Piotrze a gdzie byłeś nad morze.
Sandacz 2010
Ryby
Piotrze a gdzie byłeś nad morze.
Próbowałem wydłubać z Narwi sandacza ale chyba nie jestem jeszcze w ich połowie dostatecznie wyszkolony, chyba że nie chciały zagryzać moich gum :) Myślę że w niedalekiej przyszłości wstawie tutaj foto mojego pieska :)
pozdrawiam
tu zamieściłem relację: Gruby jesienny sandacz z powierzchni. Całe 85 cm.
@Krzysztof piękna sztuka, widać, że się już pieski ruszyły, skoro takie klocki trafiają się z powierzchni!
za dużo tłumaczenia... za dużo błędnych teorii o łowieniu sandaczy...
ale błędnie rozumujesz... łowienie z powierzchni nie ma nic do tego czy się ruszyły czy nie...
i jeszcze jedno... strasznie mnie razi jak się nazywa sandacza psem... jedno stworzenie z drugim nie ma nic wspólnego...
Krzysztof Ty nie badź taki purysta, Ty zainwestuj w statyw i 📷 lepiej 😎
Dla takich ryb warto ;)
zainwestuj w statyw i 📷 lepiej 😎
Dla takich ryb warto ;)
i jedno i drugie mam, statywu nie chce mi się targać... na ryby chodzę piechotą...
co do aparatów: lustrzanki też nie chce mi się targać, za ciężko, a kompakt jak na złość pojechał w piątek do Hiszpanii... za to może będę miał fotki ogromnych sumów 75kg, 68kg, 65... zobaczymy co jeszcze do końca tygodnia dołowią
Sądziłem, że skoro wziął pod powierzchnią, to była to ryba aktywnie żerująca. Może rzeczywiście zbytnio uogólniłem pisząc, że się ruszyły. Ruszył się ten jeden osobnik.
Co do nazwania Sandacza Psem, chodziło właśnie o jego tzw "psie zęby", a zrobiłem tak żeby nie powtarzać po kolegach setny raz słowa "Sandacz".
Sądziłem, że skoro wziął pod powierzchnią, to była to ryba aktywnie żerująca.
to jest jeden z głównych błędów popełnianych nad wodą, że jak nie widać że ryby pod powierzchnią żerują to się nie próbuje ich tam złowić...
woda jest u mnie martwa już od dawna i nie widać ryb pod powierzchnią, nie ma oznak ich tam przebywania...
ani ten, ani poprzedni 90cm nie pokazały niczym, że tam są, nie uciekała drobnica itp.
przy połowie z powierzchni kieruję się przede wszystkim charakterem łowiska i porą dnia, zakładam że w tych warstwach muszą być o określonych godzinach i próbuje je łowić... dotyczy to zarówno sandaczy jak i boleni, trafiają się okonie, szczupaki i... leszcze, ale najważniejsze jest łowisko, nie wszędzie łowienie w powierzchni będzie miało sens.
łowię tak od czerwca do grudnia, często tak jak dziś gdy nie mam brań z powierzchni zaczynam łowienie z dna, ale nigdy odwrotnie, brania mam najczęściej w pierwszych 5 rzutach, chociaż od tego też są wyjątki.
czyli jeszcze raz: warto oderwać się od dna i nie patrzeć że nic się na wodzie nie dzieje...
ostatnio Bysior miał okazje się o tym przekonać, łowiąc ze mną na łódce, brak aktywności ryb na powierzchni - on na gumy ja na wobler powierzchniowy, po drugim sandaczyku założył wobler...
A ja lubię nazywać je "pieskami" :)
a możesz wyjaśnić czemu?
łowie sandacze, mam psa, miałem psy i jedno drugiego w niczym nie przypomina...
co złego jest w słowie sandacz?
Wystawiłem ostatnio Bysiorowi łowisko z "instrukcją" jak tam się zachowywać, gdzie ustawić i jak łódkę, jak i na co łowić - jednocześnie te same informacje dałem drugiemu kumplowi... ale Bysior tylko guma i guma i oranie dna, akurat w tym miejscu to nie ma sensu...
drugi kumpel posłuchał się w 100% - rezultat? ostatnio powiedział mi, że to jego "życiowy" sezon sandaczowy...
byli też podpatrywacze... ale też tylko guma i dno... wynik zero... na szczęście bo podpatrywacze to sandaczożercy...
widać, że się już pieski ruszyły
niestety z tym ruszeniem to nie tak, albo ich wcale nie ma, albo są gdzie indziej bo w miejscach gdzie się je u nas o lat łowi nie ma... w weekend była masa łódek na wodzie, ale nikt nie połowił
a możesz wyjaśnić czemu?
łowie sandacze, mam psa, miałem psy i jedno drugiego w niczym nie przypomina...
Tak samo jak wiele kobiet nie przypomina "żabek, cukiereczków, kotków" itd. 😜
Panowie wyluzujcie troche bo wątek idzie w złym kierunku:/
Ja tego nie widzę. Nawet nie nazwałbym tego OT.
p.s. Krzysiek, trafne spostrzeżenia odnośnie łowienia sandaczy na wobki. Mam podobne aczkolwiek raczej się nimi tak otwarcie nie dzielę :P
Nie ma sensu przejmować się pierdołami typu, jak ktoś się wypowiada.
Dla mnie może ktoś je nazywać prosiaczkami ;)
Krzysztof bardzo ciekawe spostrzeżenie co do braku spławów i myślę, że warte przetestowania. Mi niejednokrotnie zdarzało się odpuszczać miejscówki kiedy nie było widać śladów żerowania. Trzeba będzie to zmienić.
P.S.
Fotki sumów bardzo chętnie obejrzę:)
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.