście metrów drenażu lecz zawsze są ważniejsze sprawy i jakoś na się to oddala w czasie - może kiedyś.

Znów piszę o pierdołach a miało być o przyduchach.

Około roku 2002, bo nie pamiętam dokładnej daty nasz sąsiad postanowił pogłębić swój staw i trzeba było coś zrobić z jego rybami. Miał sporo karpi, karasi, linów i szczupaków 😋. W szczególności zainteresowaliśmy się szczupakami, wiadomo drapieżnik najfajniejszy a u nas było multum karasek, skarłowaciałych karasek z powodu braku drapieżnika. Zaczęły się odłowy i wpuszczanie zębatych do mojego stawu. Wciągu kilku dni wpuściliśmy grubo ponad 100szt szczupaków w wielkości od dwudziestu kilku centymetrów do takich ponad osiemdziesiątek. Musiały być zadowolone tą zmianą zbiornika 😎. To co się działo przez kilka lat w stawie to tylko ja i starszy wiemy, wystarczyło jakikolwiek kawałek blachy wrzucić do stawu żeby złapał ją zębal. Po trzech, czterech latach na nasze zestawy trafiały już takie ponad 100cm (największy jaki złowiliśmy miał jak dobrze pamiętam 102cm). Praktycznie nie było rzutu bez uderzenia, nie było też problemem w ciągu np. 10min. złowić 10 wymiarowych szczupaków. W pewnym momencie mieliśmy poważne problemy z nimi, było "przeszczupaczenie" w stawie. Karaski praktycznie przestały w stawie występować a te które udało się jakimś cudem złowić były zmasakrowane przez zęby wpuszczonych szczupaków. Zaczęły się odłowy ale już w celach spożywczych :yyyy:, jako że ja ryb nie tykam to zjadane były tylko przez rodziców i dziadków, jak i kilku znajomych. A że wieści gminne szybko się roznoszą nad mój staw trafił pewien wędkarz (znajomy mojej ciotki) który zdziesiątkował stado szczupaków w stawie - na początku przyznam że byłem zły, jednak prawdę mówiąc za dużo było szczupaków w stawie. Następnego lata mieliśmy ze starszym problem ze złowieniem dużego szczupaka, trafiały się takie 30-40cm ale większe prawdopodobnie były już wybrane przez znajomego ciotki (co zrobił z tą ilością ryb - nie wiem to już jego sprawa). Znów zaczęliśmy zarybianie, białą rybą. Do stawu trafiły wzdręgi, płotki, karasie, liny i kilka karpi - życie w stawie wracało do normy.
Pewnego wypadu na ryby, na naszą Narew a dokładniej starorzecze za okoniami starszy wpadł na "genialny" pomysł wpuszczenia do stawu kilku/kilkunastu okoni co by można było sobie w zimę posiedzieć i z lodu pasiaków połowić. Niewiele myśląc zabraliśmy jesienią kilkanaście małych pasiaków we wiadrze do stawu - najprawdopodobniej albo w wodzie, albo we wnętrzu okoni do stawu znieśliśmy również nasiona rzęsy i moczarki - ogólnie zielsko którego wcześniej na stawie nie było w ogóle przez kilkadziesiąt lat. Nigdy oprócz kilku pałek tataraku nie było niczego w stawie z roślinności. Żadnych moczarek, rzęs czy czegokolwiek innego. Już następnego roku, wiosną widać było na stawie rzęsę i przy brzegach stawu moczarkę - właśnie tego roku zauważyłem pierwszy raz na tym stawie zakwit wody. Woda zawsze była tam dość klarowna bo staw na dnie ma ił/zendrę którego przy kopaniu nie mogła ruszyć koparka, bo staw miał być głębszy lecz szufla koparki się ślizgała jak po betonie. Już latem na stawie, nawet w najgłębszym miejscu widać było wstęgi moczarki w miejscach gdzie wiatr zepchnął rzęsę której to też wcale nie było mało. Woda bardzo zmętniała i już wtedy zaczęliśmy szukać porad co z tym robić. Pytaliśmy przeróżnych ludzi, pracowników którzy zajmują się oczkami wodnymi lecz nikt nie udzielił nam żadnych konkretnych odpowiedzi. Dostaliśmy info że aby pozbyć się roślinności musimy zmienić PH wody. Dostaliśmy wzór do obliczania (długośćXszerokośćXgłębokość) i na jego podstawie mieliśmy do stawu wrzucić w parcianych workach ziemię torfową, która miała zmienić PH wody tab by roślinność przestała się rozrastać i rozsiewać a to co jest w stawie w zimę zwiędnie i opadnie rozkładając się na dnie. Worki z torfem poszły do stawy w ilości dwu, lub trzykrotnie większej niż wychodziło z obliczeń - niestety nie przyniosło to żadnego rezultatu i wiosną roślin pokazało się znacznie więcej. "Patent" z torfem z tego co słyszałem jest skuteczny, podobno tym sposobem na przełomie lat 70-80 likwidowano roślinność na jeziorach, jednak u nas nie poskutkowało a i zimą wyciągnęliśmy spod lodu pierwsze śnięte ryby. Woda w stawie po wykuciu przerębla miała straszny fetor gnijącej roślinności. Na koniec zimy gdy lód ustępował ukazało nam się to co było w stawie - piękne szczupaki, liny, wzdręgi, okonie i karpie, wszystko martwe :zly:. Oczywistym stało się to że ryby zdechły z braku tlenu który był zabierany przez gnijące pod lodem rośliny. Zaczęło się codzienne wykuwanie przerębli na stawie, później dowiedziałem się że wykuwanie nie jest dobre ponieważ uderzając siekierą w taflę lodu powstaje coś w rodzaju fali akustycznej która może ogłuszyć ryby - czy coś w tym stylu, szmery bajery, pompki rowery ja się na tym nie znam a tak mi powiedziano. Dodano też że wcale nie trzeba wykuwać przerębli w wystarczy zgarniać zalegający śnieg z tafli stawu tak by promienie słoneczne mogły przenikać przez lód (fotosynteza 🤔) do lustra wody - na stawie zaczęło się odśnieżanie lecz gdy mróz ustępował i na wodę na lodzie posypało trochę śniegu to lód stawał się matowy i odśnieżanie już nic nie dawało. Wtedy w ruch poszły znów przeręble i wylewanie wody wiadrami na taflę - syzyfowa i męcząca praca więc do pomocy przyszła motopompa która jednak pierwszej nowości nie była i szybko przestała działać.
Nie mogliśmy sobie z tą roślinnością w żaden sposób poradzić. Jednego lata zebrałem przyjaciół i postanowiliśmy całą moczarkę wypielić ręcznie. Wzięliśmy łańcuch w dwie osoby, każdy ze swojej strony stawu i idąc mieliśmy plan zebrać całą moczarkę - niestety gdy łańcuch zaczepił już na początku o zielsko to nie było mowy nawet w 20 osób tego ruszyć. W ruch poszedł ciągnik za którym na linie ciągnięte były brony. W przeciągu niecałego jednego dnia wyciągnęliśmy ze stawu trzy czterotonowe przyczepy a zielska nadal w stawie było do oporu, jednak było już widać prześwity na wodzie to padło hasło zebrania firanką rzęsy - której i tak zebrać się nie dało bo po zarzuceniu firanki ta łapała się moczarki i też nie dało się tego ruszyć.
Wstawię poglądowe foto jak to wyglądało jak było zarośnięte - niestety fotki są z wiosny więc wygląda to stosunkowo "dobrze" i możecie sobie wyobrazić jak to wyglądało w lato i jesienią.

Staw nie wygląda za ciekawie bo i nie jest jeszcze dookoła wykarczowany.

Szukaliśmy ciągle sposobu na pozbycie się tego całego świństwa aż przypadkiem na innym forum, samochodowym forum 😄 trafiłem na gościa co miał coś wspólnego z hodowlą ryb na stawach i u siebie rozwiązał ten problem w bardzo prosty jak się okazuje sposób. Napisał mi wtedy kup obornik/odchody kacze, koniecznie kacze i wrzuć je do stawu. Jako że miałem możliwość nie samego kupienia obornika kaczego lecz samych kaczek długo się nie zastanawiałem. Pojechałem z Martą na rynek w Pułtusku i kupiłem małą armię trzydziestu kaczuszek. Babcia na wsi była zdziwiona, ale i szczęśliwa bo mięsko kaczek nie dość że dobre to i jeszcze dochodowe było dla nas 😄 - naszymi sąsiadami są rdzenni Warszawiacy który to chcąc wypoczywać, choć ja twierdzę że oni raczej chcą wrócić do korzeni 😜, powykupowali działki i się tu "letniskują". Dla takiego Warszawiaka (nie urażając nikogo) taka swojska kaczka, chowana na tym co znajdzie/wygrzebie/złapie to prawdziwy rarytas. My z Martą płaciliśmy za sztukę kaczuszki po niecałe 5zl, po niecałych 6 miesiącach za tą samą kaczkę dostawaliśmy 70zl 😄. Złoty interes, nie dość że kaczki czyściły staw z roślinności za przeproszeniem srając do niego, to i my jeszcze mieliśmy z tego sporo złotówek. Interes się kręcił i staw wyglądał coraz lepiej. Wiadomo kaczka nie zanurkuje na głębokość 2m za kawałkiem moczarki i jej w całości nie zje, lecz jak taka grupa 30 kaczek się koło tego zielska zesra to już efekt jest zauważalny 😂.
Zdjęcia, jak to Marta nazywa, ekipy sprzątającej 😋.

Pewnie się dziwicie jak kaczki, a raczej ich odchody mogą zlikwidować taką roślinność. Przyznaję że nie mam pojęcia i nigdzie indziej z taką opinią się nie spotkałem że może być to skuteczne. A czy jest 🤔, myślę że następne zdjęcia pozwolą rozwiać wszelkie wątpliwości - dodam też, zresztą widać to i na pierwszy rzut oka że woda straciła na przejrzystości lecz główny problem całkowicie ustąpił 😄😄 do tego stopnia że można już zacząć łowić ryby co jeszcze rok wcześniej (zdjęcia wyżej) było całkowicie niemożliwe.

Po tych kilku zdjęciach, po roku pracy kaczuszek nie ma chyba nikt żadnych wątpliwości :oczko:. Nam zostało tylko wykarczowanie wszystkich zarośli dookoła stawu co oczywiście z Martą pierwszej zimy poczyniliśmy. Zostało wycięte wszystko, jednak są tego plusy i minusy. Minus jest chyba tylko jeden, tak jak się mocniej zastanowię, a mianowicie taki że woda latem mocno się nagrzewa bo jest brak cienia przez co i dużo jej odparowuje - różnica pomiędzy środkiem lata a wiosną wynosi ponad metr. Zalet jest za to o wiele więcej bo nie muszę co drugie zarzucenie zestawu pływankowego na krzaki w wykonaniu Marty, skakać niczym Tarzan i odczepiać. Nie widać już nad stawem słoików po robakach, paczek papierosów i puszek po piwie pozostawionych po wizytach nieproszonych gości którzy to mieli wcześniej możliwość chowania się w krzakach i siedzieli tam niezauważeni bo staw jest ok pięćdziesięciu kilku metrów od domu. Nie ma już zabierania członków ekipy sprzątającej przez lisy bo i te go "łysego" stawu podchodzić przestały, a i jak widać na ostatnich fotkach kilku rybom też się przeżyć udało 😋, jednak ani szczupak, ani okoń nie podzielił ich losu i w stawie nie mam ich nawet sztuki ;(.

Rybki jak widać rosną i mają się dobrze. Jest ich z roku na rok więcej. Najwięcej się zrobiło (dziwne to) linów. Linki się trafiają równie często jak duże karaski, bo małe karaski jak łowię znajomym na żywca to nie zakładam ciasta czy robaka tylko na haczyku ląduje kulka styropianu lub robię w białej wełny małą omotkę i to wystarcza 😄. Większe karasie, takie powyżej 30cm trafiają się żadziej, tak jak i liny powyżej tego wymiaru ale poniżej jest tego w brud i znów się boję że zaczną karłowacieć i potrzebny jest jakiś drapieżnik. Po okoniach mam niemiłe wspomnienia bo zniosłem z nimi zielsko, szczupaki zaś wytrzebiły wszystkie małe karaski a większe pokaleczyły. Wybór padł na wąsate po namowie tego samego człowieka który doradził mi ten kaczakowy obornik na staw. Jak mówił sum w ilości 5-10szt w takim stawie się utrzyma, nie nakaleczy tak drobnicy jak szczupak i jest od szczupaka o wiele twardszy na przezimowania w małych zbiornikach. Od dobrych trzech lat na stawie nie ma śladu ani moczarki, ani rzęsy, oczywiście płaskodziobe kaczki cały czas pracują zapobiegawczo lecz już w znacznie mniejszej ilości niż trzy lata temu.
Zimą teraz wystarcza mi zgarnąć śnieg jak spadnie, lub jeśli nie jest klarowny to wycinam przeręblę piłą ręczną lub motorową a nie wyrąbuję siekierą i wszystko w stawie wygląda na ok. W przyszły sezon wpuszczam wąsate 😄, mam nadzieję że dorosną do podobnych (lub większych) rozmiarów niż szczupaki które tu łowiliśmy.
Chyba tyle w tym temacie i jeśli o czymś zapomniałem to na pewno to dopiszę. Teraz z niecierpliwością czekam na uszczypliwe komentarze kolegi Salmo = co mogłem zrobić a nie zrobiłem. Będzie też i zagadka w postaci zdjęcia i mam nadzieję że Salmo napisze co to za cholerstwo było.
SSA54129_1024x768.jpg
SSA59545_1024x768.jpg
SSA59511_1024x768.jpg
SSA59437_1024x768.jpg
SSA59426_1024x768.jpg
SSA59424_1024x768.jpg
SSA59413_1024x768.jpg
SSA59316_1024x768.jpg
SSA59314_1024x768.jpg
SSA59313_1024x768.jpg
SSA58835-1024.jpg
SSA58830-1024.jpg
SSA58812-1024.jpg
SSA50238_1024x768.jpg
SSA54043_1024x768.jpg
SSA54013_1024x768.jpg
SSA54008_1024x768.jpg
SSA53995_1024x768.jpg
SSA52576_1024x768.jpg
SSA52377_1024x768.jpg
SSA52376_1024x768.jpg
SSA52373_1024x768.jpg
SSA52370_1024x768.jpg
SSA52369_1024x768.jpg
SSA52368_1024x768.jpg
SSA52367_1024x768.jpg
59171 wyświetleń 41 odpowiedzi

Odpowiedzi

41 odpowiedzi · 59,171 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
MJ
05.12.2011 15:39 · Odpowiedź #25093
No i się doczekałem 😄😄👍 Marzy mi się taki staw 😋 na razie jednak będę musiał zadowolić się oczkiem , a i z tym jest kłopot na moich 9 arach . No i żonka powiedziała krótko " chcesz żeby się dzieci potopiły ? poczekaj aż podrosną ... :bezradny:
MN
05.12.2011 15:42 · Odpowiedź #25094

Marcin, przeczytam z chęcią całość jak zmniejszysz zdjęcia. Teraz strona mi się tak rozjeżdża, że muszą kursorami przeciągać.

Lub któryś z modów niech to zrobi bo możliwość edycji jest krótka.

Pozdrawiam

Salmo


Niestety pełnej edycji zrobić nie mogę bo minęło więcej niż 5min a szybką edycją nie chcę motać. Najwyżej później przepiszę i jeszcze raz wstawię zmniejszone zdjęcia.
PS: jaki masz monitor że Ci się źle wyświetla 😜, u mnie wsio OK.
MN
05.12.2011 18:55 · Odpowiedź #25103

Niestety, 15 cali nie łyka całych zdjęć. Jeszcze jak ktoś zawali dużym avatarem lub podpisem pod nim to masakra.

Niech moderator zmniejszy, forum jest dla wszystkich, a nie dla tych z dużymi monitorami.

Pozdrawiam

Salmo


No ja niestety nie mogę zrobić żadnej edycji, nie wiem gdzie jeszcze mogę coś zrobić aby to poprawić. Poczekam na moderatora i jeśli nic nie poradzi to jutro założę nowy temat i tam wstawię już obrazki w rozmiarze 800X600. Przepraszam za pomyłkę i wstawienie większych zdjęć, bo sam korzystałem przy pisaniu tego tematu z monitora 32cale i tam było wsio OK, teraz gdy przełączyłem na zwykły monitor 17cali faktycznie obraz staje się rozjechany.


Ogarnąłem...

Sprawa pozbycia się roślin. Kaczki pomogły jak widać, zjadały rzęsę, a odchodami powodowały zakwit wody pogarszający warunki świetlne w wodzie co spowodowało zanik moczarki. Jak widać na zdjęciach z 24 sierpnia zupka jak u mnie na Witulinie (jednak tam są rośliny zanurzone)... Nie martwiłbym się tym, że to "wina" okoni, które przywiozły rzęse i moczarkę. Przy "dzikiej wersji" Twojego oczka to był raj dla dzikich kaczek, bez problemu mogły z innego akwenu przynieść na twój zbiornik zieleninę. Nie wykluczam, że wykiprowaliście okonie wraz z wodą gdzie mogły się znajdować rzęsa i moczarka.


Moim zdaniem mętność wody w dużym stopniu spowodowana była nie przez zakwit, bo woda taka utrzymywała się przez kilka miesięcy, ale przez to że kaczka jak to kaczka w każdą dziurę dziób wsadzi i zbełta wodę. Dodatkowo kaczka ma to do siebie że przez nią jedzenie dosłownie przelatuje, co uskubie dziobem i połknie po kilku chwilach wylatuje tyłem - co ryby bardzo lubiły bo widziałem często przy słonecznym dniu jak stada karasek podążają tropem kaczuch. Więc taka wataha "kaczków" jak wpadła rano na staw i popływała do wieczora to mogła go zbełtać. Nie jest to nie wiadomo jak wielki zbiornik i taka ilość ptactwa, moim zdaniem powodowała ten stan wody.
Roślin na 100% nie ma pod wodą, wiem bo właziłem dwa lata temu i w ubiegłym roku. W tym roku tylko wskoczyłem z burty, przepłynąłem długość stawu i wyszedłem - dla ochłody 👍 i oroślinność też nie zaczepiłem.
Dzikie kaczki były, są i będą na tym stawie. Przynajmniej odkąd pamiętam to zawsze rano jak szedłem na staw to dzikusy widziałem. Odkąd staw jest wycięty z krzaków jest ich znacznie mniej ale nadal tam bywają. Gdyby to one przyniosły tą roślinność to pojawiła by się ona znacznie wcześniej, kilka czy kilkanaście lat wcześniej a nie akurat wtedy gdy przynieśliśmy do stawu ryby - dlatego uważam że to był nasz błąd, jednak jest też możliwe że faktycznie przyniosły to dzikie kaczki i po prostu zbiegło się to z czasem wpuszczenia okoni z Narwi.


Przyduchy... Tutaj wiele rzeczy modło mieć wpływ na to: przegęszczenie przy jednoczesnym braku sensownego dopływu (nie wykluczam podziemne przesiąki), duża ilość obumierających liści wierzb i czego tam jeszcze nie rosło, brak światła itd. Teraz masz już wszystko rozwiązane jednak motopompa zawsze powinna być w pogotowiu, a częste sprawdzanie co się dzieje pod wodą obowiązkiem.


Przegęszczenie - pewnie chodzi Ci i o rośliny i o ryby bo w tamtym czasie i jednego i drugiego było w stawie stanowczo za dużo.
Przesiąkanie jest, co mnie bardzo cieszy 😎. Zawsze od jednej strony stawu, zimą gdy przy brzegu chodzę jest woda przesiąkająca przez niezmarzniętą ziemię - oczywiście pod śniegiem. Jednak drugi brzeg stawu, ten gdzie jest koło niego dren "przecieka". Oczywiście zawsze w lato wypływ drenu zabijam kołkiem drewnianym tak by woda ze stawu (i pól ☝️🥺:stres:🤐) nie schodziła, bo jednego roku jak zapomniałem o zakorkowaniu drenu woda ze stawu praktycznie zeszła i w najgłębszym miejscu było trochę ponad metr wody.
Zakup motopompy to tylko kwestia czasu bo mieć na wsi pompę muszę nie tylko do stawu.


Wygląd i otoczenie. Trochę żałuje, że wyciąłeś wszystko co rosło nad wodą, dodawało to charakteru, magii. Posadzenie wokoło świerków, jodeł czy innych iglaków dla mnie jest fopa i wręcz obrzydliwe. Spotykałem ludzi, którzy mając zwykłe działki w kompleksach leśnych (wypoczynkowe, z domkami) nie ruszali nawet gałązki ze swojej posesji, jedynie to co przeszkadzało w podjeździe. Cieszy mnie ta postawa. Twoje oczko to nie tylko Twoja uciecha, ale również środowisko życia płazów, ptaków, ssaków (prócz kłusoli).


Widzisz ja jeszcze o czymś zapomniałem a o czym przypomniał mi starszy gdy teraz przeczytał Twój post. Jakieś parę lat temu, jeszcze gdy staw był zarośnięty pojawiły się bobry. To że one wycinały te krzaki to mnie nie martwiło. Nie martwiło też mnie to że obcięły wsadzone przez babcię małe świerki - a podobno bóbr nie lubi żywicznego drzewa - jednak to się lubi co się ma :bezradny:. W jednym rogu, akurat tym od strony strugi bobry zaczęły budować sobie w stawie żeremia, co w sumie też za bardzo mi nie przeszkadzało jednak gdy budują żeremia to kopią i nory i baliśmy się że przekopią (oddzielającą trzymetrową groblę) się do strugi - wtedy mieli byśmy spory problem z utrzymaniem poziomu wody w stawie. Stąd też i zapadła decyzja o wykarczowaniu do łysa. Zdjęcia z tego co widzę są z 2009 roku i przez te dwa lata już tam sporo tego odrosło ale w stawie nadal bobrów od wycięcia nie ma mimo że w okolicy tną drzewa na potęgę. Będę w tygodniu na wsi to cyknę kilka zdjęć jak to teraz wygląda.


Na Twoim miejscu jakbym miał finanse na dalszą zabawę we własny akwen to pewnikowo powiękrzyłbym go i zrobił nieregularną linię brzegową umocnioną faszyną, którą należałoby pielęgnować co rok przycinając co trzeba (czyt. wycinając, przerzedzając, skracając). "wsypałbym" trochę nasion pałki wąskolistnej (jest piękna w swojej prostocie). Przy jednoczesnym chowie kaczek wrzuciłbym sporo karpia (kroczka), parę innych gatunków łącznie ze szczupakiem. Pomyślałbym nad zagospodarowaniem bliskiej okolicy wody. To już kwestia wyobraźni i kasy.

Pozdrawiam

Salmo


Generalnie z finansami jest jak jest 😜, ale tego akurat potrzeba najmniej :oczko:, obrotniak 😄 ze mnie więc mam do "dyspozycji" i dużą ładowarkę kołową Komatsu z łyżką ponad 3,5m3, i koparkę linową która jednak ze względu na twarde dno (Ił) na niewiele się zdała, jak i zwykłą koparkę małego Ostrówka - do wszystkiego czego chcę wlewam swoje paliwo i robię co chcę. Wszystkie potrzebne maszyny ma sąsiad i nie raz były u mnie wykorzystywane za przysłowiową złotówkę (oczywiście gdy stały wolne - najczęściej niedziela). Były też plany ubiegłego roku żeby ze stawu wypompować wodę i wybrać zalegający muł z dna właśnie ładowarką kołową. Przy okazji można było by staw trochę jeszcze pogłębić jak zrobił sąsiad obok mnie. Miejsca na szaleństwo mam tam mnóstwo, jednak jak pisałem jestem z każdej strony przez coś ograniczony (drzewa, linia napowietrzna, drenaż i struga) a kopanie stawu w innym miejscu to już większa i dłuższa robota, ale dla chcącego nic trudnego i może coś kiedyś ruszy. Na chwilę obecną jest jak jest i dla mnie jest dobrze. Marta coś tam planuje postawić nad tym stawem, jakiś domek holenderski czy coś w tym stylu, ja wolał bym coś innego zrobić kupić.
Wstawię Ci też jak zrobię te zdjęcia i linii napowietrznej, strugi, drenu i drzew i sam zobaczysz że bez większych poczynań niewiele można zrobić.
M2
05.12.2011 19:00 · Odpowiedź #25104
Mi tam się nic nie rozjeżdza, 17stce format zdjęć jest idealny. A tak poza tym, Marcin to wyśmienity, pracochłonny fotoreportaż- świetnie się to czyta, zdjęcia cudowne, oddające w pełni sens słów.
Ja też mam ...nawet kilka podobnych (no może trochę większych) stawików, które też są moją pasją, więc ten Twój post, to normalnie miodzik dla mnie jest. A tak w formalnej kwestii- kwestii kaczek, to rozumiem że zimą już ich nie miałeś- więc nie było kłopotu z przezimowaniem ich?? I czy miały tam jakiś kurnik- szopkę z której korzystały, czy od tak po prostu wolność i swoboda?? I czy je jakoś dokarmiałeś dodatkowo- jakimś zbożem czy coś?? (bo nie ukrywam że na jednym ze swoich oczek mam podobny problem).
W kwestii drzew i krzewów nad wodą to nie zgadzam się z Salmo. Też mam powycinane, i jest ok- nie gniją mi liście w wodzie, co jest ważne, zwłaszcza zimą. A żeby woda była zimna wystarczy żeby w którymś miejscu stawu było zimowisko- jama taka na powiedzmy 4 metry- ja tak mam i jest ok- tam na dnie woda zawsze jest zimna. Poza tym w ciepłej wodzie ryby lepiej (szybciej) przyrastają, poza tym fala (wiatr) na otwartej wodzie bardzo dobrze ją dotlenia, co nie dzieje się jak wkoło masz krzaki..
MN
05.12.2011 19:35 · Odpowiedź #25107

Mi tam się nic nie rozjeżdza, 17stce format zdjęć jest idealny. A tak poza tym, Marcin to wyśmienity, pracochłonny fotoreportaż- świetnie się to czyta, zdjęcia cudowne, oddające w pełni sens słów.
Ja też mam ...nawet kilka podobnych (no może trochę większych) stawików, które też są moją pasją, więc ten Twój post, to normalnie miodzik dla mnie jest. A tak w formalnej kwestii- kwestii kaczek, to rozumiem że zimą już ich nie miałeś- więc nie było kłopotu z przezimowaniem ich?? I czy miały tam jakiś kurnik- szopkę z której korzystały, czy od tak po prostu wolność i swoboda?? I czy je jakoś dokarmiałeś dodatkowo- jakimś zbożem czy coś?? (bo nie ukrywam że na jednym ze swoich oczek mam podobny problem).
W kwestii drzew i krzewów nad wodą to nie zgadzam się z Salmo. Też mam powycinane, i jest ok- nie gniją mi liście w wodzie, co jest ważne, zwłaszcza zimą. A żeby woda była zimna wystarczy żeby w którymś miejscu stawu było zimowisko- jama taka na powiedzmy 4 metry- ja tak mam i jest ok- tam na dnie woda zawsze jest zimna. Poza tym w ciepłej wodzie ryby lepiej (szybciej) przyrastają, poza tym fala (wiatr) na otwartej wodzie bardzo dobrze ją dotlenia, co nie dzieje się jak wkoło masz krzaki..


Kaczki, tu to była komedia. Gdy je z kupiliśmy miały może z tydzień, więc bardzo malutkie. Jako że kaczki były "moje" a nie babci :oczko: to robiłem z nimi co chciałem. Tak więc od razu po przywiezieniu zajechałem nad staw i od razu z pudeł zostały wpuszczone do stawu. Po chwili wszystkie pływały, nurkowały tak jakby były tam od zawsze 😄. Problemem było tylko później ściągnięcie ich z wody na brzeg - myślicie że to taka prosta sprawa iść nad staw i wyłapać trzydzieści kaczek - jeśli tak to się mocno mylicie. Chcąc nie chcąc musiałem się rozebrać i niczym wielki kaczor zaganiać je do jednego z rogów gdzie Marta je łapała. Zeszło nam się z tym dłuższą chwilę i podobnie było przez pierwsze kilka dni - później pomocny okazał się pies 😄. Oczywiście na wsi babcia ma kurnik i kaczuchy tam nocowały, choć też i nie zawsze bo bywało że zostawały na noc na stawie. Spały pływając. Gdy było chłodniej częściej nocowały jednak w kurniku. Najlepsze było ich ranne wypuszczanie. Kaczka jest raczej powolnym zwierzakiem, jednak te po uchyleniu drzwi kurnika zapierniczały w stronę stawu jak torpedy - biegiem. Nigdy nie przychodziły do miejsca karmienia innego drobiu (kur, indyków) tylko zawsze pędziły na staw i łąki w jego pobliżu. Nie twierdzę że stołowały się tylko w okolicach stawu, być może i na podwórku coś tam zjadały lecz były na nim rzadkim gościem. Zima, tu mnie zaskoczyłeś, wiem że widywałem ja na stawie nawet gdy był lód ale wtedy była ich już tylko garstka bo reszta do zimy zdążyła już wyjechać na agrowczasy na warszawskie stoły jako obiad 😜.
W tym roku już nie kupowałem kaczek bo te zrobiły sobie własny wylęg. Nie wiadomo gdzie kaczka złożyła i wysiedziała młode - które nas zaskoczyły gdy je zobaczyliśmy.
Szczerze mogę powiedzieć że kaczki będą się chowały jak półdzikie, oczywiście przeżyją lato też i bez kurnika, jednak musisz się liczyć ze sporymi stratami spowodowanymi przez lisy. Mi w ciągu kilku lat lisy wybrały bardzo dużo kaczek, część też spłynęła z prądem strugi o czym po kilku dniach powiadomił nas nasz sąsiad który widział płynące stado ponad kilometr od mojego stawu. Poszło wtedy ponad 20 kaczych dziobów.


Mi to wygląda na zakwit, a nie na zmętnienie przez kaczki. Jeżeli już takie zmętnienie powodowałyby karpie. Kaczki dały paliwo glonom. To co kaczka nóżkami oberwie ze starpy nie spowoduje takiego zmętnienia, chyba, że wszystkie się umówiły i złośliwie to robią... :bezradny:

Pisząc przegęszczenie miałem na myśli ryby. O roślinach nie myślałem, ale jednak gdy światło nie dochodziło przez lód, a rośliny potrzebują światła to po prostu obumierały. Przyniesienie roslin też było kwestią przypadku, nie chcę teraz doczytywać kiedy te okonie przyniosłeś, jak jesienią to "moczarkę w wiadrze" wykluczyłbym. Mniejsza o to, masz problem z głowy.

W kwesti formalnej, bobry albo budują żeremia albo kopią nory. Co ucięły szło do wcmonienia nor, na takim terenie żeremia nie postawiłyby, chyba, że nory nie miałyby gdzie kopać.

Próbuj, kombinuj, wstaw ten plan sytuacyjny to pogadamy ;)

Maniek72, o liściach wypowiedziałem się w dwojaki sposób. Liście w wodzie "be", ale z drugiej strony chodziło mi o estetykę i kompatybilność z naturą. Sam wolisz naturalne rzeczy, a "oczko" Marcina nie jest do produkcji ryb, a do wypoczynku, wędkowania i konsumpcji zdobyczy.

Pozdrawiam

Salmo


Też myślałem że bóbr nie zbuduje żeremia na stojącej wodzie, musisz mi wierzyć na słowo że tak było. Gdy wyciągnęliśmy wszystkie patyki to widać było w burcie pokopane dziury - nie wiadomo jak głębokie.
M2
05.12.2011 19:43 · Odpowiedź #25111

Też myślałem że bóbr nie zbuduje żeremia na stojącej wodzie, musisz mi wierzyć na słowo że tak było. Gdy wyciągnęliśmy wszystkie patyki to widać było w burcie pokopane dziury - nie wiadomo jak głębokie.

Zdecydowanie bobry budują żeremia na stojącej wodzie- na jednej mojej jamie mam aż dwa całkiem spore żeremia, tylko zastanawiam się co zrobią teraz, jak w pobliżu nie mają już żadnych drzew, ani krzaków do wycięcia, wyniosą się w końcu??
MN
05.12.2011 19:47 · Odpowiedź #25113


Zdecydowanie bobry budują żeremia na stojącej wodzie- na jednej mojej jamie mam aż dwa całkiem spore żeremia, tylko zastanawiam się co zrobią teraz, jak w pobliżu nie mają już żadnych drzew, ani krzaków do wycięcia, wyniosą się w końcu??



Jak to co zrobią. Zamówią na allegro nasiona ulubionych drzew, zasadzą i będą czekać 😄😄😄 - z tego co słyszałem to bóbr jeśli wytnie wszystko co miał w okolicy to przenosi się na inny bardziej zasobny teren.
Tak więc możesz już się cieszyć że przerośnięte szczury znikną.
M2
05.12.2011 20:02 · Odpowiedź #25118

Jak to co zrobią. Zamówią na allegro nasiona ulubionych drzew, zasadzą i będą czekać 😄😄😄 - z tego co słyszałem to bóbr jeśli wytnie wszystko co miał w okolicy to przenosi się na inny bardziej zasobny teren.
Tak więc możesz już się cieszyć że przerośnięte szczury znikną.

Jasne- pójdą bobry- przyjdą wydry- to też częsty scenariusz:yyyy:
MN
05.12.2011 20:13 · Odpowiedź #25122

Marcin, nic takiego nie powiedziałem. Patrząc na zdjęcia stwierdziłem, że w tym wypadku kopały nory i umacniały je patykami co potwierdziłeś to wyżej. Właśnie na wodach stojących, rozlewiskach (tych stworzonych również przez bobry), bagnach, starorzeczach budują żeremia co ma związek z ukształtowaniem terenu. Nory częściej sa kopane na małych i średnich rzekach (w moim wypadku na Krznie), również w tych większych (Bug). Widziałem też nory (nawet bobra wchodzącego do takie nory w grudniu, parę dni przed Wigilią) na starorzeczach gdzie skarpy są dosyć wysokie pamiętające jeszcze wartki nurt rzeki.

Bóbr posiada system przejść i kanałów, którymi podąża na żerowiska, tworzy je często podwyższając poziom wód lecz nie zawsze. Jedynie taki stan gdzie znaczna część drzew jest wycięta można tłumaczyć przegęszczeniem bobrów na danym terenie do czego przyczynia się człowiek i jego gospodarka.

Pozdrawiam

Salmo


Może faktycznie źle Cię zrozumiałem. Napisałeś cytuję:



W kwesti formalnej, bobry albo budują żeremia albo kopią nory. Co ucięły szło do wcmonienia nor, na takim terenie żeremia nie postawiłyby, chyba, że nory nie miałyby gdzie kopać.

Pozdrawiam

Salmo


I ja to odebrałem że albo robią żeremia, albo kopią nory a nie że jedno i drugie.



Jasne- pójdą bobry- przyjdą wydry- to też częsty scenariusz:yyyy:



Wydr można się pozbyć kupując lub wypożyczając klatki do ich łapania - oczywiście takie które ich nie zabijają bo w sumie wydra mimo że jest "szkodnikiem" w naszym stawie to jest też i zwierzakiem który ma prawo do swojego życia. Nie jestem za ich zabijaniem mimo że to dość pospolity szkodnik.
MN
05.12.2011 20:38 · Odpowiedź #25127


O pułapkach na wydry słyszałem, ale głównie, że to bubel. Najlepsze jest tzw. żelazko (dosyć drastyczna metoda, nie ma mowy o C&R).

Pozdrawiam

Salmo


Tak tylko wydra jest w Polsce pod ścisłą ochroną więc tak czy inaczej byłoby to kłusownictwo.
O pułapkach chwytających ale nie zabijających znów ja słyszałem bardzo dobre opinie. Wydra ma to do siebie że łazi tymi samymi ścieżkami i łatwo jej dukt zlokalizować i ustawić pułapkę. Właśnie połowa sukcesu to trafne wytypowanie i ustawienie pułapki na ścieżce którą wydra przychodzi do zbiornika.
Tego typu pułapki mają myśliwi/osoby które zajmują się chwytaniem i przenoszeniem zwierząt pod ścisłą ochroną gatunkową.
BK
05.12.2011 20:59 · Odpowiedź #25130
tak czytam o Twoim stawiku Marcinku i zastanawiam sie czemu nie zrobisz na nim strefy roślinności wynurzonej np pałki wąskolistnej. Raz że ta roślina pięknie pochlania związki azotowe których w wodzie masz sporo a dwa zima działają jak rurki dotleniając wodę.
Do tego pomysł o posadzeniu na brzegu jednej wierzby raz ze da cień wodzie a dwa również pomoże czyścic zbiornik.

MN
05.12.2011 22:01 · Odpowiedź #25135

tak czytam o Twoim stawiku Marcinku i zastanawiam sie czemu nie zrobisz na nim strefy roślinności wynurzonej np pałki wąskolistnej. Raz że ta roślina pięknie pochlania związki azotowe których w wodzie masz sporo a dwa zima działają jak rurki dotleniając wodę.
Do tego pomysł o posadzeniu na brzegu jednej wierzby raz ze da cień wodzie a dwa również pomoże czyścic zbiornik.



Hmm, dziwne że o tym nie wspomniałem ale w jednym z płytkich rogów stawu jest miejsce w którym rosną pałki i są one pozostałością jeszcze ze starego stawu który był nimi zarośnięty dookoła. Jest ich naprawdę bardzo mało i co mnie trochę dziwi, nie rozrastają się od kilku ładnych lat.
Pamiętam jak kilka lat temu przywiozłem kilka sadzonek menufarów (jeśli mylę nazwę przepraszam). Niestety po chyba jednym sezonie znikły i już się nie odrodziły. W tym stawie oprócz wspomnianej moczarki i rzęsy nigdy żadnej roślinności nie było. Może to zależy od wody, naprawdę nie mam pojęcia czemu tak jest, zresztą nie tylko w moim stawie ale i w stawach u sąsiadów. W bliskiej okolicy jest chyba pięć stawów w których też nie ma żadnej roślinności. Amurów zjadających zielsko też u siebie nigdy nie miałem, na pewno ich nie było po wykopaniu stawu.
Drzewa są w bliskiej okolicy stawu i są to bardzo duże i stare wierzby z którymi miałem spory problem. Raz bo ciężko takie drzewo poobcinać z dużych gałęzi (strach o zdrowie), dwa to że pod nimi są wspomniane też wcześniej linie napowietrzne co groziło nie dość że brakiem prądu w domu to i spore wydatki za naprawę słupa i przewodów. Kiedyś pytałem czy mogą przyjechać i obciąć te gałęzie bo zagrażają linii, to odpowiedzieli że jak spadnie i połamnie/pozrywa linię to przyjadą i naprawią - w innym przypadku trzeba zapłacić za usługę.
Drzewa są takie, i dają latem przez większą część dnia cień nad większością tafli stawu.

Tu po naszych połowicznych sukcesach w obcinaniu gałęzi.


Takie zadanie mają właśnie łęgi wierzbowe. Dobrze Bizonik prawi, łącząc fakty sam do tego dojdziesz. Mogę dodać, że strefa płytka będzie tarliskiem dla ryb. Nie bój się, że zarośnie to cały staw, rosną tylko na danych głębokościach i jeżeli staw będziesz utrzymywał w dobrym stanie wszystko będzie się układać po Twojej myśli.

Pomocna będzie książka Bretona "Z wędką nad własnym stawem". Na początek rady będą przydatne.

Pozdrawiam

Salmo


A są streszczenia tej książki :stres:.
Widzisz jak się ma teoria z praktyką. W stawie nie pomógł torf, ściąganie zielska a pomogły kaczki o których nigdzie nie znalazłem żadnych informacji. Wolę dobre rady takie jak Wasze niż przewracanie stron książki którą mógł napisać jakiś teoretyk.
IMG_0133_800x450.jpg
IMG_0134_800x450.jpg
IMG_1258_800x450.jpg
IMG_1259_800x450.jpg
MN
05.12.2011 22:34 · Odpowiedź #25140

Tylko informacja z książek nie bierze się z kosmosu. W w/w przeze mnie pozycji są takie podstawowe informacje, podejrzewam, że nie przeglądasz tego typu publikacji więc rzuciłem co "lżejszą" literaturę.

Widzę, że misterny plan "cienia" poszedł w pi... Ty masz tam gdzie jeszcze poszerzać, nie mówię by robić drugie tyle, ale poobgryzać dookoła mógłbyś.

O kaczkach jest trochę informacji, internet to nie wszystko jednak. Jak chcesz to podeślę Ci skan z książki. Skan, za poważne słowo... 📷

Przy pewnym planie i większej pracy możesz tam zrobić ciekawy dołek z miłymi rybkami. Widzę jakby go tam powiększyć, dać strefę płytką, szuwarową, mały pomost dla wygody... Marzenie.

Pozdrawiam

Salmo


Wiem że książek nie pisze pierwszy lepszy z łapanki, tylko ktoś kto się zna i wie o czym. Jednak książki zostawię na tzw. późniejszy termin :oczko:, choć nie twierdzę że w długą zimę czegoś na ruszt nie wrzucę tym bardziej że Marta mi emigruje na kilka miesięcy więc czasu będę miał nadto.
Cień mimo wyciętych gałęzi z półtora wierzby 😄 pozostał. Dalej jest jeszcze więcej tych wierzb a na zdjęciach ich nie widać - porobię lepsze jak tam będę w tygodniu. W lato na staw słońce świeci nie więcej jak dwie godziny, przez resztę dnia na stawie jest mniejszy lub większy cień więc nie jest źle.

Planować i robić pewnie zacznę jak już będę tam na stałe. Jestem jedynym spadkobiercą tego wszystkiego, lecz do czasu kiedy babcia żyje, a niech żyje jeszcze sto lat czego jej życzę, to mnie tam na stałe nie ma. Jestem bardzo często, bo niekiedy niemal codziennie ale noce spędzam zawsze w domu w Pułtusku - 15km dalej.
Na wszystko nie mogę mieć czasu żeby tego pilnować i przy tym chodzić a amatorów cudzej własności nie brakuje. Wiem że i do tej pory wpadają na mój staw połowić, część z procentowej grupy mieszkającej w okolicy dostała już info że jak złapię kogoś to go psy moje zjedzą do ostatniej kostki 😋, ale zawsze znajdzie się ten co się nie boi i przyjdzie.
Był plan żeby staw ogrodzić siatką, którą nawet już mam, lecz jak będzie ogrodzenie to nie dość że miejsce straci "urok" to jeszcze to co ma utrudnić dostęp spowoduje większe zainteresowanie - wiadomo że jak coś ogrodzone to musi być coś warte.
MN
05.12.2011 22:51 · Odpowiedź #25141

Dodatkowo siatka zniknie wraz ze słupkami 😂

Mam oczko, widzę jak to wszystko ma wpływ na wodę. U mnie cień daje duża tuja, dom sąsiadów i pozostałości po dużej lipie. Słońca mam tyle co Ty prawdopodobnie jednak roślinność już uboższa. Całą równowagę można osiągnąć, Ty masz łatwiej bo bliżej natury to wszystko jest, beton raczej nie jest elementem stałym w środowisku naturalnym. Chociaż, patrząc dzisiaj na nasze rzeki...

Poczytaj, poczytaj o ekosystemach, o strefowości jezior, o roślinach itd. Da Ci to obraz i pole do działań.

Pozdrawiam i gratuluje przyjemnego stawiku

Salmo


Jakby znikła to znalazł bym ją szybciej niż Ci się wydaje. Kilka lat temu zniknęła mi z podwórka przy domu stara WSK-a. Kompletny wrak wystawiony z szopy bo potrzebne było miejsce na coś innego. Któregoś ranka dzwoni babcia i mówi że "ni ma motora". Pomyślałem że starszy go gdzieś indziej wstawił, lecz ten zaprzeczył. Zapakowałem w samochód czterech kumpli i ruszyliśmy na wieś pod sklep. Na sam widok zajeżdżającego mojego samochodu chłopakom zrobiło się "miękko". Podszedłem do nich i mówię - "motór ma się znaleźć, bo was wszystkich.....", następnego dnia pocztą pantoflową do babci dostarczono info gdzie "motór" stoi - oczywiście znalazł się u jednego z procentowych %%%% chłopaków. Od tamtej pory z każdym z chłopaków spod sklepu jestem w bardzo dobrych "układach", do tego stopnia że nawet miałem kiedyś wizytę Policji, bo wszędzie kradną (Warszawiaków rąbią na potęgę) a nas nie. Od czasów WSK-i nic mi nie zginęło.
BK
06.12.2011 06:50 · Odpowiedź #25150
w okolicy stawu wystarczy zrobić zagrodę dla gesi lepiej pilnują niz pies a hurgotu robią co nie miara
co do ogrodzenie to możesz zamiast siatki zrobić to z ostrokrzewu szybko rośnie a jak gęsto posadzisz to nawet lisy nie chcą przez to przechodzić.
A za to maja idealne warunki do gniazdowania drobne ptaki.
Co do wierzby to niestety to drzewo trzeba pilnować i ciąć jak już jest ciut za duże. Posadź np mandzurska fajnie wygląda a do tego jeszcze można pozyskać z niej gałązki potrzebne do układania bukietów. I koniecznie pomysl o strefie bagiennej i posadź tam kosaćce i kaczeńce Marcie sie na pewno spodobają:)
BK
06.12.2011 15:03 · Odpowiedź #25161
a oni tylko karczują pala grabią i mordują ryby - ach co za czasy
BK
06.12.2011 15:35 · Odpowiedź #25162
No ja mam też taki mały stawik 25mx15mx3m tylko że na jesieni zawsze woda mi z niego schodzi(stąd od jakiegoś czasu nie ma w nim ryb). Z tego co widzę dużo tu dobrych ludzi znających się na rzeczy więc podjadę w weekend i zrobię kilka zdjęć to może ktoś mi coś doradzi. Tak ogółem, staw kopany 15 lat koło domu po starym sadzie, obok (3m) jest rów melioracyjny. Podejrzewam że woda schodzi poprzez uszkodzy system drenażowy chociaż przez pierwsze 10 lat nie było z tym problemu.
MJ
06.12.2011 17:58 · Odpowiedź #25167
Marcin , tak a propos , sumów i kaczek w tym samym stawie
MN
06.12.2011 18:54 · Odpowiedź #25173
Pany, odpadam z dyskusji do jutra bo skończyła żywot moja klawiatura i piszę teraz z ekranowej :zly: a takie pisanie to męczarnia.
W7
06.12.2011 19:05 · Odpowiedź #25177
Marcin. Ja tylko chcę Ci pogratulować wspaniałego materiału poglądowego 👏👏 Kurcze Chłopie- napracowałeś się przy tym, ale to nie jest obce postom w Twoim wykonaniu 👏
Jak widać część z nas chętnie przeczytała całość, a i niektórzy czerpią z tego coś do swojego podwórka dzieląc się swoimi doświadczeniami.

Fajny ten Twój stawik. Napewno cieszą odnoszone w nim sukcesy i nie o wędkarskie bynajmniej mi chodzi tylko o te hodowlano-twórcze 👏

W życiu bym nie pomyślał że w czymś takim (czyt tak małym stawiku) może być szczupaczy raj "metrówek" 😲😲😲
BK
06.12.2011 21:52 · Odpowiedź #25199


No ja mam też taki mały stawik 25mx15mx3m tylko że na jesieni zawsze woda mi z niego schodzi(stąd od jakiegoś czasu nie ma w nim ryb). Z tego co widzę dużo tu dobrych ludzi znających się na rzeczy więc podjadę w weekend i zrobię kilka zdjęć to może ktoś mi coś doradzi. Tak ogółem, staw kopany 15 lat koło domu po starym sadzie, obok (3m) jest rów melioracyjny. Podejrzewam że woda schodzi poprzez uszkodzy system drenażowy chociaż przez pierwsze 10 lat nie było z tym problemu.

Kiedyś nie było problemu z tym ponieważ poziom wód gruntowych był wyższy niż obecnie. Możesz spróbować wyłożyć folią ten brzeg od rowu tego.



Dzięki za cenną wskazówkę 👍

MN
07.12.2011 19:17 · Odpowiedź #25235

w okolicy stawu wystarczy zrobić zagrodę dla gesi lepiej pilnują niz pies a hurgotu robią co nie miara
co do ogrodzenie to możesz zamiast siatki zrobić to z ostrokrzewu szybko rośnie a jak gęsto posadzisz to nawet lisy nie chcą przez to przechodzić.
A za to maja idealne warunki do gniazdowania drobne ptaki.
Co do wierzby to niestety to drzewo trzeba pilnować i ciąć jak już jest ciut za duże. Posadź np mandzurska fajnie wygląda a do tego jeszcze można pozyskać z niej gałązki potrzebne do układania bukietów. I koniecznie pomysl o strefie bagiennej i posadź tam kosaćce i kaczeńce Marcie sie na pewno spodobają:)


Ostrokrzew, czy jakąś inną roślinność bez problemu mogę wsadzić. Problemem będzie tylko jedna strona stawu, ta od strugi gdzie musibyć dostęp taki by można było przejechać ciągnikiem. Nie ja tym parpatajcem tylko Ci co przeprowadzają meliorację - choć ich już chyba z 10lat nie było, lecz gdy jeszcze jeździli i oczyszczali strugę i my akurat w tym okresie zrobiliśmy prowizoryczny płot z balików to kazali rozebrać bo przejechać tamtędy nie mogli.
Wierzby były zaniedbane. Wszystkie a było ich ok.100 sadził pradziadek i tak rosły, przycinane były tylko te którym łamały się wielkie gałęzie. Należało zabrać się za to dużo wcześniej, lecz zawsze wypadają ważniejsze sprawy.


Wiele dobrych rzeczy można by zrobić w okolicach tego oczka by było siedliskiem ptaków i innej zwierzyny. Zebrać wszystkie pomysły i realizować. Można zrobić coś dla płazów, gadów, ptaków. Duża strefa szuwarów będzie siedliskiem trzciników, czasami bączków, nie mówiąc o możliwości oglądania tarła. Pasowałaby tam altana (nie domek) owinięta czymś pnącym. O pomoście już wspomniałem, przy pasie szuwarów, z jednej strony będzie idealne miejsce do wędkowania. Ach, rozmarzyłem się...

Pozdrawiam

Salmo


Nie oszukam Cię pisząc że materiał na altanę leży już kilka ładnych lat 😄 - robić nie ma komu. Ja najczęściej tnę nad stawem trawę jak mają wpaść znajomi na grilla/ognisko.
Pomost chyba jednak stanie w tym roku. Trzeba czekać aż lód skuje staw i pierwsze pale wbiję. Był pomost lecz miał już kilka zim i wysokich wód za sobą więc jest teraz ale w wersji podwodnej :oczko:

PS: z ptactwem mi to nie wyjeżdżaj bo pomalutku mam tych latających kolegów dość. Wczoraj nie pisałem bo nie miałem jak - gołąb dzikus vel wełniany, który jest już u mnie w domu od dłuższego czasu zalał mi wczoraj klawiaturę sokiem który stał koło mnie w szklance. Dostał opiernicz że jeśli nie będzie się jako tako zachowywał to go wypcham, albo nie pokażę mu obiecanego śniegu którego jego pobratyńce widzieć nie mogą 😄.
Jeszcze mi się ciężko pisze bo niektóre przyciski muszę mocno wciskać i chyba muszę kupić nową klawiaturę 🤔.


Ja bym Marcinie obstawiał, że sprawką moczarki, rzęsy i zakwitu jest ten dren.
Zbiegło to się z wpuszczeniem okoni i pewnie dlatego pierwsza myśl jaka przychodzi do głowy, że to przez to. Ale moim zdaniem coś co spłynęło drenami użyźniło mocno wodę co spowodowało dogodne warunki do rozwoju tego no i wystrzeliły 😄
Też bym nie obwiniał ciotki znajomego o wyłapanie szczupaków bo coś wspominałeś o jakieś strudze a to dla wydry jak kupon w lotka. I raczej na wydry klatki nie zdają egzaminu bo to zawaliście skubane zwierzęta i jeśli chodź trochę wyczują zapachu człowieka to będą to miejsce omijać z daleka. My z ojcem zęby zjedliśmy na wydrach. Wszystkiego próbowaliśmy. Były na tyle cwane, że jak ojciec codziennie chodził na staw to nie pojawiały się. Tylko 3-4 dni nikt nie był nad stawem od razu przychodziły(na tej podstawie sądzę, że jeśli wyczuje zapach człowieka to omija to miejsce z daleka i chodzi żerować w bezpieczne miejsca)Pomogło dopiero ogrodzenie stawu i wkopanie pod siatkę drugą siatkę .
Jeśli chcesz teraz oczyścić wodę to możesz nasadzić tataraku


Dren a raczej woda która schodzi z pól to .... schodzi z moich pól. Mam kilka hektarów i na tej stronie jest tylko dren z którego "korzystam" tylko ja. Pola zdrenowane są w większości łąkami, nienawożonymi a pole dalej jeszcze łapiące się w drenaż jest corocznie w podobnych ilościach nawożone więc też raczej wyszło by już to dużo wcześniej.
Będę się upierał i piszcie co chcecie :dokuczacz:, ja stawiam że to były na 99% okonie.
Wydry, na razie jest spokój, mam nadzieję że tak zostanie, w razie czego będziemy się martwić wszyscy 😄.


Marcin , tak a propos , sumów i kaczek w tym samym stawie



Nie wyskakuj z takimi masakrycznymi zdjęciami bo Cię do Animalsu podam 😄.
Sumki muszą być, muszą jeść z ręki a ja Wam będę wstawiał filmiki i podbijał gula :dokuczacz::dokuczacz:.
Co i raz za skromną opłatą wypożyczę wąsatego do sesji zdjęciowej 😄.


Marcin. Ja tylko chcę Ci pogratulować wspaniałego materiału poglądowego 👏👏 Kurcze Chłopie- napracowałeś się przy tym, ale to nie jest obce postom w Twoim wykonaniu 👏
Jak widać część z nas chętnie przeczytała całość, a i niektórzy czerpią z tego coś do swojego podwórka dzieląc się swoimi doświadczeniami.

Fajny ten Twój stawik. Napewno cieszą odnoszone w nim sukcesy i nie o wędkarskie bynajmniej mi chodzi tylko o te hodowlano-twórcze 👏

W życiu bym nie pomyślał że w czymś takim (czyt tak małym stawiku) może być szczupaczy raj "metrówek" 😲😲😲


Wozik - ja siadam, biorę kilka papierosów i piszę. Tu i tak się pilnuję bo czasami zdarza mi się "przywiesić" i zacząć pisać o zupełnie czymś innym, do tego stopnia że muszę znów przeczytać początek tego o czym pisałem żeby wiedzieć w jakim temacie mam dalej pisać 🤔.

Powiem Ci, że sam byłem mocno zdziwiony po zmierzeniu tego największego złowionego tam szczupaka. Nawet jeśli to był ten, bo największego jakiego wpuszczaliśmy miał blisko 80cm, to przyrost był spory, przynajmniej tak mi się wydaje. 20cm w max. 3,5 roku to chyba dobry wynik, nie wiem jak duże mają przyrosty tej wielkości szczupaki ale mi się wydaje nadal że bardzo szybko przybrał w długości. Karaski za to były przetrzebione masakrycznie, nie złowiliśmy w tym czasie żadnej większej żeby nie była pokaleczona.

Najważniejsze w tym wszystkim jest to że ryb przybywa, zielska nie widać a resztę się jakoś własnymi siłami pomału ogarnie 👍.
KI
12.02.2014 15:03 · Odpowiedź #53774
Witam jestem tu nowy więc chciałem się przywitać. A przy okazji spytać co tam słychać nad stawem i jak dbasz o swoje rybki zimą? Też mam swój staw, dlatego mnie to interesuje :)
MN
12.02.2014 17:31 · Odpowiedź #53777

Witam jestem tu nowy więc chciałem się przywitać. A przy okazji spytać co tam słychać nad stawem i jak dbasz o swoje rybki zimą? Też mam swój staw, dlatego mnie to interesuje :)


Nie wiem czy o mnie chodzi, nie dbam jakoś mocno i jak byłem ostatnio w niedzielę to wyciąłem jeden przerębel 1,5X1,5m i nic więcej nie robię.
Najważniejsze jeśli jest odwilż to właśnie wycięcie przerębla, aby nie siekierą tylko piłą - może być i spalinowa, po wycięciu dobrze jest wziąć jakieś wiadro i przelać trochę wody na lód - po pile spalinowej zostanie trochę plam na wodzie i właśnie po to się trochę wody przelewa.

Jeśli lód na stawie masz przeźroczysty, taki ciemny że widać co jest po lodem to możesz nic nie robić, wystarczy że światło słoneczne przechodzi pod lód - wyciąć też można, nie zaszkodzi.

PS: trafiłeś jakbyśmy się zgadali, bo w tym tygodniu mamy czyścić staw dookoła z krzaków :).

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.

← Poprzednia
Strona 1 z 2