Trolling za czy przeciw

Wędkarstwo Spinningowe

@Bizonik Archiwum
16.01.2011 15:18
W trakcie rozmów z wieloma wędkarzami często słyszę bardzo odmienne opinie na temat trollingu. Jedni twierdza że jest to metoda jak każda jedna metoda poławiania ryb drapieżnych. Często przynosząca sporo lepsze wyniki niż tradycyjny spinning a drudzy twierdzą że to samołówka, że nie trzeba do tego wiedzy każdy głupi potrafi ciągać za sobą przynętę. A są i ci trzeci którzy kategorycznie twierdza ze powinien być zakazany gdyż więcej ryb się kaleczy niż łowi i tylko pływając lodka po stanowiskach ryb niszczy się ich kryjówki i płoszy rybę.

Wiem że na forum są userzy którzy tą metodę znają i praktykują ale również wiem że sa jej przeciwnicy. Prosze Was o opinie na ten temat.
18551 wyświetleń 13 odpowiedzi

Odpowiedzi

13 odpowiedzi · 18,551 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
16.01.2011 16:14 · Odpowiedź #12984
Paweł, a jak Ty sam widzisz łowienie na trolling, bo wiem, że stosujesz tą metodę, lubisz ją. Jak u Ciebie przedstawia się statystyka ryb wyjętych prawidłowo do ryb zaciętych za bok, grzbiet itp.
Ja od razu się przyznaje, że nie mam zdania w tym temacie, gdyż sam nie trollowałem nigdy, ale wierzę, że przy mądrym i racjonalnym wędkowaniu w ten sposób nie ma czegoś złego :)
16.01.2011 16:42 · Odpowiedź #12987
Wydaje mi się ,że jest metoda jak każda i odpowiednio i mądrze stosowana nie robi nikomu a przede wszyskim rybkom nic złego ,ja osobiście nigdy nie stosowałem tej metody ,ale wydaje mi się,że wędkarz który łowi na spławik ,grunt,i nieracjonalnie stosuje zanęty (czym więcej tym lepiej),i nie ważne co. Zrobi te same lub większe szkody w środowisku wodnym,ale to tylko moje skromne zdanie
16.01.2011 17:13 · Odpowiedź #12988
Nie wiem dlaczego panuje przekonanie o lepszych efektach trollingu,jedyna wyższość to możliwość spenetrowania większego obszaru niż łowienie z ręki czy tym bardziej z brzegu.
Przez kilka lat miałem okazję łowić na zasobniejszych wodach niż nasze i bardzo często trollowałem sobie ale nie było tak żebym za każdym przepłynięciem miał rybę,myślę że zdecydowaną większość ryb złowiłem z ręki.Chyba w 2006 łowiliśmy na Oravie i któregoś dnia zrobiliśmy sporo km trollując ale nie mieliśmy brania a jak gdzieś staneliśmy to zawsze się jakiegoś sandacza czy okonia wyciągneło.
16.01.2011 17:34 · Odpowiedź #12989
Trolling jest bardziej selektywny. Łowi się mniej ale większe rozmiary. Dlatego jest niebezpieczny bo wprawione ekipy trollingowcow nie przestrzegajace limitow i zabierajace ryby moge poczynic spustoszenie w niewielkich zbiornikach. Rozumiem wyzsze oplaty za trolling ale nie az tak wysokie jak to bylo jeszcze niedawno w mazowieckim zwazywszy ze trolling byl i jest zakazany na wiekszosci wod okregu. Podhaczanie jest rzadsze niz w lowieniu z reki. Trolling wydaje sie stosunkowo latwy na zbiornikach i jeziorach ale trolling na rzece to juz wyzsza szkola jazdy dla doswiadczonych zawodnikow.

Bardzo polubilem te metode i zamierzam wiecej czasu poswiecic na jej doskonalenie. Jeden z celi na 2011 to potrolowac za sumem na Bugu, sprzet jest, Hairy remontuje buzanska pychowke, silnik sie pozyczy, problem w tym ze ciezko jest trafic kogos kto ma doswiadczenie w trollowaniu na dzikiej rzece.
16.01.2011 19:55 · Odpowiedź #12992
Moje doświadczenia i uwagi co do trollingu to pewnie znacie, bo pokusiłem sie o spisanie moich rocznych ledwie doswiadczeń z sezonu 2010 i wstawienie moich "wypocin" na Shrapie:

http://www.shrap-drakers.pl/artykul/trolling-okiem-zoltodzioba

Natomiast na zadany problem: "za czy przeciw" - jestem opczywiście ZA!
Ja trolling traktuję już jako równorzędną metodę do spinningu tradycyjnego.
Poprostu jak będę miał mozliwość (łódka) i uznam, że to jest zasadne wędkarsko lub mam taką akurat ochotę - z przyjemnościa potrollinguję.
Skuteczność zapewne jest też porównywalna, moim zdaniem, ze spinningiem.
A zagrożenia?
Istnieje pewnie mozliwość podchaczenia, ale w zwykłym spinningu też.
Tak jak w obu metodach mozna złowić kilka kompletów.
To od człowieka zależy co z nimi zrobi, nie od tego czy to z trollingu czy z "reki".
To od człowieka zależy czy zaczepiwszy kolejnego leszcza dalej będzie po tej wodzie pływał, czy jednak spasuje.
Tak ja to wszystko widzę...
17.01.2011 09:40 · Odpowiedź #12996
Trolling według mnie metoda jak każda inna. Nie ma co ukrywać że jest to prosta metoda. Wielokrotnie się o tym przekonałem łowiąc na rożnych wodach. Wielkie jeziora mazurskie był to trolling za wielkimi szczupakami pływającymi w toni wodnej trudno osiągalnymi dla zwykłego spiningu z jednego prostego powodu ławice sielawy czy stynki na tyle szybko się przemieszczały ze często w tradycyjny sposób zaraz po zakotwiczeniu i oddaniu 2 3 rzutów na echu już nie było ryb. Długie rynno jeziora troling pomaga z poznaniu struktury dna i typowaniu miejsc do dalszego spiningowania co często było dość ważne bo urlop krotki. Zbiorniki zaporowe jedna wielka niewiadoma często były sporo lepsze wyniki z trolingu niż ze zwykłego spiningu ale bywało i odwrotnie. Rzeki Narew Bug Wisła trudne technicznie łowiska tu nie dość ze trzeba było mieć oczy wokół głowy to jeszcze trzecie oko zerkające na echo wyniki a i owszem ale to już wyższa szkolą jazdy. Co do przypadkowego łowienia ryb czyli podhaczenia to przez te ładnych kilka lat jakie łowię stosując trolling udało mi się złowić 4 ryby nie drapieżne. Leszcza prawie 4kg zapiętego za doł głowy okolice łuków skrzelowych karpia prawie 7 kg za pysk karasia za ogon oraz na Wisłę chyba certe. Także nie było tego za wiele i uważam ze leszcz jak i karp atakowały przynętę. Więcej ryb udało mi się zahaczyć łowiąc z opadu. Natomiast nie rozumiem oburzeń ludzi którzy twierdzą że troling tylko niszczy łowiska. Nikt jeszcze nie podal mi argumentów nie do podważenia. Jest jeszcze jeden duży plus trolingu często zdejmuje się siatki i sznury kłusownicze. Może własnie dlatego ludzie sa przeciwni tej metodzie.
17.01.2011 10:17 · Odpowiedź #12997
Nie troluję za często ale chyba 3 czy 4 lata temu na Zegrzu płynąc w stronę zapory kolega wjechał w siatę a ja w tym czasie siedziałem w kabinie i coś jadłem.Słysze że rzuca "mięchem" ale równocześnie z brzegu ktoś się drze żeby sp....ł z tego miejsca bo go zaraz itd,itp.
Odpowiedział panom w krótkich żołnierski słowach i słyszę że coś tam na brzegu odpalają no to wylazłem z kabiny i zaproponowałem żeby panowie podpłyneli bliżej bo mam tylko krótkiego pagaja.Równocześnie zadzwoniłem na 112 i świadomie głośno rozmawiałem z Policją.
Faktem jest że dostało się nam i naszym rodzinom,naobiecywali co oni nam zrobia jak nas dopadną ale wszystko z 30-40m.No to w głosnej rozmowie z kolegą uznaliśmy że się wyczepimy jego woblera z siaty i się przepłyniemy przez ich jednostkę.Oni byli na jakieś 3m łódce drewnianej,my na 6,5m ważącym chyba ok. 1,5t z silnikiem 150KM yachcie motorowym.No i jak motorek zagrał to panowie szybciutko udali się na brzeg:dokuczacz:
Na Policję czekalismy ponad 30 minut ale nikt nie przypłynął więc wróciliśmy do portu w Nieporęcie,z siaty jednak prędko chyba nie skorzystają bo przy wyczepianiu woblera strasznie się pocieła w różnych miejscach.
17.01.2011 10:23 · Odpowiedź #12998
Mnie się udało na Zegrzu zdjąć jedna siatkę i dwa sznury ale na innych zbiornikach było tego więcej szczególnie na tych rynnowych.
17.01.2011 17:11 · Odpowiedź #13003
Ja szczerze mówiąc przez poprzedni sezon bardzo przekonałem się do trollingu. Im częściej pływałem, tym dochodziły mi nowe wnioski i przemyślenia, które nie pozwalają mi powiedzieć, że jest to nudna metoda. Może jeśli ktoś rzuci wobler za łódkę, odpali silnik i będzie pływał bez pomysłu cały dzień to rzeczywiście się znudzi. Ja staram się do każdej trollingowej wyprawy solidnie przygotować, przewertować mapy (zwłaszcza batymetryczne) akwenu, ustalić wstępnie trasę po jakiej będę pływał i które miejsca spenetruję najdokładniej. W trakcie łowienia, często trzeba plany weryfikować zarówno ze względu na to co widać na echosondzie jak i na tłok na wodzie.
Kwestia dobrania odpowiedniej przynęty, głębokości i prędkości jej prowadzenia to już w ogóle oddzielny rozdział i wielkie pole do manewrów.
A co do podhaczeń, to nie zdarzyło mi się to ani razu w poprzednim sezonie.
Wydaje mi się, że metoda ta jest piętnowana przez włodarzy naszych wód ze względu na to, że przeszkadza ona wędkarzom gruntowym. Choć mi szczerze mówiąc nie zdarzyło się najechać żadnego, mimo wielokrotnego przepływania w miejscach, gdzie nieopodal zarzucone były gruntówki(wystarczyło odrobinę uważac podczas napłynięć).
19.01.2011 10:37 · Odpowiedź #13055
Dla zabicia nudy podczas przepływania z miejsca na miejsce jak najbardziej ale wolę bardziej aktywne wędkowanie. A że trolling szkodzi pierwsze słyszę ;)
21.01.2011 18:37 · Odpowiedź #13132
Czytając Wasze wypowiedzi dochodzę do wniosku ze trolling jest metoda polowu jak każda inna. Nie rozumiem wobec tego czemu jest on tak piętnowany i np w mazowieckim można trollingowac jedynie na Wiśle i na ZZ niektóre okręgi maja wogole zakaz lub opłaty powalające na kolana.
21.01.2011 19:29 · Odpowiedź #13133
Znam zbiorniki gdzie w najlepszym okresie zerowania szczupaka trollinguje a i 100 łódek na każdej 2 osoby i naprawdę konfliktów miedzy nimi nie ma. Byc może oni wszyscy są świadomi tego co robią. Zresztą Paweł jest światkiem.

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.