Sandacz 2010
Ryby
Jeszcze raz gratuluję rybki
Piotrek dzieki za pomysl, super kompanie i fotki no i zajebiscie ze jestes tutaj
Tia woblerow killerow troche pourywalismy
Ale straty musza byc, pudelka musza byc lzejsze innaczej to szalenstwo nie mialoby sensu :oczko:.
Wniosek jest taki ze do trolla pletka musi byc grubsza niz do spina
Ps. I od razu moja prośba, żeby zdublować fotkę w galerii Sandacze 2010 - żeby uzupełniać brakujące materiały w galeriach ;)
przy okazji wrzucilem tez pare innych fotek z tego roku
BTW. I ja podczas nadmorskiego wypoczynku udałem się na wcześniej wskazane miejsce - rzekomo dobre łowisko sandaczowe - kanał przymorski łączący jezioro z morzem. Dobrych kilka dni zwlekałem aby opłacić jednio-dniowe pozwolonie ( wiadomo, morze plaża, obowiązki rodzine 😎 a z wędkowania nici) ale wkońcu dwa dni przed odjazdem się zebrałem. Nie liczyłem na sukces sandaczowy, ale wlazłem po pas do wody i dawaj biczować łowisko białym kopytkiem na 17g główce. Godzina 15.00 , słońce i sredni wiatr i w koncu ....łup!. No tak - myślę sobie - przy moim szczęściu to zapewne szczupak 😎 no ewentualnie okoń. Ale nie !!! W końcu pod nogami mam podrostka sandacza!!! Jakież było moje szczęście bo toż to cel mojej wyprawy, świadomie złowiony na spina sandaczyk. Wypuszczam rybkę i z potrojonym zapałem dalej opukuję twarde dno. Po kwadransie łup i większy opór na kiju. Teraz już liczę że to znów sandacz i nie mylę się. Do tego pierwszy mój wymiarowy 🎉🎉🎉
Ostrożnie wyhaczam zdobycz i podziwiam przez chwilę. No dobra pora na fotkę. I tu konsternacja. Aparat został w samochodzie a ten oddalony jest o kilometr. NIe będę targał ryby tylko po to by ją sfotografować ( choć szkoda mi tej pierwszej miarowej sztuki). Przytrzymuję rybkę w małym prądzie która po minucie odzyskuje siły i odpływa. Idę po aparat ale jak to zwykle bywa tego dnia juz nic nie zapinam ( mam jeszce jedno wyraźne branie..)
Następnego dnia znów opłacam składkę i pluję sobie w brodę że nie przychodziłęm tu codziennie..wrrr :nerwus:. Pogoda tego dnia jest zdecydowanie inna - mocny porywisty wiatr majtający wędką na wszystkie strony. Nad wodą jestem po 18.00 i łowie do zmierzchu. Niestety - mam jedno branie którego nie zapinam - po śladach z dnia poprzedniego wiem że to też sandacz. Mimo to jestem szczęśliwy i zafascynowany tym drapieżnikiem ;). Ja sandaczowy "zielony" trafiłem go w końcu więc co tu mogliby zrobić sandaczowi fachowcy 🤔 😎
Bysior, Krzychu już pewnie nie mogą wytrzymać, by tam nie pojechać. Pewnie zabrałbym się razem z nimi, bo sandacze też lubię, choć rzadko je łowię. To taka fajna rybka jest :)
Bysior, Krzyko, Tymon czy też inni Drakersi - jakbyście jechali nad morze to miejsce mogę zdradzić ;)
Rybka naprawdę pierwszej urody choć jedno mnie niepokoi - zdecydowanie dłużej dochodzi do siebie po holu niż szczupak. Mam nadzieję że to jej nie szkodzi i w pełni wraca do formy
No to Piotruś może teraz nas zrozumiesz, mnie i bysiora? Dzięki Tobie przypomniałem sobie swojego pierwszego sandaczyka złowionego w porcie na Siekierkach, który spowodował że odtańczyłem jakiś indiański taniec na piasku 👋🎉. A swoją drogą to uwielbienie admina, jakąś sektą mi trąca😜😄
A aparat trzeba zabierać zawsze nad wodą i bez względnie o tym pamiętać ☝️
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.