urazy nad wodą

Off Topic

10.02.2011 18:13
tego chyba jeszcze nie było :)

jakie urazy odnieśliście nad wodą?

Mój największy: wypierniczyłem się podczas deszczu na skarpie nad Bugiem.
Rezultat: podbierak wygięty: wymagał skrócenia.
Wybity bark - 2 tygodnie nie mogłem podnieść ręki o 90 stopni, już nie będę opisywał powrotu samochodem prawie 200km ze zmienianiem biegów lewą ręką :krzyk:
1791 wyświetleń 17 odpowiedzi

Odpowiedzi

17 odpowiedzi · 1,791 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
10.02.2011 18:29 · Odpowiedź #13816
Nieźle
Ja podczas deszczu poślizgnąłem się na gliniastym podłożu i zjechałem ze skarpy nad Zalewem Zegrzyńskim na plecach na ....pelerynie przeciwdeszczowej. Ale poslizg był! Patrzyłem tylko czy prosto w nurt Bugo-Narwi czy w kamienie tuż obok. A wędkę trzymałem, a jakże! 😎 Tylko że w tym wypadku lepiej ją było puścić/odrzucić bo dotarła na dół w trzech kawałkach 😎
Innym razem o mało nogi nie złamałem w bobrowej dziurze.
Po za tym bez większych przygód na szczęście 😎
10.02.2011 18:46 · Odpowiedź #13821
ehhh te bobrowe dziury...ja wpadłem do kolana jedną nogą za to kolega obiema aż do pasa...
10.02.2011 19:03 · Odpowiedź #13824
Ja kiedyś wybrałem się z tatą i jego kolego na rybki z lodu kolega taty przed wejściem na lód obdarzył mnie jemiołom ,(no teraz to rybek nałapiesz młody),zrobiłem 3-4 kroki i wpadłem po pas do wody:beczy: i tak to nałapaliśmy rybek będąc niecałe 15m na wodzie.Co do bobrowych dziur też miałem przyjemności spotkania na swej drodze ,no może przyjemne to nie było bo jedna noga w jednej druga w drugiej dziurze ,a klejnoty zatrzymały się na skarpie.:krzyk:
10.02.2011 19:37 · Odpowiedź #13827
Mój sąsiad w to lato schodził z gliniastego śliskiego wału. W torbie miał stalową metrową podpórkę na wędkę. Taki zaostrzony pręt 8mm z widełkami na końcu. Przewrócił się i zjechał głową w dół. Gdy wstał okazało się że pręt wbił się w kość nosową od góry i przebijając podniebienie w okolicy trzonowców poranił policzek. Ze złością to wyrwał i pozaginał na kolanie.
Miał szczęście że żyje.
10.02.2011 19:46 · Odpowiedź #13828
jak do tej pory: śliskie nam nie służy :(
11.02.2011 07:26 · Odpowiedź #13837
Bobrowa dziura gdzieś nad Łojewkiem,jak wpadłem jedną nogą to musiałem odleżeć bo nie byłem pewien czy wstanę.
Nad jeziorem Kołowin dawno temu wszedłem na drzewo leżące w wodzie a że zachciało mi się dotrzeć za trzciny to powolutku krok po kroku sobie szedłem.Jakieś 7-8m od brzegu pień był już zanurzony w wodzie i tam miałem zamiar dotrzeć.No i jakiś metr przed miejscem docelowym pień który miał średnicę pewnie ze 30-40cm się wziął i rozpadł bo był zupełnie spróchniały.Wpadłem z uszami,do brzegu w opakowaniu jakoś dotarłem,pudełko z obrotówkami leży na dnie pewnie do tej pory.
Orava w 2005,wynajeliśmy dom nad jeziorem i Jano twierdził że ma łódkę.
Łódka była,zamontowaliśmy silnik i wypłynaliśmy na wodę.Na szczęście daleko nie byliśmy bo łódka brała wody we wszelkich możliwych miejscach,po jakiś 2-3 minutach wody było do kostek więc szybciutko wracaliśmy.Jano był zdziwiony bo przecież mogliśmy wylewać.Łódkę pożyczyliśmy od strażników.
@sebkow (edytowany 15 lat temu)
11.02.2011 12:35 · Odpowiedź #13850
Ja wiekszych przygod nie mialem nad woda raz tylko w pazdierniku wpadlem do wody jak siegalem szczupaka :) jak sie wygrzebalem z powrotem na mostek to ryba stala w miejscu jak zaczarowana :) chyba myslala ze chce ja zjesc na zywca :P kiedys jeszcze labedz mnie zatakowal ale obeszlo sie bez wiekszych obrazen tylko pare siniakow na plecach :)
11.02.2011 12:54 · Odpowiedź #13851
U mnie dużo przygód nie było. Jedynie to w 2007 r. w listopadzie na główce przy moście kolejowym pod Dęblinem złamałem nóżkę. Po ciemku w woderach wszedłem na główkę a kumpel w butach, więc mu pomogłem jak schodziliśmy, bo woda się podnosiła. Służyłem jako podpórka, a on jak baletnica po najbardziej wystających kamieniach przeszedł. Ja stanąłem na kamyczek i nóżka niestety zaczęła jechać w dół i w pewnym momencie poczułem straszny ból. Lewa strona nogi uderzyła w krawędź kamienia. Oj, jak to bolało. Do samochodu ledwo doszedłem. Podejrzewałem, że coś nie tak. Do Kozienic jakoś dojechałem, ale jak w domu zdjąłem buta to już z powrotem go nie założyłem. Na pogotowie pojechałem w sandałku :D Lekarz stwierdził, że mam na nodze nieodpowiednie obuwie :)
Jak się okazało bo zrobieniu prześwietlenia pękła mi 5 kość śródstopia. I tym właśnie sposobem do Świąt miałem nóżkę w gipsie.
A tak brały ładnie sandacze wtedy na Wiśle :P
17.02.2011 16:54 · Odpowiedź #14012
pozna jesień mazury temperatura bliska zera duże jezioro ponad 50cm fala lodka norton 4 2 osoby plus sprzęt
w pewnym momencie zauważamy ze lodka dziwnie się przechyla na stronę rufy wszystko do przodu gaz w silniku na max i jak dotarliśmy do brzegu woda wlewała się rufa okazało się puściła lata na dnie lodki i brała wódę do komory powietrznej
wiosna narew spacer w woderach wpadam w bobrza dziure po pachy zemy nie kumpel bym nie wyszedl
i najlepsze mazury lato siedzę sobie na pomoście z beczek po paliwie i euro palet przepływa motorówka i zaczynam odbijać od brzegu woda głęboka około 4-5 m i co robić chlup do wody i hol pomostu do brzegu
@turkućpodjadek (edytowany 14 lat temu)
11.09.2011 15:26 · Odpowiedź #20711
w zeszłą sobotę coś użarło Żonę w rękę, w niedzielę rano tak ręka napuchła, że trzeba było jechać do Białej do karetek, następnie wizyta w markecie i kupowanie obcęgów i kombinerek. Cięcie obrączki po kilkunastu latach niezdejmowania z palca.

P9040134.JPG
16.09.2011 07:53 · Odpowiedź #20994
znalazłem w sieci taki oto filmiki z urazów nad wodą -
UWAGA NIE CENZURALNE SŁOWNICTWO
[youtube]5R0d936Q26Q[/youtube]
16.09.2011 09:37 · Odpowiedź #21000
Hehehee :P :)

Konkretna rozmowa w aucie :D Swoją drogą nie wiem dlaczego ale na początku mało się nie zaplułem z głupawki :D
@janek kos (edytowany 14 lat temu)
16.09.2011 10:53 · Odpowiedź #21005
U mnie wyglądało to tak....ale przebicie skóry na wylot to nie lada problem. Szczęściem miałem ze sobą kombinerki i po przebiciu skóry obciąłem grot.Potem poszło gładko...
Zdjęcie0074.jpg
@Robson (edytowany 14 lat temu)
16.09.2011 10:53 · Odpowiedź #21006
Miałem kiedyś taką kotwicę w głowie... Szwagierkowi puścił zaczep i blacha wystrzeliła jak pocisk ... zdążyłem tylko opuścić główkę i dwa niezbyt świeże groty z Gnoma utkwiły mi w łepetynce:) Szwagierek pobladł... ale musiał rwać.... było to tydzień przed moim ślubem.... Pewnie mnie Szwagierek sprawdzał czy się nadaję:)
Od tamtej pory czapki na łódce obowiązkowe!!

Bobrze dziury zaliczałem nie jeden raz:)

Kiedyś również udało mi się położyć naszą poprzednią łódeczkę w nurcie do góry nogami wraz z silnikiem (odebranym z serwisu tydzień wcześniej) i trzema pudłami przynęt, telefonem, dokumentami...itp .. Na szczęście na wodzie 1,5m
Silnik osuszyłem i zawiozłem do serwisu... facet 3 razy go rozkładał i dziwił się cytat: Skur....yn wodę bierze!!!
Za poprzedni serwis wziął jakieś wielkie pieniądze.... tym razem się napracował i nie wziął ani złotówki..... Zrobił cacy!

17.09.2011 18:24 · Odpowiedź #21050
@Garbus filmik jest konkretny.Ekipa w aucie tez niezła😄😄 Uśmiałem się ostro choc wcale do przyjemnych to nie należy.

Ale ta blaszka to pikus.Jakiś czas temu zajrzałem do GoldFish na Łukowskiej.Wpadłem w bajerkę z Norbertem który zresztą zawsze nawiją jakies opowieści dziwnej treści.Ale jego przypadek był o wiele cięższy bo ważył 120g i był jerkiem Salmo.Kolega na łódce załadował mu kotwe w baniak.Potem nosił turban z bandaży jak maharadża.
Ja zreszta tez miałem taką przygodę jak przechodziłem za kolegą który akurat rzucał gumą i w momencie wymachu poczułem tylko slizg po kapturze kurtki(dzięki Przemek za katane) na szczęście nie zaciął mnie ale było nerwowo.
17.09.2011 18:49 · Odpowiedź #21052
ja nie wiem jak można sobie coś takiego zrobić, łowię ponad 25 lat i nigdy mi się nic podobnego nie przytrafiło choć parę razy mało brakowało to jednak refleks oraz przewidywalność takich sytuacji uchroniła mnie i mam nadzieję że nadal będzie chronić przed podobnym przypadkami
😄😄😄😄😄

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.