Przywitała nas piękna pogoda, jak wychodziłem z domu o 4:30 było 10C.
O godzinie 5:40 dotarliśmy na łowisko.
tam po drugiej stronie szykuje się do połowu mój tatuś i teść :)
Wędki już stoją, czekamy:) i wygrzewamy się w porannym słoneczku.
I wreszcie coś się zaczęło dziać.
najpierw płoteczka, potem jazgarz:(
krąpik, ukleja i dużo różnej drobnicy
i na deser okonek :)
I na odchodne jeszcze fotka z okolicy
Ogólnie to było bardzo przyjemnie, pogoda piękna, cieplutko i nawet złapałem parę rybek. Dodam, że łowiłem na żyłkę 0,16, a przypon 0,12. Jak dla mnie masakra, za delikatne to jak na moja ciężką łapę :). Głębokość łowiska około 1,5m tam gdzie łowiłem. Niestety nic większego się nie zaczepiło, ale podobno po drugiej stronie liny łowili, mi nie było dane niestety. Na pickerka nawet jednego brania. Chyba jeszcze za wcześnie trochę, ale warto dla takiej pogody się wyrwać z domu.