PZW po prostu zwala z nóg...

Wędkarstwo – ogólnie

← Poprzednia
Strona 1 z 2
@gruncik Archiwum
25.02.2013 21:40
witajcie,
osobiście jestem cięty na ludzi, którzy kradną ryby, kłusownikiem jest dla mnie każdy, kto przywłaszcza sobie ryby. Ale mam pecha, ponieważ nie jestem w stanie obić mordkę kłusolowi i dostarczyć go do władz wymierzających karę. Mam częściowo niesprawną nogę i nic nie nafikam. Natomiast robię użytek z telefonu.
Opowiem wam prawdziwą historię, na czasie. Opowiedział mi to człowiek, któremu wierzę.
Sprawa dzieje się w okręgu PZW, obszar geograficzny - lekkie południe.
Ów człowiek wypatrzył kłusowników, kilku sku..., szarpiących na jego rzece, pięknej rzece. Kłusoli było za dużo, aby człowiek mógł fizycznie interweniować, więc dzwoni do biura okręgu. Tam odbiera pani, która mówi krótko, zwięźle i z wyczuwalnym tumiwisizmem: "Strażników nie ma, są poza biurem."
To proszę dać mi numer telefonu, to zadzwonię do nich i podam namiary na kłusowników, złapiecie ich na gorącym uczynku - mówi człowiek.
Strażnicy nie byliby zadowoleni, gdybym tak rozdawała numery ich telefonów, nie dam numeru - odpowiada pani, a w jej głosie słychać irytację namolnym człowiekiem.
To proszę chociaż zawiadomić strażników, tylko proszę szybko to zrobić, aby złapać kłusowników na gorącym uczynku - prosi człowiek.
Jeśli tylko będę mieć okazję, to ich powiadomię - odpowiada pani, a człowiek już wie, że tej pani zwisa to i powiewa.

Ta pani jest etatowym pracownikiem biura PZW, opłacana jest z naszych pieniędzy i pośrednio bierze udział w zarządzaniu naszym majątkiem. Gdyby taki człowiek pracował u mnie w firmie, natychmiast wywaliłbym ją na zbity... i jeszcze ostrzegłbym innych biznesmenów przed nią.

Nie podaję dokładnych namiarów na to zdarzenie, ponieważ również w PZW pracują mściwi ludzie.

Nasze wody gwałtownie pustoszeją, już zaczyna brakować ryb. Za tę sytuację odpowiada tylko i wyłącznie PZW.
65298 wyświetleń 60 odpowiedzi

Odpowiedzi

60 odpowiedzi · 65,298 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
26.02.2013 06:03 · Odpowiedź #42678
Po co dzwonić do biura okręgu w takiej sytuacji ? Nie prościej chociażby na policję ?
26.02.2013 06:40 · Odpowiedź #42679
To zdarzenie pokazuje, że masz rację, moczykiju :-(

Jestem jednak zdania, że w pierwszej kolejności powinno reagować PZW. Nawet w Regulaminie mamy zapis o obowiązku informowania PZW o anomaliach nad wodą.

Mogę dorzucić króciutką historię z autopsji.
Zadzwoniłem do biura okręgu Rzeszów, gdyż nie znałęm jeszcze ich wód, a chciałem połowić liny. Dzwonię, odbiera refrerenta, pracownicaca biura. Przywitałem się grzecznie i pytam, na którym zbiorniku mogę łóowić liny?
Pani mnie na moment przeprosiła by zapytać kolegę od spraw ochrony wód, bo sama nie wedkuje i nie zna się. W słuchawce dosłyszałem głos tej pani: Krzychu, mam takie dziwne pytanie, gdzie u nas można połowić linów? Dzwoni jakiś gość i oto pyta.

Powaliła mnie ignorancja pracownika biura naszej organizacji. Czy naprawdę do tej pracy w biurze nie można znaleźć ludzi wędkujacych?

Podobnych, klimatycznych historii mogę opowiedzieć kilka, ponieważ często wyjeżdżam na łowiska sąsiednich okręgów, więc póki ich nie poznałem to dzwoniłem po okręgach i kołach wędkarskich.
26.02.2013 08:19 · Odpowiedź #42680
Jeśli chodzi przypadek pierwszy, to trzeba dzwonić bezpośrednio na terenowy posterunek PSR (albo do komendanta lub któregoś ze strażników) albo na najbliższy komisariat policji.
26.02.2013 11:49 · Odpowiedź #42681
Hehehe, ale śmiesznie gadacie. Kiedyś kiedy byłem młodym idealistą też kilka razy dzwoniłem- nigdy, ale to nigdy nie przyjechali!!! A jeżeli chodzi o policje to mnie normalnie wyśmiali - znaczy najpierw ze trzy razy zapytał czy ja se z niego jaja robię, a potem jak nie chciałem się rozłączyć to zaczął mnie straszyć karą za blokowanie numeru 997
Sg w moich stronach ma takie samo podejście.
Myslisz gruncik, że co? że ktoś rzuci wszystko i "na łeb na szyje" pozapiepsza bo być może gdzieś tam szarpią?? Hehe- śmieszne.😄
26.02.2013 14:25 · Odpowiedź #42682
Na szczęście nie wszędzie jest tak jak u Ciebie Maniek...U mnie działa to co napisał Bysior.
26.02.2013 14:46 · Odpowiedź #42683
Myślę że samo PZW nie jest organem przeznaczonym do ścigania kłusowników po to właśnie są powołane PSR i SSR oraz dodatkowo do pomocy jest policja straż graniczna, straż leśna i inne tego typu jednostki.

A również nie pani w biurze okręgu powinna Cie poinformować o procedurze zgłoszenia owego zdarzenia jak i gdzie to zrobić. Cóż tam tylko pracują urzędnicy.

A co do Twoich Maniek wyjątkowo specyficznych terenów to najprawdopodobniej trzeba by wymienić obsadę ludzką na tą bardziej reformowalną i wtedy coś udało by się zrobić.
26.02.2013 15:08 · Odpowiedź #42684
Oczywiście że Policja nie będzie jechała do kłusownika. Maniek, w jakiej odległości jest najbliższy komisariat? Nad Bugiem w rej. Mielnika czy Niemirowa do posterunku czynnego do 16:00 jest ponad 15km a do czynnego całą dobę ponad 22. Na tym do 16:00 jest 3 ludzi, jeden zawsze musi być na miejscu a pozostali nie będą się zajmowali takimi pierdołami jak kłusownictwo.Na szczęście na tym odcinku Bugu są to działania sporadyczne, ot, może raz, może dwa w roku i to tylko latem. Intryguje mnie co innego. Pod Drohiczynem jest gość który twierdzi że prowadzi odłowy gospodarcze bo ma umowę z ZO Siedlce a ZO Siedlce nic o tym nie wie. Znaczy nie wie że ma umowę ale już wie że ma "wspólnika".
Jeśli chodzi o informacje z ZO PZW to kto koledze powiedział że tam pracują ludzie związani z wędkarstwem? Księgowa czy sekretarka może nie mieć o tym zielonego pojęcia.
26.02.2013 22:58 · Odpowiedź #42691

Oczywiście że Policja nie będzie jechała do kłusownika. Maniek, w jakiej odległości jest najbliższy komisariat? Nad Bugiem w rej. Mielnika czy Niemirowa do posterunku czynnego do 16:00 jest ponad 15km a do czynnego całą dobę ponad 22.
Darek masz placowke strazy granicznej w Mielniku, do Sutna to na rowerach moga dojechac w 10 minut nawet zima😄
27.02.2013 11:33 · Odpowiedź #42699

Darek masz placowke strazy granicznej w Mielniku, do Sutna to na rowerach moga dojechac w 10 minut nawet zima😄

SG plącze się po okolicy, często ich widzę. Nie spotkałem ich jednak nad wodą żeby kontrolowali ale autko mi 2 czy 3x na początku zatrzymywali, później już chyba skumali że nie przemytnik ani innostraniec i nie zatrzymują. Tyle że za każdym pobytem dzwonię do nich. A jako ciekawostka : świadomość mieszkańców powiatu jest dosyć mała a właściowie żadna. Rozmawiałem z wędkarzami z Siemiatycz, Bielska Podl., z Ciechanowca i Hajnówki i nikt do żadnej SG nie dzwoni, nawet o tym nie wiedzą że tak jest w przepisach.

04.03.2013 09:58 · Odpowiedź #42776


Darek masz placowke strazy granicznej w Mielniku, do Sutna to na rowerach moga dojechac w 10 minut nawet zima😄

SG plącze się po okolicy, często ich widzę. Nie spotkałem ich jednak nad wodą żeby kontrolowali ale autko mi 2 czy 3x na początku zatrzymywali, później już chyba skumali że nie przemytnik ani innostraniec i nie zatrzymują.


Ja na Bugu bylem kontrolowany moze ze cztery razy przez cztery sezony i trzy razy byla to SG i tylko raz PSR. Ogolnie SG jest spoko, niektorzy straznicy sami wedkuja. Nie dzwonilem do nich z info o klusolach bo nie trafilem na klusownikow ale raz zadzwonilismy jak nam pod Zukami zatarasowano trzy drogi wyjazdu na kazdej scinajac drzewa 😲 i przyjechali bez problemow.

27.02.2013 08:18 · Odpowiedź #42693

Oczywiście że Policja nie będzie jechała do kłusownika. Maniek, w jakiej odległości jest najbliższy komisariat?

Najbliższy mam we Włodawie- około 30km. Ale to nie chodzi o odległość, Oni po prostu mówią, że to nie ich sprawa i już! I karzą telefonować do Straży rybackiej. Straż Graniczna ma tak samo, chociaż i jedna i druga formacja ma czasami służby z SSR-em - z rzadka, bo z rzadka, ale się zdarza, i wtedy teoretycznie mogli by kilka mandatów wypisać. Sama SSR w moje strony nie zagląda, bo jak mi kiedyś powiedzieli- nie mają prawa wjazdu nad rzekę (wkoło tereny prywatne- brak oficjalnych dróg, więc ludzie złośliwie oskarżają ich o niszczenie łąk) mogą tylko z policją, a policja ma raz w roku patrol z SSR i tyle. Najbliższą PSR mam w Chelmie- to około 50km. jak się do nich dzwoni to nie owijają w bawełnę i mówią po prostu; "Przyjedziemy przy okazji", a okazja trafia sie za trzy dni, tydzień, bądź wcale- im się zresztą nie dziwię bo mają ogromną masę wody do ogarnięcia, na moim Bugu w ciągu ostatnich 5ciu lat nie byli ani razu.
Aha, ki nigdy nie zgłaszałem, że ktoś szarpie, czy łowi na cztery wędki, czy postawił jedną czy dwie siateczki czy ma kilkanaście niewymiarowych sumów we wiaderku- to sa nieistotne pierdoły. Jak juz dzwoniłem, to w poważnych sprawach, a mimo to jest jak jest, ale za to ryb tez tutaj jest wciąż sporo, więc przestałem sie tym przejmować.

26.02.2013 16:06 · Odpowiedź #42685
Telefon do biura okręgu to nieporozumienie, równie dobrze mógłbyś zadzwonić na pocztę. PZW owszem, posiada kilku etatowych pracowników do ochrony wód, lecz są oni zazwyczaj oddelegowani do współpracy z PSR i nikt w PZW nie wie gdzie i kiedy oni pracują. To samo dotyczy SSR które nie jest formacją powoływaną przez PZW tylko przez radę powiatu na wniosek starosty, a nadzór nad SSR sprawuje wojewoda.
W tym konkretnym przypadku powiadamianie przypadkowej jednostki policji też nie jest szczęśliwym rozwiązaniem. Połów metodą kaleczącą trzeba udowodnić, a nie jest to takie proste, potrzeba sporo doświadczenia aby móc postawić zarzuty takiemu sprawcy. Jeśli masz u siebie jednostkę policji rzecznej to najprościej jest wykonać telefon właśnie do nich. Posterunki PSR czynne są zazwyczaj do 16 mimo że strażnicy są w terenie całą dobę. Moim zdaniem najlepiej dowiedz się kto w twoim kole pełni funkcję komendanta SSR i zapisz sobie jego telefon. On, jeśli sam nie zareaguje, to na pewno będzie wiedział kogo poinformować.
W swoim kole jestem komendantem SSR, i wygląda to tak, że po otrzymaniu powiadomienia w ciągu 15 minut utworzona jest grupa interwencyjna, a po następnych 30 minutach jesteśmy na miejscu.
26.02.2013 19:16 · Odpowiedź #42686
Gruncik nie musisz nikogo klepać po mordzie. Zresztą to i tak niezgodne z prawem (niestety). Jeśli nie możesz zapisać się do ssr i czynnie uczestniczyć w polowaniach. Idź na zebranie swojego koła i walcz od środka. Przekonuj ludzi, zbieraj sojuszników i zmieniaj to co Ciebie tak irytuje. Marudzimy ale czynnie uczestniczyć w naprawianiu PZW już się nam nie chce. Niestety bez pracy nic nie osiągniemy. Dla jednostek jest to dużo pracy i poświęcenia. Im nas będzie więcej tym więcej da się zrobić w krótszym czasie.
No ale to chyba nie jest nowość. Gruncik założyłem temat na forum "Zebrania Waszych Kół" proszę jeśli możesz wpisz tam termin zebrania Twojego koła (może sam skorzystasz , chyba że chodzisz już).
@moczykij (edytowany 13 lat temu)
27.02.2013 08:00 · Odpowiedź #42692
" PZW po prostu zwala z nóg " 😎 Tak czytam te tematy o PZW i " Betonach " 😄 może macie racje 🤔 Kilka lat temu na " mojej " wodzie pojawił się " zbawca " 🎉 alternatywa dla PZW 🎉 Narew na " moim " odcinku miała stać się wędkarskim eldorado 🎉 i co ? autentycznie marzy mi się powrót PZW 🎵 Takie eldorado zrobił pan G z " mojej " wody :bezradny: ( GR Łomża jak by ktoś był bardziej zainteresowany ... )

Wpier***l kłusolom których się spotkało nad wodą ? 😄 jak lokalesy nie znają Twoich możliwości i nie masz na telefon " grupy szybkiego reagowania " stanowczo odradzam 😄 Wiejskie chłopaki potrafią momentalnie się skrzyknąć 🐱 i każdego internetowego krzykacza śmiechem rozwalą :bezradny:
27.02.2013 08:22 · Odpowiedź #42694
Moczykij a czy ten nowy "pan i władca wody" daje jakieś możliwości negocjacji, możecie wpływać na niego? Czy tylko statut Pzw daje takie szanse?
27.02.2013 11:26 · Odpowiedź #42698

Moczykij a czy ten nowy "pan i władca wody" daje jakieś możliwości negocjacji, możecie wpływać na niego? Czy tylko statut Pzw daje takie szanse?


Takie same negocjacje i wpływ masz jak na PZW 😜 Były obietnice współpracy z wędkarzami, miało być o zarybieniach na ich stronie z prośbą o pomoc do wędkarzy, miało, miało, miało..... miau.
Aktualnie GRŁ się podzieliło , B.Wyszyński ma teraz jeziora i Gosp.Ryb. Olsztyn a M.Godula rzeki chociaż z tego co ostatnio (jesień) czytałem to wspólnicy drą koty łącznie z poinformowaniem prokuratury bo B.Wyszyński sprzedaje licencje na rzeki a ponoć miał zaprzestać. Miało byc pięknie a wyszło tak jak zawsze.
27.02.2013 08:57 · Odpowiedź #42695
W ogóle jakieś dziwne akcje tam u Was z tym GRŁ były z tego co wiem....
27.02.2013 14:09 · Odpowiedź #42701
wpływu na pzw nie mamy bo siedzimy na dupie zamiast iść głosować.
27.02.2013 14:46 · Odpowiedź #42703
wpływu na pzw nie mamy bo siedzimy na dupie zamiast iść głosować.

Na zebraniu koła pomóc możesz w zmianach jak umarłemu kadzidło😜 A na zebranie w ZG nie masz się po co wybierać. U mnie w kole nie ma się co szarpać bo koło działa tak jak działa i nie można im nic zarzucić, współpraca z okręgiem układa się dobrze-to co zmieniać? A okręg też sobie radzi, znam ludzi, wiem co robią i planują. O ZG mają podobne zdanie do mojego i tych wszystkich którym się ZG i ich działania nie podobają. Możemy sobie popisać że pójść na zebranie to znaczy zmieniać-gówno prawda Wysoki Sądzie 😜 Nie dość że góra jest okopana na pozycjach to jeszcze pozycje umocnione są betonem. Przepisy, statut, rozporządzenia są tak skonstruowane żeby wpływ osób postronnych (koła i okręgi) ograniczyć do minimum, można to zauważyć czytając postu Rzecznika PZW na portalu związkowym.

http://www.pzw.org.pl/home/forum/12/1578/czas_na_zmiany_rozwiazac_pzw__organizacja_ta_przybrala_cechy_org
I nie tylko w tym wątku ale we wszystkich dotyczących ZG PZW opinię wędkarzy są bardzo krytyczne a rzecznik twierdzi że jest dobrze, będzie jeszcze lepiej i żadnych zmian nie potrzeba.
Rzecznikowi nie wierzysz???:dokuczacz:

27.02.2013 14:52 · Odpowiedź #42704

wpływu na pzw nie mamy bo siedzimy na dupie zamiast iść głosować.


Święte słowa!!!
W znakomitej większości idziemy na walne głosować na Kowalskiego lub Malinowskiego bo poprzedni zarząd nam się nie podobał. Owszem, bywają ludzie nie reformowalni i takich trzeba wymienić, ale w większości przypadków to my sami ponosimy winę. Zarządy naszych kół realizują (a przynajmniej powinny) nasze decyzje przegłosowane na walnych zgromadzeniach (i to nie tylko tych wyborczych co cztery lata, bo tam spotykam najwięcej kolegów po kiju chcących wprowadzić zmiany) ale co rocznych. Ustalmy między sobą nasze oczekiwania wobec PZW i pójdźmy na walne silną grupą która jest w stanie nakazać naszym zarządom kierunek działania. Co z tego, że 10 z 14 członków zarządu jest za wprowadzenie np. widełek, skoro walne nie postawiło takiego wniosku? mają związane ręce, nie mogą wypowiadać się w imieniu całego koła. Tak więc, Koleżanki i koledzy, zróbmy rachunek sumienia i walnijmy się w pierś (koleżanki raczej ostrożnie) czy cała wina leży po stronie zarządu? A może to my wolimy wyskoczyć na rybki niż przesiedzieć cztery godziny na walnym i mieć jakiś wpływ na nasze PZW?
28.02.2013 08:44 · Odpowiedź #42711
wpływu na pzw nie mamy bo siedzimy na dupie zamiast iść głosować.

Potwierdzenie mojego wcześniejszego postu - człowiek nie siedział na dupie, poszedł na walne i jak to wyglądało:
http://www.pzw.org.pl/home/forum/3/2677/wyborczy_kabaret

27.02.2013 14:28 · Odpowiedź #42702
Chyba zapominacie, że PZW to także my wędkarze.
28.02.2013 11:26 · Odpowiedź #42713
Sacha ja cały czas piszę byśmy CHODZILI na zebrania. Nic nie można zmienić bo jednostki nie są w stanie przekrzyczeć większości.
Sacha kiedy byłeś na zebraniu swojego koła? Jak byłeś proszę o małą relację .
28.02.2013 17:26 · Odpowiedź #42715
Sacha kiedy byłeś na zebraniu swojego koła? Jak byłeś proszę o małą relację.

W 2003 albo 4 z Bomblem poszliśmy na zebranie organizowane przez ówczesnego prezesa Ursynowa Jarka Płatka. Było 30 kilku prezesów z W-wy i okolic a zebranie zaszczycił obecnością gość od gospodarki rybackiej okręgu (nazwiska nie pamiętam ale czy nie Gasiński???). Zarybienia są ustalane w okręgu i postulaty kół nie będą brane pod uwagę. Odłowy gospodarcze były, są i będą i to okręg o tym będzie decydował. Gdy ludzie chcieli by powiedział o zasadach na jakich to jest robione szczególnie odłowy osób z licencjami PZW to odpowiedź była jedna:
-jest to atak na jego osobę i na jego kompetencję.
Facet wyszedł przed końcem, chyba się obraził a na żadne pytanie nie odpowiedział.

Kilka lat temu na walnym zebraniu koła Praga Płd.
1.Ustalenie porządku-wszystkie ręce w górze.
2.Sprawozdania zostały przyjęte jednogłośnie.
3.Gdy chciałem zadać pytanie dotyczące zarybień okazało się że nie pora.
4.1 kandydat na prezesa, 1 na vice i wszystkie inne funkcje w kole też po jednym. Zbiegiem okoliczności było że były to osoby które już aktualnie piastowały te funkcje. Przy każdym głosowaniu wszystkie ręce były w górze więc zostali wybrani jednogłośnie.
5.Gdy chciałem zadać pytanie jak w pkt. 3 dowiedziałem się że zebranie właśnie się skończyło:bezradny:.

I w związku z tymi jakże uroczymi doświadczeniami opuściłem OM i znalazłem się w siedleckim.
Na zebraniach w Sobieniach byłem i zastrzeżeń brak.
Zadowolony?

28.02.2013 19:55 · Odpowiedź #42718
Gasiński, Gasiński... mój "ulubieniec" ...
28.02.2013 23:39 · Odpowiedź #42721
Zadowolony ? Pewnie że tak! Trudno kogoś zmusić do pisania na te tematy. Gdyby był to wątek kupione dzisiaj , przedwczoraj itp. to temat by się wił i rozkręcał.
Sacha, ale w kole w którym jesteś jest dobrze?
Jaka jest Twoim zdaniem recepta na takich opornych? Czy najazd zbiorowy i przekrzyczenie ,przegłosowanie daje jakieś szanse?
Sam wiesz że w niektórych okręgach się udało. Mają widełki itd... Wniosek że można. Pzw dostaje ostatnio po dupie. Czasy od 2008 roku troszkę się zmieniły. Sacha czy mamy poprostu odpuścić i nie interesować się? Czy dalej mamy być bierni? Cały czas byliśmy bierni i jest jak jest.
Dzięki jeszcze raz za relację!
01.03.2013 07:36 · Odpowiedź #42725
Sacha, ale w kole w którym jesteś jest dobrze?

Nie wiem czy bardziej chodzi o koła, myślę że raczej o ZO. Byłem na kilku zebraniach w kole w Sobieniach i
ani prezes ani inni z zarządu koła nie wciskali kitu, można było rozmawiać o tym czy o tamtym i jak znali odpowiedź to odpowiadali. Współpraca koło-okręg w/g prezesa układa się dobrze a że wyszło tak że wirtualnie znam co poniektórych z ZO a i w realu też znam człowieka i są to zupełnie inne osobniki niż w ZO Mazowsze. Aaaa, i jeszcze ciekawostka:
Zadawałem mailowo pytania OM , w tym jedno hmmmm, teraz będzie 5 lat a na inne odpowiedzi czekam 1 do 3 lat, oczywiście odpowiedzi nigdy nie dostałem i się nie spodziewam,zwątpiłem.
Do OS napisałem z roboty rano a odpowiedź była przed zakończeniem roboty i nie był to jeden raz a kilkakrotnie.
Czy traktowanie wędkarza przez działaczy OM (wspomniane zebrania/maile) może być wq.....ce? Mogło się odechcieć?

01.03.2013 08:01 · Odpowiedź #42727
Niebo a ziemia! Pewnie OM jest wyjątkowo gęsto obsadzony osobnikami z wyższej półki których ta praca "sama znalazła". Co robić?! Trzeba chodzić i uprzykrzać. W kupie siła!!! Dzięki Sacha jeszcze raz.
01.03.2013 08:16 · Odpowiedź #42728
Sacha, może się mylę, ale czy nie uważasz, że w tak dużych okręgach jak mazowiecki, przy założeniu że co setny wędkarz zada jakieś pytanie, to udzielanie odpowiedzi było by co najmniej kłopotliwe? Moim zdaniem pierwszą linią informacji powinni być delegaci naszych kół, w końcu między innymi po to ich wysyłamy do okręgów.
01.03.2013 13:50 · Odpowiedź #42738

Sacha, może się mylę, ale czy nie uważasz, że w tak dużych okręgach jak mazowiecki, przy założeniu że co setny wędkarz zada jakieś pytanie, to udzielanie odpowiedzi było by co najmniej kłopotliwe? Moim zdaniem pierwszą linią informacji powinni być delegaci naszych kół, w końcu między innymi po to ich wysyłamy do okręgów.

Opis zebrania walnego w jednym z warszawskich kół i spotkania na Ursynowie z działaczem przytoczyłem wcześniej. Może błędny wniosek ale uważam że działacze (kół również) w OM mają szeregowych wedkarzy w d....e więc szeregowy wędkarz jak ja ma prawo mieć ich również tamże.
Jeśli chodzi o pytania do OM. Jeśli nie odpowiadają na maile te same pytania zadałem na forum na stronie OM, chyba po to ta strona i forum powstały żeby można było mieć kontakt z działaczami okręgu a nie po to żeby pisać o d.... Maryny. Zaglądam na stronę ZG PZW i czytam na forum posty rzecznika, zdziwiłbyś się jak jest dobrze a będzie jeszcze lepiej :dokuczacz: a czytając między wierszami to z prawie każdej odpowiedzi na zarzuty kierowane na ZG można wyczytać "odwalcie się" .
04.03.2013 07:28 · Odpowiedź #42773
Rzecz w tym, że ja koledzy nie akceptuję obecnej postawy PZW i panujących w nim porządków. Ogólnie, nie akcpetuję złego prawa, bo prawo z definicji powinno być sprawiedliwe i dobre dla ludzi. Dlatego polityków mówiących publicznie, że "wyroków sądu nie wolno oceniać i komentować" lub "każde prawo trzeba szanować" uważam za szkodliwych idiotów.
A wracając do spraw nam bliższych.
Kolega Bizonik pisze "Myślę że samo PZW nie jest organem przeznaczonym do ścigania kłusowników po to właśnie są powołane PSR i SSR" - nie zgadzam się z takim podejściem. Wyobraźmy sobie właściciela firmy albo gospodarza z wielkimi oborami, do którego któryś z was forumowicze mówi: "panie, obora się wam pali!!" A ten gospodarz mówi: "spoko, spoko, to nie moja sprawa bo ja się na tym nie znam, to sprawa straży pożarnej, płącę im za to, więc mi głowy proszę nie zawracać jakimś pożarem." No więc, wychodzi na to, że kolega Bizonik akceptuje taką właśnie postawę PZW. Przypomnę - organizację, któa uważa się za jedynie kompetentną do gospodarowania na wodach wędkarskich.

Kolega Sacha pisze: "Jeśli chodzi o informacje z ZO PZW to kto koledze powiedział że tam pracują ludzie związani z wędkarstwem? Księgowa czy sekretarka może nie mieć o tym zielonego pojęcia." - kolego, wyobraź sobie, że dzwonisz do Komendy Głównej Policji, odbiera sekretariat Komendanta Głównego, a ty pytasz, czy otrucie wścibskiej teściowej jest przestępstwem czy wykroczeniem, a tam miła pani odpowiada ci, że nie, to nie jest przestępstwo a jedynie wybryk chuligański. Ty teściową otrułeś i dostałeś dożywocie zamiast grzywny, a w sądzie dowiedziałeś się, że w Komendzie Głównej jedynym kompetentnym człowiekiem odnośnie prawa karnego jest komendant główny, a reszta pracowników to tumany nie znające nawet podstawowych praw i obowiązków konstytucyjnych. I ty właśnie taki porządek akceptujesz w PZW, organizacji która ma obsługiwać ciebie, twoje umiłowane hobby i której płacisz za to, bo przecież za darmo tego nie robią. Biorą za to pensję i premie.

pozdrawiam kolegów
04.03.2013 14:41 · Odpowiedź #42780
Kolega Sacha pisze: "Jeśli chodzi o informacje z ZO PZW to kto koledze powiedział że tam pracują ludzie związani z wędkarstwem? Księgowa czy sekretarka może nie mieć o tym zielonego pojęcia." - kolego, wyobraź sobie, że dzwonisz do Komendy Głównej Policji, odbiera sekretariat Komendanta Głównego, a ty pytasz, czy otrucie wścibskiej teściowej jest przestępstwem czy wykroczeniem,

Zupełnie nie trafione porównanie, dzwoniłbym do adwokata ile za to dostane a nie do jakiegoś sekretariatu.
Jeśli chodzi o Policję to pracownik cywilny zatrudniony w Policji nie ma pojęcia o KK,KW,KD czy każdym innym ale już podstawy kodeksów ma każdy "krawężnik" na szkoleniach np. w Tomicach czy w Legionowie.
Kasjerka, sekretarka, pani od reklam, sprzataczka, księgowa zatrudnione w PZW nie muszą być wędkarzami, mogą mieć inne hobby. A to że Tobie się wydaje że tylko wędkarze powinni pracować w PZW to tylko pobożne życzenie. Mało tego to nie sądzę żeby pracownicy PZW prowadzący odłowy sieciowe na Zegrzu byli wędkarzami, raczej nie.

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.

← Poprzednia
Strona 1 z 2