Pstrągi

Pstrągi

Forum Wędkarskie · Wędkarstwo Spinningowe

Pstrągi

Wędkarstwo Spinningowe

Odpowiedzi

96 odpowiedzi · 96,537 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
XM
11.06.2009 10:37 · Odpowiedź #2817
darek72 - Najczęściej można mnie spotkać nad ciurkami Jury KC.
BartekP - Nigdzie nie ma lekko, niektóre z tych ryb łowiłem na leżąco - bo tylko w takich chaszczach się coś jeszcze uchowało.
A tak swoją drogą to widzę, że mi się nieźle fotki rozjechały, naprawiłbym to ale nie mogę edytować posta, jest blokada czasowa, czy ja czegoś nie umiem?
XM
@xabretm (edytowany 16 lat temu)
03.09.2009 18:44 · Odpowiedź #4297
No to widzę, że sezon się zakończył a towarzystwo nawet tego nie zauważyło.
Wrzucę wam kilka fotek z ostatniego w tym roku wypadu, choć szczerze mówiąc nie za bardzo jest się czym pochwalić.











Wszystkie pływają dalej, więc na przyszły sezon jestem optymistycznie nastawiony. ;)
KI
@karolordutowski (edytowany 15 lat temu)
28.01.2011 16:20 · Odpowiedź #13385
Teraz ja postaram się opisać mniej więcej jak wygląda łowienie kropkowanych piękności w moich okolicach.
Są to głownie rzeczki które są zwane przez wielu ciurkami gdzie w najszerszych miejscach mają max dwa metry szerokości , głębokość wody rzadko kiedy przekracza 40cm chyba że w jakimś dołeczku za przelewem czy w mikro rynience. Są to rzeczki trudno dostępne porośnięte na całej długości wzdłuż koryta drzewami i krzakami które utrudniają dostęp do wody w takim stopni iż wykonanie dłuższego rzutu niż 7-8m graniczy z cudem.
Posługuje się na nich kijami o długości 1.6m do 2.1m
Konary drzew jak i krzaków praktycznie wiszą prawie wszędzie nad lustrem wody zarzucanie za głowy odpada więc zostaje tylko wahadełko lub strzelanie z kija niebezpieczne ale czasem nie ma innego wyjścia.
Są to rzeczki które są dopływami dopływów rzek w których były kiedyś pstrągi.Może ilość ryb nie powala na głowę jednak są i nie trzeba się nachodzić czasem kilka km po to żeby mieć kontakt z czymś większym niż dwadzieścia parę centymetrów.
Nie są to rzeki typu wszystkim znana Mierzawa czy górna Pilica gdzie nawet nie wprawiony wędkarz posługujący się spiningiem ma szanse na przysłowiowy kontakt z rybą.
Z racji tego iż owe ciurki niosą małe ilości wody podejście na odpowiednią odległość do stanowiska ryby to nie lada wyczyn.Trzeba uważać na co się nogę kładzie gdyż na takim ciurku nasze kilku minutowe skradanie się do miejscówki może zniweczyć jedna nawet najmniejsza pęknięta gałązka.Starać się żeby nasz cień nie padał na lustro wody bo czasem trzeba łowić dosłownie w odległości 2 metrów od ryby.
Pstrąg się spłoszy i zejdzie kilkadziesiąt metrów niżej i nawet nie ma co już liczyć na kontakt z nim.
Może wielu z was się wyda po co się tam męczyć po co, zaraz odpowiem .Jak większość z was wie rzeki pstrągowe łatwo dostępne są przetrzebione wszędzie, spotkanie pstrąga większego niż 40cm kilka naście razy w ciągu sezony graniczy z cudem w roku ci najlepsi łowią takich do 10 sztuk max.
Może wam się wydać śmieszne że jak na tak małej wodzie może uchować się duży pstrąg jak sam zaczynałem eksplorować takie ciurki sam sobie zadawałem to pytanie jak może przeżyć zimę jak tam woda prawie do dna zamarza a jednak są i żyją.Ciurki te to wody jałowe poza pstrągiem i jakimiś cierniczkami pozbawione są życia a jednak lepiej poświęcić pół dnia na przedzieranie się na odcinku 5km przez krzaki i chaszcze niż całodzienna wyprawa na wszystkim znane rzeki pstrągowe gdzie w ciągu całego dnia jak nam dopisze szczęście będziemy mieli kontakt z dwoma lub trzema rybami wymiarowymi z czego jedną uda nam się wyholować.

Wielu ludzi którzy zaczynają przygodę z łowienie pstrągów nie wie jak dobrać sprzęt i popełnia kardynalne błędy.
Wędki typy fast czy x-fast odpadają są za sztywne wędka pod pstrąga powinna być jak najbardziej elastyczna na całej swej długości wręcz zachowywać się jak przysłowiowy bat woźnicy jednak musi mieć zapas mocy.
Łowienia pstrąga to nie łowienie jakiś tam pierwszych lepszych ryb bardzo często uderzenie następuje prawie pod naszymi nogami i trzeba jakoś przeżyć te sekundy furii jaką pokazuje nam zapięty pstrąg.
Im zestaw nasz bardziej podatny na rozciąganie i odkształcenia tym lepiej im bardziej kij wiotki i giętki tym większe nasze szanse że pstrąg nie spadnie w pierwszych sekundach holu.
Stosowanie plecionek z czym się spotykam coraz częściej jest diametralny błędem gdyż one nie są rozciągliwe a przy połowie pstrąga to jest najważniejsze czyli amortyzacja.
Rozumiem że ci których spotykam stosują plecionki z głównej przyczyny nie chcą pozbyć się zawartości pudełka na jednym wypadzie ale to jest błąd.Gro ludzi zadaje pytanie dlaczego tak często przegrywają walkę z pstrągiem odpowiedź jest prosto pstrąg zwłaszcza duży to nie jest ryba z która można prowadzić hol siłowy.
Ataki tych dużych bardzo często są nawet na tych większych rzekach w miejscach gdzie normalny wędkarz nawet by nie wlazł a co dopiero przynęty tam posłał.Gdzie odległość posłania jej to max 3m a gałęzie wręcz wiszą tuż nad lustrem wody lub są w niej zanurzone.
Właśnie w takich miejscach siedzą te niedobitki kabanów ponad 40cm pstrąg po ataku potrafi z taką furia się bronić jak nie jeden wielki sum.
Dlatego cały nasz zestaw musi w jak największym stopniu amortyzować jego zapędy.
Ile razy zdarzyło mi się że w takich miejscach pstrąg zawisł po skoku na gałęziach i modlenie się o to czy spanie lub porwie żyłkę i sobie odpłynie z naszą najcenniejszą przynętą z pudełka.
Hamulec mam tak ustawiony że przy próbie mocniejszego zacięcia czy większego oporu odzywa się na cyk uznaje zasadę że po zacięciu mogę sam palcem przytrzymywać szpule i w odpowiednim momencie zwolnić niż ma to za mnie robić sam kołowrotek właśnie dzięki temu jestem w stanie wygrać i wyholować większe kabany.
Teraz coś o samych przynętach i ich zbrojeniu.
Pstrągi które żyją w takich właśnie małych magicznych rzeczkach to typowi wzrokowcy wody tych ciurków są krystalicznie czyste poza momentami intensywnych opadów deszczu.
Ja osobiście staram się nie używać obrotówek dlaczego gdyż uważam że krętliki i agrafki straszą ryby i mamy pełno pustych wyjść do przynęty lub cofnięcia się do kryjówki i choć byśmy po tym całe pudełko przelecieli i wypróbowali to już tego dnia raczej się go nie skusi.
Wiele razy spotykałem ludzi nad woda nad tymi większymi rzekami pstrągowymi typu: Mierzawa,Pilica .Ludzie stali po godzinę lub więcej w jednym miejscu i młócili wodę bo spioł im się lub wyszedł tam kaban.
Pół biedy jak wyszedł wtedy zapamiętujemy owe miejsce i w drodze powrotnej do auta odwiedzamy jeszcze raz z podejściem do miejscówki jak najciszej i próbą ukrycia się za jakimś krzakiem czy drzewem żeby ryba nas nie zauważyła.
Jeśli się spioł to z reguły taka ryba spływa kilkadziesiąt metrów niżej i nawet nie myśli o jedzeniu przez co najmniej 2 tygodnie się go nie przechytrzy.
Nie słuchajcie że pstrąg drugi raz nie weźmie więcej na tą samą przynętę.
Rzeki w których żyją te piękne ryby to jałowe wody praktycznie pozbawione życia gdzie pstrąg jak już zapomni to nie przepuści okazji żeby zjeść coś innego co nie jest kiełżem czy jakimś robaczkiem.
Łowie na kilku takich ciurkach i znam na nich każdy dołek na całym ich biegu wiem gdzie jaki siedzi i to nie jest tak że ja łowie innego pstrąga i wam wciskam że da się go złowić jeszcze raz.Na takich ciurkach populacja ryb jest bardzo mała a nawet jak się pojawiają nowe małe kropki to w 90% przypadków kończą w brzuchach swoich pobratymców dlatego każdy doświadczony łowca tych ryb na w swoich pudełkach przynajmniej kilka różnych woblerów w wzorach małych pstrągów lub wirówki z czerwonymi kropkami.
Wraz z postępem kije sprzęt jest coraz lepszy i szanse nawet mniej wytrawnego łowcy są większe pamiętam czasy jak ja zaczynałem łowić pstrągi na Mierzawie było to w 1997r wtedy łowiłem na obrotówki i nawet nikt nie myślał żeby zakładać coś mniejszego niż dwójka standard to była trójka obrotówka.Wtedy pstrąga było tak dużo że nie trzeba było się przedzierać przez gąszcze dwu metrowych pokrzyw żeby mieć choć kontakt z rybą jechało się na 2 godziny max i zaliczało się komplet takich 40+ i to nie był wyczyn.
Jednak wraz z zwiększaniem się presji i udoskonaleniem sprzętu i presją na nie ryb było coraz mniej wiele razy spotykałem całe wycieczki zorganizowane gdzie busem rozwożono ludzi po całym biegu rzeki i za 1 dzień byli w stanie całą grupą zaliczyć rzekę aż do ujścia w ciągu tych kilkunastu lat bardzo prężnej eksploatacji rzeki typu Mierzawa i Pilica stały się bez rybne czasy gdzie na odcinku kilometra można było liczyć na kontakt z co najmniej 10 pstrągami odeszły w zapomnienie.
Teraz ja sam nie raz robiąc wypad nawet na pół dnia zaliczam po 1 większej rybie która czasem jest większa niż miarowa.
Dlatego moje wypady nad tego typu rzeki są sporadyczne staram się zaczynać łowić kiedy te tabuny ludzi żądnych czerwonego mięsa znikną z nad rzek.
Na moje szczęście posiadam kilka ciurków gdzie mogę jeszcze w spokoju połowić może styl łowienia nie jest jakiś oszałamiający bo to istna mordęga , może szansa na przyniesienie kleszcza na ubraniu lub w już w sobie jest bardzo duża ale za to mogę sobie połowić w ciszy i spokoju.

Jeśli chodzi o przynęty to nie ma tak że są uniwersalne każda rzeczka rządzi się innymi prawami na każdej rzecze o rożnej porze roku inne przynęty się sprawdzają.
Ja wyspecjalizowałem się w rzeczkach w mojej okolicy w łowieniu w małych ciurkach i tych ciut większych tam umiem czytać wodę.
Jak jadę gdzieś w obce tereny gdzie są wielkie rzeki nizinne czy nawet te wielkie górskie to zadanie już nie jest dla mnie takie proste i nie jestem już taki pewien jak u siebie.

Z góry przepraszam za sposób pisania nie jestem jakimś specjalistom od robienia opisów może forma i sposób przekazu nie dla wszystkich będzie zrozumiały za co z góry przepraszam, starałem się jak mogłem opisać jak wygląda moje łowienie tych pięknych i walecznych ryb.
Jeśli ktoś by miał jakieś ale do tego co pisze to bardzo chętnie spróbuje w bardziej zrozumiały sposób wytłumaczyć moje przesłanie oczywiście na tyle ile będę mógł.

Pozdrawiam wszystkich Karol.
KZ
28.01.2011 16:30 · Odpowiedź #13387
Super to wszystko opisałeś , choć nie jestem zapalonym w tego typu połowach,ale miło jest poczytać i posłuchać kolegów zamiłowanych w połowach kropkowańców.👏
W4
28.01.2011 16:52 · Odpowiedź #13388
Witaj Karol.:luzik:
Sam dość długo chodziłem za pstrągiem i wiem
jaka to sztuka aby tą wspaniałą rybę przechtrzyć.
W moich stronach jest kilka rzeczek[ciurków]
w których można jeszcze złowić pstrąga, ale
presja "kłusoli" i niedostateczny nadzór SSR, jak
i PSR, oraz samych wędkarzy skutecznie mnie z
tego wyleczył. Co do sprzętu jaki opisałeś , czyli
na jaki kij i żyłkę należy łowić to całkowicie się
z tobą zgadzam. Opisałeś to tak jak ja o tym myślę.
Brawo.👏👏👏
pozdrawiam waldi-54:papa2:
KO
28.01.2011 17:22 · Odpowiedź #13389
Tak, łowienie w małych ciurkach niekoniecznie salmonidów jest pasjonującym zajęciem ale wcale niekoniecznie wypoczynkiem.Pokonywanie dziewiczego terenu,skradanie się chyłkiem, przedzieranie przez pokrzywy i krzaczory czesto w upale nie należy do lekkich i łatwych rzeczy.Ale za to rybka wielkości 30 cm daje już dużo satysfakcji i zadowolenia.Człowiek bezpośrednio obcuje z przyrodą w ciszy i spokoju jakiego czasami próżno szukać w miejskich odcinkach dużych rzek nizinnych.
Wszystko ładnie pięknie tylko jest jedno ale.Mianowicie kleszcze, których właśnie nad dużymi rzekami na szczęście jest nieporównywalnie mniej.Przez całe swoje życie spiningisty nie złapałem kleszcza, aż mnie Andzia wyciągnął nad Jeziorkę i za czwartym pobytem złapałem pięknego ogromnego kleszcza ,któremu tak zasmakowałem że ledwo go ze mnie wyrwali na dyżurze na Stępińskiej.A teraz na temat, pstrąg w pakiecie z kleszczem to piękny połów, ale nie dla mnie 😜. Wolę sandacze 😄.
KI
28.01.2011 18:25 · Odpowiedź #13392
Jeśli chodzi o kleszcze to żelazna zasada ubranie musi dobrze przylegać czyli zakończenia rękawów muszą ściśle przylegać do ciała i chodzić w kapturze lub czapce ja chodzę w specjalnej bluzie nasączyłem są sobie takim preparatem przywiezionym z US.
Do tego obuwie musi być wysokie za kostkę żadne adidaski czy inne wynalazki.
Zawsze po zmieniam ubranie jak najszybciej się da.Mi na razie zdarzyło się dopiero 8 razy mieć bonusa w ciele a chodzę za pstrągiem od 97r wiec nie jest tak źle, z reguły pozostają na ciuchach które zaraz po wrzucam do suszarki celem pozbycia się skurkozjadów.
Faktycznie kleszcze są największym minusem łowienia w tak trudnym terenie ale idzie przywyknąć coś za coś i tyle.
W7
28.01.2011 19:32 · Odpowiedź #13399
Karol. Pięknie przelałeś na szklany ekran swoje zamiłowanie do pstrągowych ciurków i ich mieszkańców. 👏👏

Krzysiu. W rewanżu ( za co to Ty już wiesz 😎 ) masz u mnie darmowy i błyskaiwczny kurs usuwania tych intruzów z własnego ciała, najbezpieczniejszy na świecie i zupełnie bezinwazyjny. 👍 i skuteczny w 100% !
KO
28.01.2011 20:17 · Odpowiedź #13402

Krzysiu. W rewanżu ( za co to Ty już wiesz 😎 ) masz u mnie darmowy i błyskaiwczny kurs usuwania tych intruzów z własnego ciała, najbezpieczniejszy na świecie i zupełnie bezinwazyjny. 👍 i skuteczny w 100% !

Trzymam Cię Piotrek za słowo bo nie trawię tych gadów a w sumie nie jestem jakiś nadmiernie przewrażliwiony.Wtedy spryskałem się Autanem przeciw kleszczom,miałem długie spodnie dresowe a i tak wżarł mi się w brzuch.Kupiłem pompkę do odsysania ale się nie dał dziad, tak mu dobrze było :nerwus:.
KZ
28.01.2011 21:08 · Odpowiedź #13404
Pewnie go Wozik nie zdradzi dla ogółu🤔,ale jak się spotkamy z Karolem to zapewne nam ten tajny sposób zdradzi.:luzik:
W7
28.01.2011 21:18 · Odpowiedź #13406
Kaziu. Spokojna głowa. Będzie instrukcja 😎
KI
29.01.2011 15:48 · Odpowiedź #13422
Można używać wymienionej wcześniej w wątku pompki specjalnej choć faktycznie czasem ciężko usunąć za jej pomocą kleszcza.
Link jest czysto poglądowy jeśli w jakikolwiek sposób łamie on regulamin to go usunę.

http://allegro.pl/aspivenin-pompka-ssaca-na-owady-kleszcze-i1426220992.html

Co do pozbycia się innymi metodami to odradzam nakłuwanie wyrywanie wyskrobywanie gdyż grozi wstrzyknięciem zawartości kleszcza nam pod skórę.
Ja używam tej pompki do wykręcania kleszczy zasada taka sama jak z żarówką trzeba go wykręcić i tyle.
Stosuje dość często u moich czworonożnych pupilków gdyż one mają co pewien czas takich nie chcianych gapowiczów wiec w usuwaniu u nich mam wprawę.

Jeśli zaś chodzi o NFZ czyli mojego chlebodawce proponuje nie wprawionym nie kombinować samemu gdyż można sobie bardziej zaszkodzić niż będzie z tego pożytku.Wiec nie wprawionym odradzam samodzielne pozbywanie się tych pasożytów.
Do tego dostaniecie receptę na antybiotyk profilaktycznie będziecie musieli małą dawkę 100mg zażywać przez tydzień,niektórzy oprócz tego stosują specjalistyczną maść na antybiotyku o nazwie BACTROBAN dość droga około 30 paru zł jednak dostępna tylko na receptę.
Żelazna zasada lepiej chuchać na zimnie niż później do końca życia mieć problem.

Zrobił się lekki of top jednak jest on częściowo związany z łowieniem.
M2
31.01.2011 09:49 · Odpowiedź #13520
Rany Karol, nie strasz chłopaków, ja systematycznie łapie kleszcze, i nigdy nie byłem z tym u lekarza, kleszcze wyjmuje sobie sam, i to bez żadnej pompki, jedyne na co trzeba uważać to nie zdusić dupy kleszcza, innymi słowy nie pozwolić żeby nam się "zrzygał". A, i taka rada; ja po każdym poważniejszym, tzn weekendowym łowieniu na Bugu, przeglądam się czy nie mam kleszczy (zwłaszcza pachwiny pod rękami i między nogami). Wam też to radzę.
AW
31.01.2011 18:05 · Odpowiedź #13532
Kleszcze sa wszedzie, kilka razy zdejmowalem z ubrania, raz biegal mi po plecach na szczescie nie zdazyl sie wbic. Podstawa to czapka z oslona na szyje no i przydaje sie tez dobry repelent.
TK
05.02.2011 18:47 · Odpowiedź #13676
Mi też się cholery czepiały.
Nie ma co popadać w panikę:
łapię za tyłek i delikatnie "odkręcam" zgodnie z wskazówkami zegara, raz mi tylko nie wyszło i to co w ciele zostało musiałem usuwać pinsetą.

ps
inna metoda mówi aby nasmarować masłem kleszcza - nie ma czym oddychać i sam wychodzi, ale to może być podobnie jak z sumami w Bugu które porywają krowy ;)

ps
nic nie przebije sarnich kleszczy - są kilka razy większe niż te co łapiemy
KO
05.02.2011 21:39 · Odpowiedź #13680

Nie ma co popadać w panikę:
łapię za tyłek i delikatnie "odkręcam" zgodnie z wskazówkami zegara,

Czyli wykręcać w prawo nie w lewo?
05.02.2011 22:00 · Odpowiedź #13681


Nie ma co popadać w panikę:
łapię za tyłek i delikatnie "odkręcam" zgodnie z wskazówkami zegara,

Czyli wykręcać w prawo nie w lewo?

Krzysiu, czy to jest pytanie: kleszcz ma gwint lewy czy prawy👋?
KZ
06.02.2011 07:49 · Odpowiedź #13683


[quote='turkućpodjadek' pid='19129' dateline='1296931667']
Nie ma co popadać w panikę:
łapię za tyłek i delikatnie "odkręcam" zgodnie z wskazówkami zegara,

Czyli wykręcać w prawo nie w lewo?

Krzysiu, czy to jest pytanie: kleszcz ma gwint lewy czy prawy👋?
[/quote]

To nie sa kleszcze tylko Gwinciory.👋😄
TK
06.02.2011 07:33 · Odpowiedź #13682
ja zawsze kręcę w prawo :)
AW
@andrew (edytowany 15 lat temu)
06.02.2011 11:19 · Odpowiedź #13691
I tak z wątku o pstragach płynnie przesliszmy do wątku o kleszczach ;) Bo z kleszczem styczność miał każdy a z pstragiem nie koniecznie ;)
W4
06.02.2011 11:41 · Odpowiedź #13692
Prawdę mówi andrew, że nie każdy miał styczność
z pstrągiem. Powód tego jest bardzo prosty,
trudniej jest go złowić niż złapać kleszcza.
Ja swojego pierwszego "kropkowańca" złowiłem,
dobre dziesięć lat temu, ostatniego trzy lata temu
a kleszcze łapię każdego sezonu.:bezradny:
AW
06.02.2011 15:33 · Odpowiedź #13696
Wiem Radziu Ty uniwersalny wedkarze jestes nie to co taki monokulturowiec jak ja:boisie:. Kiedys na pewno sprobuje muchy to na pewno mi doradzisz co i jak😎. A w tym roku planuje najechac pstragi po raz pierwszy w zyciu. Na razie ze spinem. Akurat na wakacje jedziemy do Rowow to grzech byloby nie sprawdzic co tam plywa w tej rzece
KI
@karolordutowski (edytowany 15 lat temu)
19.02.2011 19:53 · Odpowiedź #14071
Pierwsze koty za płoty w tym roku niezbyt okazały ale jest.





]

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.