Dla mnie spławikówka – to przede wszystkim wędka, którą mogę sobie „poprzepływankować”. Obecnie, od kilku lat zresztą, jest to 6-cio metrowy bat Jaxon Genesis cw 5-20, całkiem przyjemny, dość sztywny. Bolonka, której bardzo rzadko ostatnio używam ze względu na jej ogromną wagę to również 6 metrów, bardzo stary SNAP bodajże (napisy już wytarte). Na spławik łowię właściwie tylko na wiosnę (płoteczki, jaziki….) oraz w sierpniu, kiedy staram się kilka razy wejść po pas na jakiś szybki, dość płytki blacik wiślany i poszukać świnki (której od kilku lat w Wiśle mazowieckiej jest sporo) oraz certy.
I to tyle mojego spławikowania, choć jakby dobrze policzyć to i tak z dziesięć wypraw z bacikiem w sezonie co rok się zbierze. Kiedyś było to dużo, dużo częściej, ale jak już wpadłem w sieci spinningowania.........
Natomiast rok w rok sobie obiecuję, że i w temacie spławikówki trzeba by pójść z duchem czasu i postępu i zakupić sobie coś porządniejszego.
Tylko dylemat: czy bacika 7-8 m czy leciutką boloneczkę 6 m?
Może ktoś ma przemyślenia lub doświadczenia na temat fajnego kijka?
Ale i tak wiem, że jak już sobie coś ciekawego upatrzę, zabezpieczę pieniążki, pójdę do sklepu i... znowu kupię sobie kolejny, nie wiadomo który już kijek spinningowy....
Bo wędkarstwo to jadnak nieustanne wyrzeczenia.......